Zbigniew Ziobro "wybrał wizerunek szeryfa". "Policji zagrano na nosie"
- Zbigniew Ziobro zgodnie z decyzją sądu miał być dziś doprowadzony na piątkowe posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa, ale policja nie zastała polityka PiS w domu. Poszukiwania dalej trwają;
- "W jakimś kabaretowym matriksie zaczynamy żyć" - powiedziała w "Pierwszym programie" w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
W piątek policjanci nie zatrzymali byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę w jego domu w Jeruzalu w województwie łódzkim. Polityk ma być doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. Policjanci nie zostali wpuszczeni na posesję Ziobry. Funkcjonariusze podjęła potem próbę wejścia do mieszkania Ziobry w Warszawie. Posiedzenie, na którym przesłuchany ma być Ziobro, zaplanowano dziś na godz. 10.30.
- To jest oczywiste, że policjanci powinni się zorientować, gdzie jest pan Ziobro, skoro jest już tyle szumu o to. To jest kolejny spektakl, powtórka z rozrywki, zwłaszcza że pan Ziobro twierdził, że nie tylko będzie w domu, ale jeszcze im pokaże dokument i kawą bądź herbatą poczęstuje. A tutaj figa i policjanci pocałowali klamkę - powiedziała w "Pierwszym programie" w Radiu TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Gościni Wojciecha Muzala podkreśliła, że "to nie jest poważne państwo, w którym policjanci całują klamkę byłego ministra sprawiedliwości". - I myślę, że wszyscy już jesteśmy kolejnymi odsłonami spektaklu "Ziobro a państwo polskie" zmęczeni - dodała.
Gdzie jest Ziobro?
Jak mówiła Pietrzyk-Zieniewicz, "policji zagrano na nosie". - Cała sytuacja jest bardzo niepoważna, żeby cały kraj miał być zajęty, gdzie sypia pan Ziobro. Trudno cały kraj zatrudniać, aby sprawdził gdzie to było - stwierdziła. W jej ocenie, Ziobro "wybrał wizerunek szeryfa". - I bardzo się cieszy, jeżeli jest tak postrzegany - dodała.
Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że już po wypowiedziach Zbigniewa Ziobry, w których chwalił się bronią, którą posiada, powinno dojść do reakcji służb. Całą sytuację z doprowadzeniem byłego ministra sprawiedliwości na posiedzenie komisji śledczej nazwała "kabaretem". - My naprawdę w jakimś kabaretowym matriksie zaczynamy żyć i to nie jest dobrze - oceniła dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.