,
Obserwuj
Polityka

Trzaskowski postawił Nawrockiego pod ścianą? Ten milion może okazać się kłopotem

4 min. czytania
06.03.2025 14:29
- To symbol, który będzie dobrze wyglądał w mediach, da poczucie, że kampania idzie do przodu, ale nie jest to żaden przełom - tak o milionie zebranych podpisów Rafała Trzaskowkiego mówi w Tokfm.pl Michał Danielewski. - Pytanie, czym odpowie Karol Nawrocki. Tym bardziej, że jak przypuszczam, również celuje w ponad milion podpisów.
|
|
fot. Filip Naumienko/REPORTER / Filip Naumienko/REPORTER
  • Rafał Trzaskowski zebrał ponad milion podpisów pod kandydaturą w wyborach prezydenckich;
  • Zdaniem Michała Danielewskiego to nie przełom, ale 'dowód na dobre operacyjne zdolności sztabu';
  • Pytanie brzmi, czy podobną liczbę zbierze jego główny kontrkandydat Karol Nawrocki;
  • Danielewski ocenia, że w prezydenckie szranki stanie co najmniej ośmioro kandydatów.

Ponad milion podpisów (dokładnie 1 100 043) zebrał Rafał Trzaskowski pod swoją kandydaturą w majowych wyborach prezydenckich. Jak podawały wcześniej 'Fakty' TVN, z samej Warszawy podpisało się sto tysięcy osób. W czwartek kandydat Koalicji Obywatelskiej złożył podpisy w Państwowej Komisji Wyborczej.

Informacja o milionie podpisów była szeroko udostępniana przez polityków KO w mediach społecznościowych. Wszyscy gratulowali Trzaskowskiemu i podkreślali, że to 'wielka sprawa'. Sztab kandydata zrobił z tego zresztą wielkie wydarzenie, a sam Trzaskowski - na konferencji przed PKW - przekonywał, że 'dzieje się historia'. Choć warto przypomnieć, że pięć lat temu również dostarczył do Państwowej Komisji Wyborczej ponad milion podpisów (1,6 mln).

- Szybko zebrany ponad milion podpisów to dowód na dobre operacyjne zdolności sztabu Rafała Trzaskowskiego i wysokie zaangażowanie struktur Koalicji Obywatelskiej w kampanię swojego kandydata - mówi w rozmowie z Tokfm.pl Michał Danielewski, redaktor naczelny OKO.press.

Symbol, ale nie przełom

- To symbol, który będzie dobrze wyglądał w mediach, da poczucie, że kampania idzie do przodu, ale oczywiście nie jest to żaden przełom. To elementarz w kampanii każdego kandydata jednego z dwóch głównych ugrupowań. Widzieliśmy to przy okazji wielu kampanii, więc pojutrze wszyscy o tym zapomnimy - ocenia dziennikarz.

Ale pamiętać o tej liczbie może sztab głównego przeciwnika Trzaskowskiego w nadchodzących wyborach. - Pytanie, czym odpowie Karol Nawrocki, jest ciekawe, tym bardziej, że jak przypuszczam, również celuje w ponad milion podpisów, a teraz Trzaskowski narzucił na niego presję - mówi Danielewski.

- Czekamy na kandydata PiS. Zobaczymy, jak szybko zbierze ten milion podpisów i czy w ogóle. Jeżeli to potrwa jeszcze kilkanaście dni albo Nawrockiemu zebrać miliona się nie uda, to będzie kolejny znak, że struktury PiS - co jest zresztą tajemnicą poliszynela - są na razie średnio zaangażowane w pracę na rzecz 'obywatelskiego kandydata' - podkreśla.

Mentzen goni Nawrockiego, kto goni Mentzena?

Jak dotąd 30 komitetów wyraziło chęć uczestnictwa w wyborach prezydenckich 18 maja. Poza Trzaskowskim i Nawrockim to m.in. Sławomir Mentzen (złożył wniosek do PKW jako pierwszy, już pod koniec stycznia), Szymon Hołownia, Magdalena Biejat, Krzysztof Stanowski, Adrian Zandberg, Grzegorz Braun czy Joanna Senyszyn. Ilu z nich zbierze podpisy i pojawi się w ostatecznej rozgrywce?

- To, ilu będzie kandydatów, będzie się przekładało na to, jak będzie wyglądać kampania. Podstawowe pytanie, które się narzuca, dotyczy Marka Jakubiaka, Grzegorza Brauna i Krzysztofa Stanowskiego, czyli kandydatów rezonujących z elektoratem Konfederacji i Sławomira Mentzena - ocenia Danielewski.

- Jeśli zbiorą podpisy, te kilka procent poparcia, które razem otrzymają, może osłabić wynik Mentzena. Do tego sam fakt rejestracji tych kandydatów też wpłynie na jego kampanię, bo zamiast skoncentrować się na gonieniu Nawrockiego, będzie musiał jeszcze mocniej zadbać o swoją bazę wyborczą, tym bardziej że część elektoratu Konfederacji jest labilna i skłonna do wyborów impulsywnych: zwłaszcza Braun i Stanowski mogą im się wydać atrakcyjni na finiszu kampanii - podkreśla nasz rozmówca.

Według niedawnego sondażu CBOS Braun i Stanowski mogą liczyć na 3 proc. poparcia, natomiast Jakubiak - na 1 proc.

'Element memicznego folkloru'

Danielewski prognozuje, że zarejestrować uda się ostatecznie ośmiorgu kandydatom. - Pewni są Trzaskowski, Nawrocki, Mentzen, Hołownia, Biejat. Mała wątpliwość jest przy Zandbergu, ale obstawiam, że zbierze podpisy, choć to dla niego najtrudniejsza część kampanii. Jeśli mu się uda, może nabrać wiatru w żagle i być co najmniej równorzędnym kandydatem dla Magdaleny Biejat w konkurencji o lewicowych wyborców - mówi.

- Poza tym obstawiałbym, że uda się zebrać podpisy co najmniej dwóm kandydatom z trójki: Stanowski, Braun, Jakubiak. Pytanie, czy zarejestruje się ktoś z puli tak zwanych kandydatów dziwnych i nieznanych. Historia poprzednich wyborów nakazuje domniemywać, że będziemy mieli co najmniej jeden taki egzemplarz. Choć to ostatnie oczywiście nie ma już większego znaczenia wyborczego, poza tym, że debaty przedwyborcze będą miały lubiany przez część publiczności element memicznego folkloru - stwierdza dziennikarz.

'Zgodnie z kalendarzem wyborczym czas na zgłoszenie kandydata na prezydenta upływa 4 kwietnia (piątek) o godz. 16. Do rejestracji kandydata przez PKW konieczne jest zebranie minimum 100 tys. podpisów z poparciem dla niego.'