,
Obserwuj
Polityka

Afera z mieszkaniem Karola Nawrockiego. Nowe informacje. "Sprzedali sami sobie"

3 min. czytania
07.05.2025 12:11
Na jaw wychodzą kolejne szczegóły dotyczące jednego z trzech mieszkań Karola Nawrockiego. Jak poinformował w środę Onet, Nawroccy sfinalizowali operację przejęcia kawalerki u notariusza, podpisując umowę sami ze sobą. Z jednej strony jako kupcy, a z drugiej sprzedający, działający w imieniu Jerzego Ż.
|
|
fot. AA/ABACA / AA/ABACA/Abaca/East News

Mieszkania Karola Nawrockiego. Nowe ustalenia

Chodzi o kawalerkę, którą - jak opisał Onet - kandydat popierany przez PiS przejął od starszego mężczyzny Jerzego Ż. w zamian za opiekę nad nim. Ostatecznie jednak Jerzy Ż. trafił do domu opieki społecznej, a za jego utrzymanie płaci miasto Gdańsk. Nawrocki powiedział, że nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia, a mężczyźnie bezinteresownie pomagał od lat. Zapewnił, że mieszkanie nabył w sposób legalny, przekazując Jerzemu Ż. przez 14 lat środki finansowe.

Jak ujawnił Onet , na wykup komunalnej kawalerki, którą zajmował Jerzy Ż., pieniądze wyłożył Karol Nawrocki. Było to 12 tys. zł, a to dlatego, że miasto dawało lokatorom ogromne zniżki (w praktyce mężczyźnie przysługiwała 90-procentowa bonifikata, mógł kupić mieszkanie za zaledwie 10 proc. jego wartości). Tymczasem, jak przypomina portal, 'w ostatnich dniach Nawrocki opowiada, że przekazał pieniądze na wykup panu Jerzemu i to pan Jerzy wniósł opłatę do kasy miasta'.

'Karol Nawrocki jest klasycznym oszustem. Wyłudził to mieszkanie'

Onet: Nawroccy sprzedali mieszkanie Jerzego Ż. sami sobie

Zaledwie trzy miesiące po wykupieniu mieszkania od miasta, Marta i Karol Nawroccy podpisali z Jerzym Ż. umowę przedwstępną na zakup od niego mieszkania - potwierdzoną notarialnie. Jak informuje też portal, ustanowili się również 'nieodwołalnie' jego pełnomocnikami do dysponowania kawalerką. W umowie mowa jest jednak mowa o 120 tys. zł, bo władze miasta wcześniej wprowadziły wymóg: mieszkań komunalnych sprzedawanych lokatorom nie można odsprzedać na wolnym rynku przez co najmniej pięć lat pod rygorem utraty ogromnych zniżek.

We wtorek Nawrocki przyznał, że nie zapłacił jednak panu Jerzemu 120 tys. zł za kawalerkę przy podpisywaniu umowy przedwstępnej. Choć w akcie jest mowa o tym, że Nawroccy 'oświadczają, iż cała cena sprzedaży w kwocie 120.000,00 zł (sto dwadzieścia tysięcy złotych) została już zapłacona sprzedającemu przy zawarciu umowy przedwstępnej sprzedaży (...), co sprzedający w powołanej umowie potwierdził'. Jak tłumaczył w wywiadzie, 'przekazanie całej kwoty 120 tys. zł panu Jerzemu Ż. byłoby zagrożeniem dla jego życia i zdrowia'.

Sztab Nawrockiego wiedział, 'że ta afera wybuchnie? To było od tygodni szykowane'

W 2017 roku Nawroccy sfinalizowali operację przejęcia mieszkania, u notariusza podpisując umowę sami ze sobą: z jednej strony jako kupcy, a z drugiej sprzedający, działający w imieniu Jerzego Ż. Innymi słowy: sprzedali mieszkanie Jerzego Ż. sami sobie; posługując się 'nieodwołalnym' pełnomocnictwem sprzed pięć lat. Jak podkreśla też Onet, czekali też pięć lat z ostatecznym przejęciem kawalerki, bo chodziło o to, aby nie stracić preferencyjnej ceny, kiedy lokal kosztował zaledwie 12 tys. zł'.

Portal zaapelował do sztabu PiS o ujawnienie całości dokumentacji związanej z transakcjami pomiędzy miastem Gdańsk, Karolem Nawrockim i Jerzym Ż.

Posłuchaj: