Tusk zlikwidował komisję ds. rosyjskich wpływów. "Po cóż zawracać dalej głowę"
- Decyzją premiera zakończyła działalność komisja ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024;
- Jak komentował w TOK FM Michał Szułdrzyński, komisja "była odpowiedzią na oczekiwania części elektoratu". "Żeby udowodnić, że rządzące Prawo i Sprawiedliwość był inspirowany przez Rosję" - dodał redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej'.
Koniec działania komisji do spraw badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004–2024. Komunikat w sprawie decyzji premiera Donalda Tuska opublikowano w Monitorze Polskim. Zarządzenie weszło w życie w czwartek. - To jest oficjalna decyzja, którą podjął premier. Komisja przedstawiła swój końcowy raport. Zgodnie z założeniem, które było przyjęte, po przedstawieniu tego raportu komisja miała być rozwiązana. Raport został przedłożony. Premier podjął decyzję o zakończeniu pracy komisji - mówił w telewizji Polsat News minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek.
Kłócili się z Brukselą o wszystko
- Oczywiście rozumiem, że to sukces rządu. Po prostu wszystkie wpływy rosyjskie zostały wyjaśnione w trzech raportach. I po cóż zawracać dalej głowę panom, którzy tam pracują - komentował ironicznie w TOK FM Michał Szułdrzyński.
Redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej' przyznał, że ma "problem z tymi wszystkimi raportami". - Tam była mocna kwestia - słusznie podniesiona przez tę komisję - utopienia przez Antoniego Macierewicza programu tankowania samolotów wojskowych w powietrzu. To jest bardzo ważna rzecz, żebyśmy mogli tankować samoloty w powietrzu. Natomiast ta komisja miała wykazać, że na przykład taka decyzja Antoniego Macierewicza była "wymuszona" przez jakiegoś rosyjskiego agenta, a nic takiego komisja nie zrobiła - mówił Szułdrzyński w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Jak dodał, komisja "była odpowiedzią na oczekiwania części elektoratu". - Żeby udowodnić, że rządzące Prawo i Sprawiedliwość był inspirowany przez Rosję albo działo na rzecz rosyjskiego interesu. Takie jest przekonanie w części tego twardszego elektoratu. I rzeczywiście niektóre działania PiS-u - jak na przykład rozbijanie Unii Europejskiej - były Rosji na rękę. Ale czy to robiono dlatego, że Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mateuszowi Morawieckiemu jakiś rosyjski agent coś podyktował, czy też po prostu to był efekt ich własnej polityki? Kłócili się z Brukselą o wszystko, więc rozwalali Unię Europejską - stwierdził komentator "Poranka TOK FM".