Artysta przed sądem. Nazwał "barbarzyńcą" dyrektora, który nakazał rozbiórkę jego instalacji artystycznej

Lubelski sąd musi rozstrzygnąć, co jest dziełem artystycznym a co nie i gdzie są granice dopuszczalnej krytyki. Chodzi o instalację Jarosława Koziary, artysty znanego ze scenografii, m.in. do koncertów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Zobacz wideo

Zaprojektował stalowe drzewo do Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Ale dyrektor centrum zdecydował, że ta wizja nie będzie realizowana.

Gdy ówczesny dyrektor prestiżowej instytucji kultury, Marek Krakowski (wtedy sekretarz lokalnych struktur PiS) nakazał rozbiórkę rozpoczętej już instalacji, artysta nazwał go w swoim wpisie na Facebooku m.in. „barbarzyńcą” i „szkodnikiem”. Dyrektor pozwał go za te słowa w procesie o ochronę dóbr osobistych. Żąda przeprosin i 10 tysięcy zł na cel charytatywny.

Jarosław Koziara mówi, że o rozbiórce swojej instalacji dowiedział się od znajomych z Centrum Spotkania Kultur. Nikt z nim wcześniej o tym nie rozmawiał; nie dostał żadnego pisma, maila, SMS-a czy telefonu w tej sprawie. – Zrobiło mi się normalnie przykro. Byłem też totalnie oburzony, bo wydawało mi się, że odrobina kultury nakazuje dyrektorowi poinformować artystę, że jego rzecz podlega w tym momencie dekonstrukcji – mówił przed sądem Jarosław Koziara.

Według pierwotnego projektu w lubelskim CSK miało być posadzone prawdziwe drzewo. Okazało się jednak, że ze względu na panujące w środku warunki ten pomysł się nie sprawdzi. Stąd zmiana, by stworzyć jakąś wizję artystyczną. Miało powstać stalowe drzewo, a na nim - w donicach - rosłyby rośliny – pnące się i zwisające. Drzewo miało być wysokie, na kilka pięter. Jarosław Koziara opracował koncepcję (jeszcze za poprzedniej dyrekcji – przyp. red.). Nad wymaganiami technicznymi i nad tym, by było bezpiecznie – jak twierdzi – pracował konstruktor. 

W CSK pojawiały się głosy – mówili o tym sami pracownicy – że dyrektor Marek Krukowski od początku nie był instalacją zachwycony. W jednym z wywiadów powiedział wprost, że „dalsze utrzymywanie tego dziwadła artystycznego nie ma najmniejszego sensu”. 

Przed sądem jednak jakby zmienił zdanie. Przekonywał, że nie oceniał w żaden sposób wartości artystycznej drzewa, a jedynie kwestie formalne. Twierdził przy tym, że drzewo mogło zagrażać bezpieczeństwu osób odwiedzających Centrum Spotkania Kultur, że nie miało żadnych badań technicznych czy dokumentów, które potwierdzałyby, że jest bezpieczne. – Rodziło domniemanie, że nie jest to stabilne, a przede wszystkim nie posiada wymaganych uzgodnień. W sytuacji, gdy ta wielotonowa konstrukcja przechyliłaby się, gdyby doszło do wypadku, to wtedy nie mógłbym się tłumaczyć kwestiami artystycznymi, tylko kwestiami czysto formalnymi – przekonywał były sekretarz PiS.

 – To, co mówi pan Krakowski, że nie było projektów budowlanych, konstrukcyjnych, to jest totalna bzdura– odpowiedział Jarosław Koziara. Jak mówił, rozbiórka drzewa wydała mu się barbarzyństwem, stąd słowa o „barbarzyńcy” i „szkodniku”.

Duchamp czy Deszambr? „To był pastisz, żart”

Artysta w swoim wpisie na Facebooku użył także słowa „ignorant”. Odniósł je do wywiadu, którego Marek Krakowski udzielił jakiś czas wcześniej jednej z internetowych telewizji. Powiedział wtedy m.in., że kiedyś „Deszambr, artysta, który wprowadził postmodernizm, odwrócił miskę klozetową i powiedział, że to jest sztuka”. Tyle tylko, że nie chodziło o Deszambra, a Marcela Duchampa, francuskiego artystę kojarzonego m.in. z dadaizmem i chodziło nie o miskę klozetową, ale… pisuar (jedno z jego dzieł o nazwie Fontanna).

Krakowski dowodził przed sądem, że celowo tak się wyraził, uznając, że był to z jego strony pastisz, żart, sztuka. – Ja mogę wypowiadać się na temat każdego dzieła sztuki, mam takie uprawnienie, zagwarantowane przez Deklarację Praw Człowieka. Natomiast nie mam uprawnienia do tego, żeby mówić, że gdy mi się coś nie podoba to znaczy, że ten artysta jest ignorantem, idiotą, niedokształconym– mówił przed sądem Krakowski.

– Jeśli kwestionuje się pewne wydarzenia w sztuce, które miały miejsce 100 lat temu i zostały ukonstytuowane jako elementy kultury świata, to widzę, że pan Krakowski sztuki współczesnej jako tako nie akceptuje – mówił z kolei Jarosław Koziara.

Zarzuty polityczne wobec artysty?

Momentami ze strony publiczności można było usłyszeć śmiech. Marek Krakowski dowodził np., że Jarosław Koziara w Internecie – we wpisach na swoim prywatnym koncie - nieładnie określa nie tylko jego, ale też np. ministra kultury, Piotra Glińskiego. – Śmiem twierdzić z pełnym przekonaniem, że wpisuje się to w nurt pewnej aktywnej działalności politycznej – dowodził Krakowski sugerując, że Koziara jest zaangażowany politycznie.

- Ja mam prawo jako osoba z tytułem magistra filozofii do pewnych swoich ocen epok w kulturze. Mam prawo do tego, żeby w pewnej szkole, którą reprezentują, czyli w szkole KUL powtarzać dokładnie te tezy, o których uczono mnie i które stanowiły przedmiot edukacji uniwersyteckiej na KUL – przekonywał przed sądem Krakowski. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
Jarosław Koziara przed sądem. Nazwał ?barbarzyńcą? i "szkodnikiem" dyrektora Centrum Spotkania Kultur w Lublinie
Zaloguj się
  • kap_jeden

    Oceniono 18 razy 14

    to jakaś jest nowość, że facet po linii z PiSu jest naburmuszonym bucem ?

  • marek2ci

    Oceniono 13 razy 9

    Widać że osoba z tytułem magistra filozofii to zwykły sKULwysyn, (może mnie też poda do sądu),
    I pomyśleć, kiedyś też tam chciałem studiować. Szczęśliwie, wicedyrektor Liceum mi to odradził.
    Panie Andrzeju, gdziekolwiek pan jest, wielkie dzięki.

  • sir.fred

    Oceniono 6 razy 6

    Po zmianie władzy państwo powinno przestać finansować KUL i wykreślić go z listy uczelni publicznych.

  • albacor

    Oceniono 6 razy 6

    Panie Jarosławie - z PIS dzielskim cepem Pan sie nie dogada na temat kultury

  • wejsunek35

    Oceniono 6 razy 4

    Pisowcy na merytoryczną krytykę zawsze są delikatni. A teraz wyobraźcie sobie, że teraz jeszcze PiS przejmie sądy. Wtedy całe państwo ich.

  • jottsp

    0

    niby smieszne, ale przypomina orwellowska wizje panstwa które kontroluje juz nie wypowiedzi obywateli ale i ich myśli i język, znaczenie slow, którymi sie obywatele porozumiewają

  • szpung

    Oceniono 12 razy -6

    Koziara ha haha ha niczym Oborniak z barejowskich zmiennikow ewentualnie pisarz Sofronow. Faktem bezspornym jest to, iz kustosze MSN nie raz notowali przypadki pomylkoweg uprzatniecia eksponatow do kublow przez sluzby sprzatajace.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX