"Jest do tej roli zbyt przystojny". Kontrowersje wokół nowej ekranizacji "Lalki"
- Powstaje nowa ekranizacja "Lalki" Bolesława Prusa. Marcin Dorociński zagra Stanisława Wokulskiego, a Kamila Urzędowska Izabelę Łęcką;
- Casting do powieści stał się już "sprawą narodową", a wybór Dorocińskiego budzi wątpliwości, bo... jest za przystojny;
- Alicja Urbanik-Kopeć mówiła w TOK FM, że aktor musiałby rolę "nieokrzesanego i dzikiego" Wokulskiego grać wbrew warunkom fizycznym;
- Dobrze obsadzona wydaje się Łęcka, bo Urzędowska ma ponadczasową urodę;
- Urbanik-Kopeć obawia się, czy przycięcie fabuły książki do formatu filmu nie ograniczy ekranizacji do "romansidła".
Powstaje nowa ekranizacja "Lalki" Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kowalskiego. W sierpniu ruszyć mają zdjęcia. Jak mówiła w "Popołudniu Radia TOK FM" Anna Piekutowska, casting do filmu już stał się "sprawą narodową" - wiadomo, że w Wokulskiego wcieli się Marcin Dorociński, a Łęcką zagra Kamila Urzędowska.
- Dorociński jest uważany za zbyt przystojnego do tej roli. Jak ta Łęcka ma takiego Dorocińskiego odrzucać, gdzie są te spracowane łapska byłego subiekta? - pytała prowadząca audycję.
- Jego warunki fizyczne działają na jego niekorzyść, jest po prostu za przystojny do tej roli - zgodziła się dr Alicja Urbanik-Kopeć, historyczka i kulturoznawczyni specjalizująca się w historii kultury XIX wieku. - Wiele da się załatwić charakteryzacją, ale jednak będzie dość trudne, żeby pokazać tę postać, która ma być nieokrzesana, dzika, bardzo odstająca od wymuskanego środowiska arystokratycznego późnodziewiętnastowiecznej Warszawy - oceniła.
Jak dodała gościni TOK FM, Dorociński do roli tego zwierzęcego i magnetycznego, podobnego do niedźwiedzia mężczyzny, będzie musiał "przezwyciężyć swoje warunki fizyczne".
Ponadczasowa uroda nie na iPhone'a
Mniejsze kontrowersje wzbudza uroda Urzędowskiej. - Ona nie ma tak zwanej, jak mówią Amerykanie, iPhone face. To oznacza, że ma urodę ponadczasową, nie współczesną - wyjaśniła Urbanik-Kopeć.
Do obsadzenia pozostaje kolejna ważna postać arcydzieła Prusa - Ignacy Rzecki. - Można pójść w dwie strony interpretacyjne. Z jednej strony wybrać aktora po takich warunkach, w których Rzecki jest śmiesznym, drobnym, starszym panem, który się zabawnie wyraża, jest troszeczkę zdziecinniały, naiwny, ma mnóstwo drobnych dziwactw - mówiła historyczka.
Posłuchaj:
Z drugiej strony, można iść bardziej z duchem książkowego opisu subiekta. - Mężczyzna w wieku takim samym jak Wokulski, po czterdziestce, który jeszcze w życiu wiele może dokonać i zrobić, ale jest dręczony pewnymi psychicznymi blokadami - podkreśliła. Urbanik-Kopeć nie chciała jednak wskazać konkretnego nazwiska aktora, który mógłby wcielić się w postać Rzeckiego.
Gościni Anny Piekutowskiej była też pytana
o nowe interpretacje Wokulskiego jako podstarzałego stalkera, mężczyznę w depresji i kryzysie męskości. Czy można w ten sposób czytać "Lalkę"? - Nie uważam, żeby mówienie o tym, że Wokulski może być interpretowany jako mężczyzna w kryzysie męskości, który jest dręczony przez depresję czy jakieś stany depresyjne, było uwspółcześnianiem - zaznaczyła.
I podkreślała, że sam Prus przedstawia swojego bohatera w stanie rozdarcia, miotania się pomiędzy byciem romantycznym kochankiem, bezwzględnym przedsiębiorcą czy człowiekiem nauki.
Urbanik-Kopeć wyraziła także obawę, że przycięcie powieści do formatu filmu długometrażowego niesie za sobą ryzyko okrojenia dzieła do "romansidła". - Dziewiętnastowieczne powieści realistyczne powinny mieć zakaz ekranizacji w formacie filmowym. To musi być co najmniej czteroodcinkowa miniseria - stwierdziła.