Ekspert ostrzega, że nowa rządowa tarcza może mieć skutki uboczne. "Zakupy na zapas i braki w sklepach"

Rząd próbuje walczyć ze skutkami inflacji poprzez wprowadzenie kolejnych tarcz i obniżek podatku VAT. Zdaniem ekspertów ten pomysł na dłuższą metę nie będzie skuteczny. Bo z wszelkich badań ekonomicznych wynika, że przedsiębiorcy są bardziej skłonni podnosić ceny, niż je obniżać. - Może się zatem zdarzyć, że w tej sytuacji producenci będą chcieli podnieść swoje marże - prognozował w programie "EKG" w TOK FM Jarosław Janecki ze Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem podwyżki cen żywności będą jednym z najważniejszych tematów ekonomicznych i politycznych w tym roku.
Zobacz wideo

Szef rządu Mateusz Morawiecki w piątkowym wywiadzie dla Interii zapowiedział, że w tym tygodniu rząd ogłosi Tarczę Antyinflacyjną 2.0. Główne założenie tego projektu to obniżka VAT-u na paliwa z 23 do 8 procent. To miałoby się przełożyć na obniżkę cen na stacjach benzynowych o ok. 70 gr. Niewykluczone, że obniżony zostanie VAT na niektóre produkty żywnościowe z 8 proc. do 0 proc. Zdaniem Jarosława Janeckiego takie działanie "to pewien etap kontroli cen", który wcale nie musi się okazać skuteczny. - Po okresie obniżki VAT podatek powinien wrócić na stary poziom, a to znaczy podwyżkę cen. To się może skończyć zakupami na zapas i brakami w sklepach - zapowiadał ekonomista z SGH.

Sceptyczna była też Aneta Hryckiewicz z Akademii im. Leona Koźmińskiego. - Tarcza inflacyjna nieco zniweluje wzrost cen, ale to nie będą wielkie różnice, bo żywność drożeje z powodu czynników globalnych. Do tego dochodzi wzrost cen energii elektrycznej czy gazu, wzrost wynagrodzeń, kosztów transportu czy rekordowych cen nawozów sztucznych - oceniała Aneta Hryckiewicz.

Hanna Cichy z "Polityki Insight" wskazywała na inną słabość pomysłu rządu. - O ile w przypadku benzyny mamy na rynku tylko kilku wielkich graczy (w tym dwóch kontrolowanych przez państwo) i obniżka podatków faktycznie przekłada się na ceny, o tyle w handlu detalicznym żywnością sprzedawców są dziesiątki tysięcy - zauważyła gościni TOK FM.

W tym kontekście doprowadzenie do spadku cen konkretnych produktów żywnościowych u każdego z nich jest raczej wątpliwe. Ekonomistka PI postulowała, by rząd zamiast zajmować się polityką antyinflacyjną, postawił na politykę społeczną. - Powinien się zastanawiać, jak pomóc tym, dla których wzrost cen oznacza obniżkę konsumpcji poniżej minimum egzystencji, jak odmrozić progi, zwiększyć wartość świadczeń czy wspomóc samorządy, a nie obniżać podatki na benzynę dla wszystkich - mówiła Hanna Cichy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM