Kaczyński "sortuje węgiel", PiS chwali się dostawami. Ekspert: 10 proc. będzie się nadawało do palenia

Jarosław Kaczyński na spotkaniu z wyborcami w Koszalinie w dość przewrotny sposób starał się tłumaczyć, czym różni się węgiel sortowany od niesortowanego. - Skoro prezes o tym mówił, to jest tam pewna świadomość problemu. Choć nie do końca - komentował w TOK FM ekspert ds. energetyki Piotr Maciążek.
Zobacz wideo Kolejka po węgiel w Bogdance

Jarosław Kaczyński na sobotnim spotkaniu z wyborcami w Koszalinie tłumaczył im, dlaczego sprowadzenie odpowiedniego rodzaju węgla do gospodarstw domowych jest tak trudne. - Trzeba było kupić trzy razy więcej węgla, niż jest potrzebne do palenia w piecach. Dlaczego? Bo do palenia w piecach, szczególnie w tych nowoczesnych, jest tylko ten sortowany węgiel przydatny. Żeby mieć jeden kilogram tego sortowanego, czy jedną tonę, to trzeba mieć trzy razy więcej tego niesortowanego. A ten niesortowany się kupuje. Są pewne wyjątki, ale generalnie kupuje się na rynkach światowych i wydobywa z kopalń ten niesortowany. A jeszcze do tego przy przewożeniu na dłuższych odcinkach, szczególnie statkami, ten sortowany z powrotem zmienia się w niesortowany, bo się kruszy w czasie transportu. Także to jest trudna sprawa - powiedział wtedy prezes PiS, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". 

Mimo wszystko rząd stara się robić dobrą minę do złej gry i chwali się dostawami węgla. - Węgiel z importu płynie i będzie płynął do kraju - oświadczyła w czwartek minister klimatu Anna Moskwa w Zakopanem.

"Zima będzie trudna"

O skomentowanie tych słów został poproszony ekspert ds. energetyki Piotr Maciążek. - Skoro prezes o tym mówił, to jest tam pewna świadomość problemu. Choć nie do końca - stwierdził. - Dobrze, że najważniejszy decydent jest świadomy tego, że węgiel jest kontraktowany w ostatniej chwili, ścibiony po trochu z różnych egzotycznych kierunków świata. To pokazuje, że nie ma jednego dużego dostawcy, który miałby odpowiednie moce i z którym można byłoby negocjować - mówił gość "Poranka Radia TOK FM"

- U tych dostawców frakcje węgla grubego to niestety około 10 proc - dodał ekspert, co oznacza, że tylko te 10 proc. będzie nadawało się do palenia w polskich gospodarstwach domowych. - Zalewają nas obrazy ze składów węgla, gdzie widać, że można mieć pewne wątpliwości, co do jego jakości i kaloryczności. To wszystko pokazuje, że zima będzie trudna - zapowiedział.

"Gdybym mieszkał w centralnej Polsce, po trochu przynosił do domu słynny chrust"

Rząd radzi Polakom, by teraz kupili tylko jedną tonę węgla, a kolejną - później. Premier prosił nawet Polaków o pewną "auto reglamentację" w zakupach tego surowca. 

Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej zapytany o to, jaka jest jego rada odnośnie zakupu węgla na zimę, podał przykład swojej babci, która mieszka w Cieszynie, tuż przy granicy z Czechami. - Moja babcia żyje w zabytkowej kamienicy, gdzie są jeszcze piece kaflowe. Ona już w lutym wiedziała, że należy kupić węgiel. Na Śląsku zajęło jej to zaledwie cztery miesiące. Większość osób z tego regionu kupuje go w Czechach - mówił Piotr Maciążek.

- Do niczego nie namawiam, ale gdybym mieszkał w centralnej Polsce, pewnie chodziłbym często z psem na spacery i po trochu przynosił do domu słynny chrust - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM