"Kabaret jednoosobowy w pełnej skali". Borowski o występach Glapińskiego, który "wywiesił białą flagę"

- W coraz większym stopniu prezes Adam Glapiński przebija się do czołówki polskich stand-uperów. Uważam, że to powinno być nagrywane, to może być puszczane w przerwach, żeby się ludzie rozerwali - tak czwartkowe wystąpienie Adama Glapińskiego podsumował w TOK FM Marek Borowski. Zdaniem senatora PO prezes NBP "czeka, aż inflacja sama spadnie".

Tradycją stało się, że wystąpienia Adama Glapińskiego, które odbywają się po posiedzeniach Rady Polityki Pieniężnej, obfitują w bon moty, zaczepne wypowiedzi pod adresem krytyków. Prezes Narodowego Banku Polskiego dzieli się chętnie swoimi przemyśleniami. Tak było także w czwartek, kiedy usłyszeliśmy m.in., że Glapiński "wziął notes, długopis, poszedł do sklepu". - Się zdziwiłem. Wbrew mediom, których właścicielem nie jest polski kapitał, chleb nie jest tak drogi, jak tam mówią - mówił. Stwierdził też, że "dochód rośnie, gospodarka się rozwija, bezrobocia nie ma, nie ma bankructw, wbrew czarnowidzom, malkontentom".

Dosadnie też podsumował swoich krytyków. - Najbardziej oburzające jest to, jak się wypowiadają osoby zajmujące wysokie funkcje w komunistycznym aparacie rządzącym w Polsce, w czasie PRL. Jakieś postacie wysoko postawione, przewożące czasem w torbach pieniądze sowieckie do Polski w celach potrzymania komunistycznych niedobitków, wypowiadają się o polskiej demokracji, inflacji. To są niewiarygodne rzeczy - mówił.

Zdaniem Marka Borowskiego "w coraz większym stopniu prezes Adam Glapiński przebija się do czołówki polskich stand-uperów". - Uważam, że to powinno być nagrywane, to może być puszczane w przerwach, żeby się ludzie rozerwali. Kabaret jednoosobowy w pełnej skali - komentował w TOK FM były minister finansów, obecnie senator Platformy Obywatelskiej.

Uwagę rozmówcy Karoliny Lewickiej szczególnie przykuła jedna wypowiedź prezesa banku centralnego - dotycząca cen. Pokpiwając z Glapińskiego, który drożyzny w sklepach nie dojrzał, polityk mówił, że skoro jest tak, jak mówi prezes NBP, to "GUS kłamie w żywe oczy, podaje fikcyjnie liczby, a ludzie, którzy chodzą do sklepów, nie mają pojęcia, co i po ile kupują". - To nawet trudno komentować - przyznał gość "Wywiadu Politycznego".

"Wywiesił białą flagę, czeka, aż inflacja sama spadnie"

RPP podczas środowego posiedzenia nie zmieniła stóp procentowych.  Prezes NBP zapowiedział, że stopy będą w przyszłym roku obniżane, bo "spodziewa się, że od końca pierwszego kwartału 2023 r. inflacja zacznie systematycznie i szybko spadać". 

Jak stwierdził senator Borowski, "to żarty prezesa Glapińskiego z poważnej sprawy". Polityk przypomniał, jak prezes NBP miesiącami powtarzał, że inflacji nie będzie, "że będzie dezinflacja, że po co inflacją straszyć". A skończyło się na tym, że od miesięcy utrzymuje się w naszym kraju rekordowa inflacja, jakiej nie było od 25 lat.

- Prawda jest taka, że prezes Glapiński nie walczy z inflacją, nie chce z nią walczyć w ogóle. Wywiesił białą flagę w tej sprawie, czeka, aż inflacja sama spadnie - uważa gość TOK FM. Dla Borowskiego zapewnienia Glapińskiego, że nie chce walczyć z inflacją, by nie doprowadzić do kryzysu i znaczącego wzrostu bezrobocia, to "puste słowa".

- Kaczyński straszy tym bezrobociem. Mówi, że rząd i NBP tak duszą inflację, by wzrostu bezrobocia nie było. By nie było tego, co było na początku lat 90. za Balcerowicza - zwróciła uwagę Karolina Lewicka. - Ale to nie o to chodzi. A o to, że Glapiński nie wykona żadnego ruchu, który by zmuszał rząd np. do pewnych oszczędność czy zróżnicowanego wspierania określonych grup społecznych. Przecież jeśli rząd obniża VAT, to dla wszystkich. Jak daje po 3 tys. zł na węgiel, to wszystkim. Nie ma tu żadnej polityki - przekonywał w TOK FM były minister finansów. 

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM