,
Obserwuj
Gospodarka

Płaca minimalna niebawem osiągnie 4 tysiące złotych? Inflacja może pomóc w spełnieniu obietnicy Kaczyńskiego

Anna Siek
3 min. czytania
01.05.2023 07:55
"Na koniec 2023 roku minimalna pensja będzie wynosiła 4 tysięcy złotych" - obiecywał przed laty Jarosław Kaczyński. Inflacja utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, więc rząd musi podwyższać płacę minimalną, która zbliża się do "obiecanych" 4 tysięcy złotych.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Płaca minimalna wzrośnie od 1 lipca, wynosić będzie 3600 zł brutto, czyli ponad 2780 złotych 'na rękę' . Lipcowa podwyżka będzie już drugą w tym roku. Powodem częstych podwyżek płacy minimalnej jest oczywiście rekordowo wysoka inflacja.

Warto więc przypomnieć obietnicę Jarosława Kaczyńskiego z 2019 roku. - Była taka ścieżka wytyczona przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości, że będą 4 tys. płacy minimalnej. I oto będzie - mówił gospodarz "Magazynu EKG" Tomasz Setta. Przypomnijmy, że Kaczyński na konwencji programowej PiS mówił: 'Na koniec 2020 roku minimalna pensja będzie wynosiła 3 tys. zł. (...). Na koniec 2023 roku minimalna pensja będzie wynosiła 4 tys. zł'.

- Tylko pytanie, ile 'kupowały' 4 tys. złotych w dniu złożenia tej obietnicy, a ile kupują dzisiaj. Myślę, że tu jest podstawowy problem. Czy jesteśmy w stanie kupić więcej dzięki temu, że dostaliśmy więcej pieniędzy? - komentował Kamil Sobolewski. Główny ekonomista Pracodawców RP uważa, że nawet znacznie większe pieniądze nie naprawią sytuacji, bo wyższe płace to jeden z elementów napędzających inflację.

- Co by było, gdyby każdy Polak dostał dziś milion? Czy dzięki temu stalibyśmy się bardziej czy mniej bogaci? Moim zdaniem staliśmy się mniej bogaci, bo przynajmniej część z nas zaczęłaby mniej pracować. Dobrobyt społeczny bierze się z pracy i inwestycji, nie bierze z pieniędzy - przekonywał.

Wyższa płaca minimalna w czasach wysokiej inflacji

Przy wysokiej inflacji pracownicy oczekują i oczekiwać będą podwyżek. A wszystko wskazuje na to, że szybko nie wrócimy do ledwie kilkuprocentowej inflacji. - Chyba już pogodziliśmy się z tym, że inflacja zostanie z nami na dłużej, że będzie się utrwalać w gospodarce. Optymistyczne założenia mówiły o tym, że w roku 2024-25 będziemy zbliżać się do celu inflacyjnego - na poziomie 3 proc. A najnowsze dane mówią o tym, że to będzie raczej w roku 2025-26. Więc oczywiście będzie presja na płace - mówiła w "Magazynie EKG" wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego SA Ewa Łuniewska.

Zdaniem Hanny Cichy trzeba 'odpolitycznić sprawę płacy minimalnej'. - Wyliczenia opierają się na tym, co jest napisane w ustawie (z 2002 roku). Jak jest wysoka inflacja, to płaca minimalna musi rosnąć, nadążać za inflacją. To nie jest mechanizm, który może nas zaskakiwać - wyjaśniła starsza analityczka ds. gospodarczych Polityka Insight.

Ale zapisy ustawy to nie wszystko, bo mamy przecież rok wyborczy. - Czy rząd zdecyduje się na wyższą podwyżkę niż wynika z algorytmu (w ustawie)? To jest dosyć prawdopodobne. Czy taki wzrost płacy minimalnej dokłada się do inflacji w kolejnym roku? Tak, ale też z drugiej strony rząd ma chronić zarabiających najmniej - oceniła gościni TOK FM, przypominając, że od walki z inflacją mamy "władze monetarne", czyli Radę Polityki Pieniężnej i Narodowy Bank Polski.

'Po prostu rozdawaliśmy pieniądze'. Andrzej Duda przyznaje: To musiało spowodować inflację