Inflacja w Polsce wciąż dwucyfrowa, a Glapiński się cieszy. "Zawsze był z siebie doskonale zadowolony"
Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński w bardzo dobrym nastroju mówił w piątek o perspektywach polskiej gospodarki. Na konferencji, która jak co miesiąc odbyła się po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, Glapiński ogłosił, że RPP podjęła decyzję o zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych. Dodał, że następnym ewentualnym ruchem jest obniżka stóp. Prezes Glapiński tradycyjnie opowiadał też anegdoty ze swojego życia.
Do wystąpień prezesa Glapińskiego krytycznie odniósł się w "A teraz na poważnie" w TOK FM prof. Dariusz Rosati z Platformy Obywatelskiej. Ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej podkreślił, że konferencje prasowe prezesa banku centralnego to bowiem "ważny sposób komunikowania się z uczestnikami rynku finansowego".
- Liczy się każde słowo, bo na tej podstawie inwestorzy podejmują decyzję. Tu nie ma wiele do śmiechu, bo tu wchodzą w grę olbrzymie pieniądze - kapitały rzędu dziesiątków, setek miliardów złotych - zaznaczył. W jego ocenie to, co "wyprawia pan prezes Glapiński, który zamiast stabilizować sytuację, zmniejszać niepewność, wdaje się w jakieś pogawędki, opowiada rozmaite dykteryjki, które nie mają nic wspólnego ze wskazaniem kierunku polityki pieniężnej" zdecydowanie szkodzi temu, żeby "inwestorzy mogli spokojnie inwestować z korzyścią dla polskiej gospodarki".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze".
Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"On był zawsze z siebie doskonale zadowolony"
Prezes NBP chwalił się, że inflacja w Polsce spada. Ale nie można zapominać, że cały czas przekracza 10 proc. W czerwcu według wstępnych szacunków GUS wyniosła 11,5 proc. - On zawsze był z siebie doskonale zadowolony - skiwtował prof. Rosati. I podkreślił, że "inflacja spada niestety nie dlatego, że NBP podjął właściwe działania, tylko dlatego, że na całym świecie eliminowane są czynniki pierwotne eksplozji inflacyjnej z zeszłego roku - czyli wzrost cen energii i żywności".
O przyczynach inflacji możemy przeczytać na fasadzie NBP. Głównymi przyczynami inflacji - według banku centralnego - są: agresja rosyjska w Ukrainie oraz pandemia COVID-19. - Widzimy tam propagandowy slogan rządowy. To jest w ogóle wstyd, że Narodowy Bank Polski zamienia się w tubę propagandową rządu, bo tam mamy do czynienia z próbą potwierdzenia przekazu rządowego, że za inflację odpowiada Putin. Nie ma to już nic wspólnego z rzeczywistością, ponieważ ceny surowców energetycznych spadły już znacznie poniżej poziomu, który był przed wojną z Ukrainą. A inflację ciągle mamy powyżej 11 procent - podkreślił Rosati, który w przeszłości był ministrem spraw zagranicznych.
Tymczasem nawet z najnowszych prognoz ekonomistów NBP wynika, że dopiero za dwa lata inflacja ma szansę zejść do optymalnego poziomu - czyli ok. 2,5 procent. Po drodze, w tym roku ceny mają rosnąć w średnim tempie 12 procent, w przyszłym - ponad 5 procent.
Według rozmówcy Mikołaja Lizuta winę za ten stan rzeczy ponosi właśnie Glapiński, bo "to jest człowiek, który doprowadził NBP do utraty wiarygodności". - Doprowadził do tego, że konferencje prasowe, które mają służyć wysyłaniu sygnałów, co do tego, co będzie w przyszłości, zamieniły się w jakiś kabaret. I w efekcie NBP nie pełni swojej roli. Pan Glapiński jest funkcjonariuszem partyjnym na stanowisku w NBP i po prostu realizuje politykę rządu - podsumował prof. Rosati.