"Ród Smoka" zatrze złe wrażenie po finale "Gry o Tron"? "Ma absolutną przewagę"

Na telewizyjne ekrany wchodzi "Ród Smoka", prequel serialu "Gry o Tron". Czy może powtórzyć sukces kultowej opowieści HBO? Zdaniem Katarzyny Czajki-Kominiarczuk poprzeczka została zawieszona wysoko. - Kiedy w 2011 roku "GoT" miała premierę, to był przełom. Nigdy wcześniej w historii telewizji czegoś takiego nie było. Oczywiście, produkowano seriale fantasy, ale nigdy nie były zrealizowane na tak wysokim poziomie, ani z tak dobrym aktorstwem. "GoT" stała się absolutnym fenomenem - mówiła w TOK FM.
Zobacz wideo

W poniedziałek o godz. 20.10 w telewizji HBO zostanie pokazany premierowy odcinek "Rodu Smoka". To długo wyczekiwany przez widzów serial, który jest prequelem kultowej "Gry o tron". Oglądając go, cofniemy się o mniej więcej 200 lat w stosunku do czasu, w którym rozgrywała się akcja "GoT". O tym, na czym polega fenomen tej opowieści i dlaczego świat zwariował na jej punkcie, mówiła w TOK FM Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka bloga Zwierz Popkulturalny i książek "Seriale. Do następnego odcinka'' oraz ''Oscary Sekrety największej nagrody filmowej''.

- Kiedy w 2011 roku "GoT" weszła na kanał HBO, to był przełom. Nigdy wcześniej w historii telewizji czegoś takiego nie było. Oczywiście, produkowano seriale fantasy, ale nigdy nie były zrealizowane na tak wysokim poziomie ani z tak dobrym aktorstwem. Nie były też tak jednoznacznie kierowane do dorosłego widza, bo w "GoT" było dużo seksu i przemocy. Wiadomo było, że każda z postaci może nie dożyć następnego sezonu. To wszystko sprawiało, że "GoT" stała się absolutnym fenomenem. Dzięki niemu weszliśmy w zupełnie nową epokę telewizyjnych opowieści. Od tego czasu telewizyjne fantasy możemy dzielić na to stworzone przed "GoT" i po niej – oceniła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jak dodała, twórcy kultowego serialu nawiązali do gatunku powieści historycznej i dodali do niego "elementy świata wymyślonego". - To sprawia, że z jednej strony mamy tropy, które znamy i zawsze się sprawdzają, a z drugiej – coś nowego i nieznanego. Coś, co możemy dopiero odkrywać, dlatego wydaje nam się to świeże i niepoznane. To idealny balans między nawiązaniem do tradycji a czymś nowym, co sprawia, że możemy się oderwać od znanego nam świata i przenieść się gdzie indziej – tłumaczyła.

"GoT" skończyła się jednak 3 lata temu, gdy poznaliśmy 8. sezon tego serialu. Wielu krytyków i widzów było nim rozczarowanych. Czy więc "Ród Smoka" może zatrzeć tamto złe wrażenie? - Musimy pamiętać, że ten prequel opiera się na historii, którą George R. R. Martin opisał w swojej książce "Ogień i krew". I to jest absolutna przewaga nad "GoT", gdzie końcówkę musieli dopisać scenarzyści serialu. Bo Martin jeszcze swojej sagi nie skończył - przypomniała.

Przyznała, że widziała już pierwszy odcinek "Rodu Smoka" (wcześniej wszedł na platformę HBO Max) i opowiedziała, czego widzowie mogą się w nim spodziewać. - Punktem wyjścia dla tej historii jest kwestia dziedziczenia. Czyli mamy króla, który nie ma następcy. Bo jego potencjalnym następcą jest brat, który do przejęcia władzy absolutnie się nie nadaje. Jak możemy się domyślać, gdy w grę wchodzi kwestia przejęcia władzy, zaczynają się intrygi pałacowe. W dodatku w tle latają smoki. Wielka rodzina Targaryenów, która rządziła Westeros i której potomkinią jest Daenerys, bohaterka "GoT", zaczyna powoli tracić swoją władzę nad królestwem – opisywała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM