Arkadiusz Jakubik: Wierzyliśmy, że "Klerem" zrobiliśmy rewolucję. Nie udało się

- Po premierze "Kleru" miałem nadzieję, że to kropla, która zaczyna drążyć skałę. Wierzyliśmy, że zrobiliśmy rewolucję. Nie udało się. To, że co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o kolejnych przypadkach pedofilii w Kościele, to za mało - mówił Arkadiusz Jakubik w rozmowie z Adamem Bodnarem.
Zobacz wideo

Arkadiusz Jakubik, aktor i lider grupy rockowej Dr Misio, w premierowym wydaniu audycji "BOS" cofnął się pamięcią do 2013 roku, kiedy odbywał pierwsze rozmowy z Wojciechem Smarzowskim dotyczące udziału w "Klerze". W tym samym czasie premierę miała książka autorstwa holenderskiego dziennikarza Ekke'ego Overbeeka pt. "Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią". - Wtedy to był absolutnie temat tabu - wspominał w rozmowie z Adamem Bodnarem.

Premiera "Kleru" odbyła się we wrześniu 2018 roku. Film demaskował grzechy polskiego Kościoła katolickiego. Niecały rok później w serwisie YouTube pojawił się dokument "Tylko nie mów nikomu". Film Tomasza i Marka Sekielskich to zapis rozmów z dziewięcioma księżmi katolickimi, którzy dopuścili się pedofilii i molestowania nieletnich, a także z ich ofiarami.

"Tylko nie mówi nikomu" miał aż 24 mln wyświetleń. "Kler" obejrzało pięć mln widzów. Wydawało się, że rewolucja w polskim Kościele jest nieunikniona. Ale do żadnej rewolucji nie doszło.

- Po premierze "Kleru" miałem nadzieję, że to kropla, która zaczyna drążyć skałę. Wierzyliśmy, że zrobiliśmy rewolucję. Nie udało się. To, że co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o kolejnych przypadkach pedofilii w Kościele, to za mało - ocenił Arkadiusz Jakubik.

Jak podkreślał artysta, liczył on, że sukces filmu Smarzowskiego doprowadzi do powstania w Polsce niezależnej, świeckiej komisji, która dokładnie przyjrzy się sprawom molestowania przez duchownych.

- "Kler" jest bardzo potrzebny, bardzo aktualny. Miałem nadzieję, że rozpocznie proces kończący się powstaniem komisji. Od początku mówiłem o tym, że powinna powstać komisja, która, tak jak było to w Irlandii, Niemczech, w Australii, w Stanach, będzie miała dostęp do archiwów diecezjalnych i wszystkie sprawy będzie można wyjaśnić. Dopóki taka komisja nie powstanie, nie rozwiążemy tego problemu - powiedział aktor w rozmowie z Adamem Bodnarem.

Arkadiusz Jakubik: Próbowałem zagrać księdza wrażliwego. Próbowałem go bronić

Aktor trzykrotnie w swojej karierze wcielał się w postaci księży, za każdym razem we współpracy z Wojciechem Smarzowskim. Oprócz "Kleru" i krótkometrażowego "Księdza" w sutannie pojawił się na planie reżyserowanego przez Smarzowskiego teledysku zespołu Dr Misio do piosenki "Pismo". Grupa planowała nawet pojawić się z nią na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jednak po premierze teledysku występ został odwołany, a sam zespół trafił na czarną listę publicznej telewizji.

- W teledysku "Pismo" jest anonimowy arcybiskup, który przyjeżdża wypasionym bentleyem, w którym przewozi kupę kasy. Jest i ministrant, który zbiera pieniądze w trakcie umownego nabożeństwa. To była nasza wypowiedź, nasze stanowisko. Gdy wysłałem scenariusz moim przyjaciołom z zespołu, połowa odmówiła wzięcia udziału. Jak przyznali po czasie, ich obawy były przesadzone - wspominał Arkadiusz Jakubik. I dodał, że nie w każdym przypadku o odmowie decydowały polityczne poglądy. - Jeden z muzyków jest ojcem księdza. Bycie ojcem i wzięcie udziału w tym teledysku z pełną świadomością konsekwencji, jakie poniesie ukochany syn, nie było taką prostą sprawą - mówił aktor.

Gość TOK FM podkreślił, że w Kościele są też dobrzy księża. Taki miał być grany przez Jakubika ks. Andrzej Kukła z "Kleru". - Próbowałem zagrać księdza wrażliwego, niesłusznie oskarżanego, próbowałem go bronić. Bo są i tacy księża, o nich też trzeba wspominać. To wszystko nie jest czarno-białe - podsumował w rozmowie z Adamem Bodnarem.

 

DOSTĘP PREMIUM