,
Obserwuj
Kultura

A gdyby Oscary były na Netfliksie? Problemy "białej, starej i amerykańskiej" Akademii

2 min. czytania
11.03.2024 09:58
Gala rozdania Oscarów już nie ekscytuje kinomanów jak dawniej. - Być może jeśli trafiłaby do streamingów, byłaby jeszcze szansa - komentowała w TOK FM Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, krytyczka filmowa.
|
|
fot. ROBYN BECK / AFP

Oscary 2024 zostały rozdane. W nocy z 10 na 11 marca najwięcej, bo aż siedem statuetek Akademia przyznała nominowanemu w 13 kategoriach 'Oppenhimerowi' w reżyserii Christophera Nolana. Drugi najbardziej oceniony obraz wieczoru to 'Biedne istoty' Yorgosa Lanthimosa. Statutetki otrzymały również 'Strefa interesów' Jonathana Glazera oraz film dokumentalny '20 dni w Mariupolu' Mstyslava Chernova.

Oscary 2024. Film-rekordzista otrzymał aż siedem statuetek [LISTA ZWYCIĘZCÓW]

Gala oscarowa trafi do streamingów?

Jak oceniła gościni "Oscarowego Poranka" w TOK FM krytyczka filmowa Katarzyna Czajka-Kominiarczuk lista nagrodzonych filmów jej nie zaskoczyła. A i sama oscarowa gala przestała być wydarzeniem, dla którego kinomani z całego świata chcą zostawać przez całą noc przed telewizorami.

- To, że możemy oglądać te gwiazdy raz w roku w telewizji, już nie jest dla nas tak ważne. Gdybym miała powiedzieć, jaka będzie przyszłość Oscarów, to może wyglądać ona tak jak nagrody Stowarzyszenia Aktorów Filmowych, które w tym momencie możemy oglądać na Netflixie. Być może jeśli gala oscarowa trafiłaby do streamingów, byłaby jeszcze szansa, że zbuduje sobie ona nową widownię, która ma zupełnie inne przyzwyczajenia i nie nawykła do siadania przed telewizorem na kilka godzin - komentowała autorka bloga "Zwierz Popkulturalny".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ekspertka analizując, jak będzie wyglądała przyszłość najważniejszych nagród filmowych, wspomniała także o pewnym trendzie, który możemy obserwować w Hollywood już od pewnego czasu.

- Kilkanaście lat temu ujawniono, że Akademia jest biała, stara i całkowicie amerykańska. Akademia podjęła więc wysiłek, żeby bardziej zróżnicować tę wielką grupę, która głosuje na Oscary i przyjęła bardzo wielu nowych członków, którzy są przedstawicielami kinematografii europejskich i azjatyckich. Akademia nagle się umiędzynarodowiła i trochę przechodzi od bycia nagrodą dla amerykańskiego przemysłu filmowego do bycia nagrodą filmową, która bierze pod uwagę produkcje z całego świata. Przykład tego mieliśmy w tym roku gdzie i "Strefa interesów" i "Anatomia upadku" znajdowały się w kategorii dziesięciu najlepszych filmów. I moim zdaniem to będzie dryfować w tę stronę - podkreśliła rozmówczyni Marty Perchuć Burzyńskiej.

'Strefa interesów' z szansami na Oscary. 'To się momentami ciężko ogląda'