Sędzia rodzinny: To, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, jest okrucieństwem

Boli i przeraża nas los tych dzieci - to, że można jest zostawić w takiej temperaturze, jaką mamy obecnie, wypychać gdzieś do lasu. To jest niehumanitarne. A pamiętajmy, że my przecież nie wszystko widzimy - mówi w rozmowie z TOK FM sędzia Tomasz Błaszkiewicz.
Zobacz wideo

Sędzia Tomasz Błaszkiewicz jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce. To m.in. to stowarzyszenie wydało mocne, stanowcze stanowisko w sprawie traktowania dzieci i kobiet na granicy. Rozmawiamy z sędzią o prawach dzieci, w tym dzieci z polsko-białoruskiej granicy.

TOK FM: Panie sędzio, co najbardziej boli was - sędziów rodzinnych, gdy patrzycie na to, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy? Gdy czytacie o dzieciach z Michałowa, o wypychaniu na Białoruś całych rodzin?

Sędzia Tomasz Błaszkiewicz, Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych, orzeka w Sądzie Rejonowym w Sulęcinie: Boli i przeraża nas los tych dzieci - to, że można jest zostawić w takiej temperaturze, jaką mamy obecnie, wypychać gdzieś do lasu. To jest niehumanitarne. A pamiętajmy, że my przecież nie wszystko widzimy - na terenie strefy stanu wyjątkowego nie ma dziennikarzy. Jak rozmawiam z koleżankami sędziami, z kolegami - jesteśmy tym oburzeni. To, co dzieje się na granicy, to jest po prostu okrucieństwo, absolutny brak humanitaryzmu i odczłowieczanie tych ludzi.

W swoim stanowisku - jako sędziowie, w tym sędziowie rodzinni - piszecie m.in. o nieprzestrzeganiu Konstytucji, umów międzynarodowych, Konwencji o Prawach Dziecka.

Dokładnie. Konwencja o Prawach Dziecka to dokument, którego m.in. my - jako Polska - byliśmy inicjatorami. Konwencja, która się wpisuje w to, o czym pisał Janusz Korczak. Jako sędziowie rodzinni czujemy bezsilność. Nie bardzo mamy narzędzia, by temu co się dzieje - przeciwdziałać, choć jednocześnie cały czas się zastanawiamy, co moglibyśmy zrobić, jakie działania podjąć w takiej sytuacji. Myślę, że największym problemem jest brak informacji. Bo gdy dzieci zostaną zatrzymane gdzieś w lesie, to mogą się o tym nie dowiedzieć ani organizacje pozarządowe, ani służby społeczne, ani sędziowie. Nikt się nie dowie - no chyba, że przez przypadek ktoś to zobaczy. I dlatego jesteśmy bezsilni i jest to okropne uczucie.

Panie Sędzio, często słychać, że Konwencja o Prawach Dziecka w Polsce dotyczy polskich dzieci. Co mówi prawo? Wyjaśnijmy, Konwencja obejmuje dzieci migranckie, uchodźcze czy nie?

Ależ oczywiście. Już art. 2 mówi o tym, że państwa strony w granicach swojej jurysdykcji będą respektowały i gwarantowały prawa zawarte w Konwencji wobec każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji. I tą ochroną są również objęci rodzice czy opiekunowie takiego dziecka. Mamy też art. 22 Konwencji mówiący o tym, że kiedy dziecko ubiega się o status uchodźcy czy jest uważane za uchodźcę - wtedy także rodzice czy opiekunowie są objęci odpowiednią ochroną i pomocą humanitarną.

Ktoś powie - ale mamy stan wyjątkowy. Czy stan wyjątkowy wyłącza w jakimkolwiek stopniu odpowiedzialność państwa w tym zakresie?

Absolutnie nie. Nie wyłącza prawa wynikającego ani z Konwencji, ani z Konstytucji. Proszę zauważyć, że w art. 233 ustęp 1 Konstytucji jest wyraźna wskazówka, która mówi, że zakres ograniczeń wolności i praw człowieka w czasie stanu wojennego i wyjątkowego nie może ograniczać wolności i praw m.in. dotyczących godności człowieka, ochrony życia, humanitarnego traktowania, ale również dotyczących rodziny i dziecka. Jest jasny zapis - każdy ma prawo żądać od organów włazy publicznej ochrony dziecka przed przemocą czy okrucieństwem. To wynika wprost z Konstytucji. I my musimy tego przestrzegać.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM