"Przewlekła borelioza jest polem dla nieuczciwych lekarzy i diagnostów". Doktor Grzesiowski tłumaczy dlaczego
Karolina trafiła do medycznego podziemia z nadzieją, że otrzyma pomoc. W szczytowym momencie brała 40 tabletek dziennie, choć tak naprawdę do dziś nie ma pewności, czy kiedykolwiek była chora na boreliozę. Zaczęła mieć problemy z układem pokarmowym i wpadła w depresję. To historia przedstawiona w pierwszym odcinku nowego serialu dokumentalnego dziennikarza TOK FM Michała Janczury 'Podziemie'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Serial opisuje toczący się przy świetle dziennym proceder stosowania niepotwierdzonych naukowo procedur do leczenia boreliozy - rzeczywistej i urojonej. To portret świata, w którym medycyna jest pretekstem do zarabiania. Michał Janczura pokazuje rzeczywistość, gdzie pacjentów faszeruje się lekami i suplementami diety, zarabiając na ich pragnieniu dojścia do zdrowia.
Borelioza i 'leczenie', które szkodzi. 'Podziemie' - nowy serial dokumentalny TOK FM
Jak tłumaczył w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń, borelioza to choroba odzwierzęca. - Jest wynikiem ataku patogenu, którym jest bakteria zwana krętkiem borrelii. Występuje ona u różnych gatunków zwierząt, a przenoszona jest na człowieka przede wszystkim przez kleszcze - wyjaśniał lekarz.
Rozmówca Piotra Maślaka podkreślił, że zakażeń tych jest z roku na rok coraz więcej. Przypomnijmy, że w tym roku - do 30 czerwca odnotowano już blisko 7 700 przypadków boreliozy. To prawie dwa razy więcej niż w takim samym okresie zeszłego roku, kiedy było to 4395 zachorowań. - Mamy w tej chwili bardzo dużą liczbę kleszczy, w różnych regionach Polski i świata i te ukąszenia stały się bardzo powszechne. Więc ten problem boreliozy narasta od kilkudziesięciu lat. I stał się również problemem medycznym, bo choroba nie jest łatwa w rozpoznaniu i leczeniu, a może dawać odległe, późne objawy - podkreślił dr Grzesiowski.
Jak wyjaśnił ekspert, może to być całe spektrum różnych dolegliwości, w zależności od tego, gdzie skoncentruje się proces chorobowy. - Np. jeśli dojdzie do zapalenia mięśnia sercowego, będziemy mieli zaburzenia rytmu serca, osłabienie. Może dojść wręcz do zatrzymania akcji serca - alarmował. Ale choroba może także zaatakować stawy czy mózg. - Mamy wówczas zupełnie inne objawy - drgawki, porażenia. Jednym z klasycznych objawów jest porażenie nerwu twarzowego, czyli opada nam nagle kącik ust, mamy problem z poruszaniem mięśniami twarzy po jednej stronie - powiedział. - Więc jest tak szerokie spektrum objawów, że nie można na dzień dobry powiedzieć: 'O, Pan nie ma boreliozy, a Pan ją ma' - zaznaczył dr Grzesiowski.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dlaczego borelioza daje pole do nadużyć?
Zdaniem gościa TOK FM, właśnie przez to może dochodzić do licznych nadużyć i wykorzystywania desperacji pacjentów. - Jeśli choroba jest prosta, ma jasne leczenie, to rzadko kiedy pacjenci szukają jakiejś pomocy poza klasyczną wizytą u lekarza. Jeżeli rozwijają się zaś powikłania i pacjenci wchodzą w obszar choroby przewlekłej, gdzie leczenie jest dużo trudniejsze, zaczynają szukać alternatywnych metod - ocenił lekarz.
Jak podkreślił dr Grzesiowski, "problemem boreliozy nie jest więc faza ostra, kiedy mamy wysypkę, zapalenie stawu czy nawet zapalenie mięśnia twarzowego". - Bo większość pacjentów w takiej sytuacji trafia do lekarza i są leczeni skutecznie. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy po boreliozie lub w ogóle w sposób niezwiązany z tą chorobą, pojawi się zestaw objawów, które pacjenta niepokoją. Czyli na przykład: osłabienie, bóle mięśniowe, bóle stawowe, problemy z koncentracją. I ci ludzie zaczynają szukać przyczyny - wyjaśniał.
Wtedy chorzy mogą trafić - jak dodał ekspert - na kogoś, kto na etapie diagnozowania wykonuje test przeciwciał z krwi w kierunku boreliozy, który jest dodatni. - Czyli wykrywamy białka odpornościowe przeciwko boreliozie i na tej podstawie jest rozpoznawana tzw. przewlekła borelioza. Tak zwana, bo de facto taka choroba nie istnieje. I jest leczona wielomiesięcznymi czy nawet wieloletnimi kuracjami antybiotykowymi, lekami przeciwpierwotniakowymi, suplementami. I to jest to pole, na które wchodzą nieuczciwi lekarze czy diagności i stosują terapie niesprawdzone - podsumował dr Paweł Grzesiowski.
Borelioza i choroby odkleszczowe. 16 ważnych zasad postępowania, które dostaliśmy od lekarzy