Tysiące ludzi do zwolnienia w PKP Cargo. "Oczekiwaliśmy lepszej Polski po wyborach"
Masowe zwolnienia w PKP Cargo mają objąć ponad 4 tysiące osób. Duża część pracowników zatrudniona jest w województwie śląskim - chodzi o ponad 1200 osób. Związkowcy w Katowicach złożyli pismo do dyrektora oddziału o przedstawienie programu naprawczego dla całej spółki. Czekają na odpowiedź.
Daniel Konieczny, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Kolejowych, wyjaśnia, że załoga wie, iż nie da się uniknąć redukcji etatów w PKP Cargo, ale związki walczą o to, by zwolnienia grupowe odbywały się zgodnie z Kodeksem pracy. Tymczasem zarząd złożył do sądu wniosek o tzw. sanację.
Zwolnienia w PKP Cargo. "Nastroje są tragiczne"
Spółka przekonuje, że postępowanie sanacyjne jest 'jedyną realną szansą na przetrwanie', ma przynieść 'poprawę sytuacji finansowej oraz płynnościowej' oraz 'dać nadzieję na utrzymanie tysięcy miejsc pracy'. Związkowcy widzą to zupełnie inaczej.
- Jeżeli taki wniosek przejdzie w sądzie, to pracodawca zwolni każdego pracownika, jak będzie chciał i kiedy będzie chciał. Pracownik, który ma dwa lata pracy, dostanie jedno miesięczne uposażenie; od dwóch do ośmiu lat - dwumiesięczne uposażenie, a powyżej ośmiu lat - trzymiesięczne uposażenie. Na takie rzeczy nie wyrażamy zgody - mówi nam Konieczny.
Przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Kolejowych Grzegorz Samek dodaje, że dyrektorzy oddziałów PKP Cargo w całej Polsce zostali zaskoczeni przez obecne władze spółki.
- Przyszedł nowy pan pełniący obowiązki prezesa PKO Cargo, który ma satysfakcję z zamykania spółek! W zeszłą środę pojawiliśmy się na spotkaniu z zarządem - na rozmowy o zawieszeniu części postanowień układu zbiorowego pracy, który gwarantuje m.in. odprawy emerytalne. Natomiast zarząd poinformował nas o uchwale, która oznacza zwolnienia 30 procent załogi, czyli ponad 4 tysięcy pracowników. Nastroje wśród załogi są tragiczne - denerwuje się Samek.
Zwolnienia w PKP Cargo. "Okręt naszej spółki nabiera wody"
Tymczasowy zarząd PKP Cargo został powołany w kwietniu. Pełniący obowiązki prezesa Marcin Wojewódka tłumaczy TOK FM, że trudna sytuacja przewoźnika wynika z zaniedbań z poprzednich lat. Chodzi o nierozsądną - jak ocenia - gospodarkę taborową, personalną i finansową. - Okręt naszej spółki nabiera wody. W pierwszym kwartale 2024 roku spółka zanotowała 118 mln złotych straty i sytuacja nie poprawia się, choć jeszcze mamy płynność finansową, pensje wypłacamy - informuje Wojewódka.
Jego zdaniem poprzednie zarządy lubowały się w podejmowaniu nietrafnych decyzji przy jednoczesnym malejącym udziale w rynku. Według wyliczeń Wojewódki, kiedyś PKP Cargo posiadało 60 proc. udziału w rynku przewozów towarowych w Polsce, a teraz - 30 proc. Jednocześnie, jak mówi pełniący obowiązki prezesa, spółka została z tym samym taborem i zatrudnieniem na tym samym poziomie.
- Spółka przegrywała duże kontrakty, bo wykonywała decyzje węglowe premiera Morawieckiego z lipca 2022 roku. Traciła klientów, którzy odeszli do konkurencji, bo wagony były wcześniej wysłane pod Szczecin czy pod Gdańsk, by wozić importowany węgiel. Odzyskanie rynku to proces, który będzie trwał lata - ocenia Wojewódka.
Zwolnienia lekarskie po nowemu. 'Jest ukryty haczyk'
Ale to nie wszystko. Zdaniem pełniącego obowiązki prezesa PKP Cargo, poprzednie zarządy 'marnotrawiły czas i pieniądze'. - Panowie zajmowali się donosami na samych siebie, (...) robili sobie strzelanie w weekendy, zamiast zajmowania się robotą. Sponsorowali kluby sportowe z okolic Skierniewic, bo stamtąd pochodził poprzedni prezes. W efekcie spółka stała się dobroczyńcą ziemi skierniewickiej - wylicza Wojewódka.
W kontekście postępowania sanacyjnego - Wojewódka zdaje sobie sprawę, że to nie podoba się związkowcom. - Ale ja wiem, z jakiego to jest powodu - podkreśla.
- W obecnej sytuacji, gdy nie ma jeszcze sanacji, obowiązuje pełna gama szczególnej ochrony trwałości stosunków pracy. Z niektórymi pracownikami nie można się rozstać w ramach zwolnień grupowych. Chodzi na przykład o osoby, które zapisały się do Wojsk Obrony Terytorialnej, o pracowników w wieku przedemerytalnym czy związkowców. A tych ostatnich mamy ponad 1 tys. na 13 tys. pracowników w PKP Cargo. Sanacja zmienia zasady. Wszyscy pracownicy są traktowani w ten sam sposób - tłumaczy Wojewódka.
Zwolnienia w PKP Cargo. "Oczekiwaliśmy lepszej Polski"
- Zgadam się z tym, że poprzedni zarząd popełnił błędy. Po wyborach oczekiwaliśmy jednak lepszej Polski. Nie po to staliśmy do 3 w nocy w lokalach wyborczych, w październiku zeszłego roku, żeby teraz zostać tak potraktowanym - żali się Grzegorz Samek, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Maszynistów Kolejowych.
Związkowiec mówi nam, że załoga stara się być odpowiedzialna. - Zastrajkowanie w Cargo to byłoby teraz samobójstwo dla spółki. Rozważamy natomiast zorganizowanie protestu ogólnokolejowego na torach. Widzi jednak światełko w tunelu. To, jego zdaniem, przeniesienie problemu w PKP Cargo na poziom zespołu trójstronnego ds. kolejnictwa, czyli rozmów także z udziałem przedstawicieli rządu.