Trzeszczy Pakt Senacki na Lubelszczyźnie. Pojawił się nowy kandydat. "Mam prawo startować"
Pakt Senacki to porozumienie czterech ugrupowań opozycyjnych - Koalicji Obywatelskiej, PSL, Lewicy i Polski 2050. Zgodnie z nim, w każdym okręgu do Senatu ma być wystawiony jeden kandydat. W jednomandatowych okręgach wygrywa bowiem ten, kto zdobędzie największą liczbę głosów. Opozycji zależało więc, by tych głosów nie rozbijać na kilka osób, stąd wspólne porozumienie.
W Lublinie kandydatem Paktu Senackiego jest mecenas Jacek Trela, adwokat z Warszawy, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. W latach 1982-1983 działał w ramach Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Kandydat na co dzień mieszka w stolicy, co nie spodobało się niektórym lokalnym politykom i mieszkańcom. Nazwali go "spadochroniarzem" nieznającym Lublina i Lubelszczyzny.
Sam kandydat z tymi zarzutami się nie zgadza. Jak mówił na antenie TOK FM, jest z Lublinem związany rodzinnie i uczuciowo od ponad 30 lat, często tu bywa. - Lublin jest ważnym dla mnie miastem, moim miastem - podkreślał w wywiadzie z Karoliną Lewicką. - Słyszałem, że lokalni politycy Platformy Obywatelskiej utyskiwali w mediach, że przywieziono im kandydata z Warszawy. Ale teraz mam już coraz lepsze relacje z nimi. Zresztą Pakt Senacki jest swego rodzaju przykładem ucierania się kompromisów - mówił Trela.
Kandydat niespodzianka
Obok kandydata całej opozycji w ramach Paktu Senackiego pojawi się jednak jeszcze jeden, też bądź co bądź opozycyjny kandydat - radny Marcin Nowak, wiceprzewodniczący Rady Miasta. Dziś jest częścią prezydenckiego klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). Wcześniej był związany z PiS (choć do partii nie należał), a ostatnio ze Stowarzyszeniem Polska 2050 Szymona Hołowni. Do Senatu zamierza wystartować jako kandydat obywatelski. Założył już komitet wyborczy, który aktualnie zbiera podpisy pod jego kandydaturą. Musi zebrać przynajmniej dwa tysiące, do 6 września.
'Nie rozumiem narracji, że rozbiję głosy opozycji'
- Startuję z określonym programem kierowanym do wszystkich lublinian. Nie zamierzam wykluczać w swojej kampanii i w swoim programie wyborców Prawa i Sprawiedliwości - wręcz przeciwnie. Chcę ich przekonywać do siebie, mówiąc jednocześnie, aby nie głosowali w tych wyborach na PiS. Niczego nie zaburzam. Chcę wyraźnie artykułować, dlaczego chcę zmieniać życie publiczne i dlaczego ostatnie osiem lat rządów mi się nie podoba - mówi Nowak. - Mam do tego prawo, startując jako kandydat obywatelski. Mieszkańcy Lublina to zweryfikują i ocenią. Wierzę, że wybiorą mnie na senatora - dodaje w rozmowie z TOK FM radny Nowak.
Przekonuje, że zamierza "uszczknąć" głosów kandydatowi PiS - którym najprawdopodobniej będzie obecny wojewoda lubelski Lech Sprawka - a także kandydatowi Konfederacji.
- Chcę być reprezentantem wszystkich lublinian i tak samo będę docierał do wyborców PiS, Platformy Obywatelskiej, Trzeciej Drogi, Lewicy czy Konfederacji, jak i do osób niezdecydowanych. Wybory do Senatu mają to do siebie, że głosuje się na osobę i program tej osoby - podkreśla.
W rozmowie z TOK FM kilkakrotnie wskazuje, że jest kandydatem z Lublina, dobrze zna miasto i jego mieszkańców, i chce być w Senacie ich ambasadorem. - Mając możliwość startu w jednomandatowym okręgu wyborczym, poddaję się osądowi społecznemu, bez szyldu partyjnego. Uważam też, że w wyższej izbie parlamentu reprezentantem powinien być człowiek, który pochodzi z danej społeczności - tłumaczy radny.
Podkreśla, że - podobnie jak opozycji - zależy mu na odsunięciu PiS od władzy. - Decyzję o starcie do Senatu podjąłem w marcu. Artykułowałem to w przestrzeni publicznej bardzo długo i zdania nie zmieniłem. Pakt Senacki jest oczywiście pewną formułą, ale w wielu okręgach on formalnie już się załamuje. Mamy przykład marszałka Arkadiusza Bratkowskiego z PSL na Lubelszczyźnie, mamy przykład pani Senyszyn, mamy kilka innych przykładów, gdzie wyraźnie widać, iż oprócz kandydatów Paktu Senackiego startują również inni, bo jednomandatowe okręgi wyborcze na to zezwalają - tłumaczy nasz rozmówca.
- Uważam, że społeczność Lublina zasługuje na to, by mieć wybór między różnymi kandydatami, ale również mieć kandydata, który od wielu lat w przestrzeni miasta reprezentuje ich interesy, jest rodowitym lublinianinem i ma pomysł na swoją działalność w życiu publicznym - mówi Nowak.
Pytany o Jacka Trelę - kandydata Paktu Senackiego - radny przyznaje, że go nie zna i nigdy się z nim nie spotkał. - Nie znam jego poglądów, nie znam jego aktywności publicznej. Być może to merytorycznie świetnie przygotowany człowiek, ale do tej pory w przestrzeni miasta ja tego pana nie widziałem - stwierdza. - To nie jest kwestia przekonania do niego czy do kogoś innego. Ja po prostu uważam, że chciałbym reprezentować interesy miasta Lublina. Mam konkretny program i ze wszystkimi kandydatami chciałbym odbyć debatę - podaje wiceprzewodniczący Rady Miasta.
W rozmowie z TOK FM mówi również o tym, że ma poparcie części radnych. Których? Tego na razie nie zdradza.
Pod informacjami w sprawie startu Marcina Nowaka na portalach społecznościowych jest sporo komentarzy. Część osób rzeczywiście deklaruje, że na niego zagłosuje, ale wiele głosów to zdecydowana krytyka.
"Chciałbym zapytać, czy jest pan świadomy, że wskutek pańskiego kandydowania i podzielenia głosów na wielu kandydatów obecnej opozycji otwiera pan drogę dla mandatu senatorskiego dla kandydata PiS?" - napisał jeden z internautów.
"Próbował pan chociaż rozmawiać o swojej kandydaturze z partiami opozycji? Pomimo, że cenię pana pracę w Radzie Miasta (choć nie zawsze się zgadzam), decyzję o kandydowaniu do Senatu oceniam negatywnie" - napisała inna z mieszkanek Lublina.
"Nie warto poprzeć kandydata demokratycznej opozycji? Zwłaszcza w tak ciężkim i stykowym okręgu?" - to kolejny z głosów.
Przypomnijmy, że przy poprzednich wyborach mandat senatora z Lublina zdobył Jacek Bury - wyprzedził kandydata PiS zaledwie o 12 tysięcy głosów.