,
Obserwuj
Lubelskie

Miliardy odblokowane, ale hurraoptymizmu brak. Samorządy wskazują na ważny problem

4 min. czytania
11.04.2024 16:54
Władze Lublina skarżą się na brak informacji i niepewność w związku z pieniędzmi, które mają otrzymać z Krajowego Planu Odbudowy. Z jednej strony mowa o odblokowaniu miliardów złotych na nowe inwestycje, ale z drugiej czas na wykorzystanie środków może być za krótki.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Podczas gdy inne kraje europejskie już od prawie dwóch lat wydają pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), Polska czekała na ich odblokowanie. Wypłaty były wstrzymywane m.in. przez problemy z praworządnością za tzw. dobrej zmiany. Chodziło choćby o niezagwarantowanie niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W efekcie jesteśmy - jako kraj - poważnie opóźnieni w realizacji inwestycji i wydatkowaniu funduszy z KPO.

W tej chwili kolejne transze są odblokowywane. Chodzi m.in. o 40 miliardów złotych na zazielenienie miast i zieloną transformację czy kolejne miliardy na niskoemisyjną komunikację miejską. Wiceprezydent Lublina Artur Szymczyk cieszy się z odblokowania środków z KPO, ale nie kryje, że wątpliwości jest wiele.

Po pierwsze - termin na wykorzystanie pieniędzy i ich rozliczenie jest przewidziany do połowy 2026 roku. A to, jak słyszymy, bardzo krótki czas. - Przykładowo, weźmy pod uwagę cykl produkcji autobusów. Wiemy, że pieniądze unijne na niskoemisyjną komunikację miejską zostaną uruchomione w jednym czasie dla wszystkich samorządów. Nie jest tajemnicą, że wiele gmin czy miast szykuje się na zmianę swojego taboru czy dozbrajanie o nowoczesne autobusy. Jeśli tych zleceń będzie dużo, to zakłady produkcyjne nie będą w stanie podołać takim ilościom zamówień, a my musimy to potem przecież jeszcze rozliczyć - wyjaśnia nam wiceprezydent Lublina.

W lubelskiej Platformie zaczęło się szukanie winnych. 'Listy były źle przygotowane'

Problemy z KPO. UE zgodzi się na wydłużenie terminu?

Dlatego - jak dodaje - ważne, by próbować wynegocjować z Komisją Europejską wydłużony czas na rozliczenie wydatków. Na razie jednak nie ma w tym zakresie żadnych wiążących ustaleń i nie wiadomo, czy UE zgodzi się na wydłużenie terminu.

Podobny problem dotyczy projektowania dużych inwestycji. To też wymaga czasu, a - jak słyszymy - dwa lata to naprawdę niewiele na przygotowanie projektu i jego realizację.

- W samorządach - i to nie jest tylko nasz głos - doszło w ostatnim czasie do spustoszenia finansów publicznych poprzez wprowadzenie Polskiego Ładu. Potwierdza to raport Najwyższej Izby Kontroli. To spowodowało, że nie byliśmy w stanie z dużym wyprzedzeniem i z dużą intensywnością przygotowywać dokumentacji projektowej "na półkę". Poza tym jak można przygotowywać projekty na zaś, kiedy nie znamy założeń programu, w ramach którego chcemy się ubiegać o pieniądze? - pyta retorycznie Artur Szymczyk.

Wiceprezydent Lublina zwraca uwagę na coś jeszcze. Z założeń KPO wynika, że wiele programów ma się opierać na pożyczkach, a nie na bezzwrotnych dotacjach. - Dyskutujemy i postulujemy - m.in. w ramach Unii Metropolii Polskich - aby większość środków z KPO była jednak środkami dotacyjnymi, aby nie trzeba było ich zwracać, bo pożyczka dla samorządów to jednak pożyczka. Tymczasem po Polskim Ładzie nasza sytuacja finansowa nie jest dobra - podkreśla Szymczyk. Dlatego samorządy proponują, by - jeśli nawet będą to unijne pożyczki - ich spłatę rząd ostatecznie wziął na siebie.

Kolejna kwestia to stopień dofinansowania projektów. - Tu też niewiele wiemy. W dokumentach nie ma informacji, że w przypadku jednych programów dotacyjnych będzie to 80 procent, a w przypadku innych 50. Tymczasem to jest dla nas kluczowe. Te informacje poznamy dopiero przy ogłaszaniu konkursów - twierdzi nasz rozmówca. I podaje jeden z przykładów - konkurs na dofinansowanie rozwoju stref inwestycyjnych. - Nie było chętnych, co zapewne wynikało właśnie z poziomu dofinansowania, który wynosił 50 procent. Oczywiście czekamy na konkursy i mam nadzieję, że będziemy w stanie podołać, jeśli chodzi o wkład własny - dodaje gość TOK FM.

Jak Lublin chce wykorzystać KPO?

Wiceprezydent informuje, że jeśli chodzi o projekty, które miasto chciałoby zrealizować z pieniędzy z KPO, jest to m.in. Park na Błoniach pod Zamkiem. Miałoby to być miejsce ze strefami aktywności i miejscami do relaksu w formie łąk kwietnych czy innych zielonych przestrzeni. Błonia na co dzień miałyby być miejscem wypoczynku, natomiast kilka razy w roku zmieniałyby się w miejsce wydarzeń kulturalnych.

Kolejny projekt, który jest w planach, to zmiany w dolinie rzeki Bystrzycy i na obszarze od Zalewu Zemborzyckiego do osiedla Medalionów - budowa tam ścieżek spacerowych, miejsc do relaksu, a nawet miejsc widokowych w przestrzeni drzew. - Chcemy też zmieniać miejskie wąwozy, bardziej o nie zadbać, poddać naturalistycznej rewitalizacji, stworzyć jeszcze więcej zielonych przestrzeni miasta - mówi Szymczyk.

- Nie chcę wpadać w hurraoptymizm, jeśli chodzi o KPO, a potem się tłumaczyć z tego, że coś nie wyjdzie. Oczywiście bardzo mnie cieszy, że te pieniądze są odblokowywane, bo to dla nas szansa rozwojowa. Środki unijne wcześniej dawały możliwość skoku cywilizacyjnego i teraz z KPO jest podobnie. Szkoda jednak, że tak późno możemy z tego skorzystać. Dlatego liczę, że cały program zostanie na tyle uelastyczniony - jeśli chodzi o zasady finansowania i rozliczania - że będziemy mogli bez problemów z tego mechanizmu skorzystać i zrealizujemy to, co sobie zakładamy - podsumowuje gość TOK FM.