,
Obserwuj
Śląskie

Kontrowersyjny areszt dla rolnika z Gliwic. "Trudna do zaakceptowania praktyka"

MSZ-M/tokfm.pl
3 min. czytania
10.08.2026 13:25

Sprawa rolnika, który zniszczył świeżo położony asfalt w Gliwicach, ponownie stawia pytanie o zasądzanie tymczasowych aresztów w Polsce. Eksperci wskazują na przepisy, ale też praktykę prokuratury, która sięga po ten środek "na wszelki wypadek". Rolnikowi grozi 10 lat więzienia.

Rolnik zaorał świeży asfalt w Gliwicach
Rolnik zaorał świeży asfalt w Gliwicach
fot. Lukasz Kalinowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego rolnik zaorał nową drogę w Gliwicach?
  • Jakie są wątpliwości dotyczące zastosowania tymczasowego aresztu wobec rolnika?
  • Co mówi raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o nadużywaniu tymczasowego aresztu w Polsce?

Chwilę po tym, jak drogowcy położyli nową nawierzchnię na ulicy Rybackiej, na asfalt wjechał traktorem rolnik i zaorał drogę pługiem. Sprawca stwierdził, że był to znak protestu, bo - jak utrzymuje - to jego droga i nie chciał, by była utwardzona. Tymczasem urzędnicy twierdzą, że teren jest miejski. Sąd Rejonowy w Gliwicach zastosował areszt wobec skonfliktowanego z Urzędem Miejskim rolnika. Anna Gmiterek-Zabłocka w TOK FM zastanawiała się, czy w tym sporze rzeczywiście trzeba było sięgać po areszt?

Wątpliwości w tej sprawie ma Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który jest jednym z autorów raportu na temat nadużywania w Polsce stosowania tymczasowego aresztu. Według rozmówcy Anny Gmiterek-Zabłockiej jeśli zniszczona droga nie jest własnością rolnika, powinien on zostać ukarany. Jednak - ocenił Kładoczny - w tym konkretnym wypadku tymczasowy areszt jest absurdem.

Absurdalne aresztowanie tymczasowe

Prokuratorzy prawdopodobnie wolą wystąpić o areszt "na wszelki wypadek", by nie było tak jak w Lublińcu, gdzie nie zawnioskowano o zastosowanie aresztu dla pijanego kierowcy, po czym interweniował sam minister sprawiedliwości. - Może niektórzy prokuratorzy boją się odpowiedzialności - ocenił ekspert z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Warto przypomnieć, że jedną z przesłanek do zastosowania aresztu jest zagrożenie wysoką karą. W przypadku zaoranego asfaltu doszło do szkody znacznych rozmiarów: chodzi o kwotę sięgającą 400 tys. zł, za co rolnikowi może grozić do 10 lat więzienia. Tyle tylko, że powinno tu występować realne zagrożenie surowej kary, a - co zaznaczył Piotr Kładoczny, który sprawdził statystyki skazań za to przestępstwo - nie zdarzyło się, by taka kara kiedykolwiek w podobnej sprawie zapadła. W raporcie Helsińskiej Fundacji sprzed dwóch lat napisano wprost, że sądy robią to w ponad 90 proc. przypadków, nie podchodząc - tak jak powinny - do każdej sprawy indywidualnie.

Systemowy problem tymczasowego aresztowania

O tym, że tymczasowy areszt nie jest karą, przypomniał adwokat dr Łukasz Chojniak z Uniwersytetu Warszawskiego w audycji "TOK360". - To szczególnie istotne i działa na korzyść tego rolnika. To nie jest izolowanie na poczet przyszłej kary - mówił gość Przemysława Iwańczyka. Ekspert podkreślił, że kodeks mówi o tym, że środek ten można stosować tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy jest ryzyko utrudniania postępowania.

- Płacimy cenę nie tyle za samo brzmienie przepisu, co absolutnie trudną do zaakceptowania praktykę orzekania tymczasowego aresztowania - komentował dr Chojniak. I chociaż w tej sprawie przesłanki formalne do zasądzenia tymczasowego aresztowania są spełnione, to - jak stwierdził gość TOK FM - "każdy kij ma dwa końce" i rozmach medialny też ma tu znaczenie. Czy zatrzymanie to absurdalna decyzja? Więcej w audycji "TOK360".

Źródło: TOK FM