,
Obserwuj
Lubelskie

Węglowy gigant z Lubelszczyzny w tarapatach? "Zablokują nam pieniądze i leżymy"

Anna Sapieha, TOK FM
5 min. czytania
15.01.2025 06:33
Związkowcy z Bogdanki boją się planów likwidacji kopalni. Zapowiadają protesty, w tym strajk głodowy, który ma ruszyć w czwartek. - Nowa strategia jest dziwna, niezrozumiała i groźna dla gospodarki - mówią nam związkowcy.
|
|
fot. Rafał Michałowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Większościowy udziałowiec Bogdanki - Enea - pokazał nową strategię rozwoju.
  • Związkowcy widzą w niej zagrożenie likwidacji kopalni do 2035 roku.
  • W czwartek pracownicy mają rozpocząć protest głodowy. - Nie mamy już nic do stracenia - mówią.

Lubelski Węgiel "Bogdanka" to kopalnia węgla kamiennego, która dobrze radzi sobie na rynku węgla, nie ma takich problemów organizacyjno-finansowych jak kopalnie ze Śląska. Nie ma tu też takiego zagrożenia wypadkowego, jak w tamtym regionie Polski. Kopalnia - jak podkreślają eksperci - jest bezpieczna. Odbiorcami węgla z Bogdanki są w największej części elektrownie w Kozienicach i Połańcu oraz inni duzi odbiorcy. Indywidualni klienci to tylko jeden procent. Bogdanka dostarcza też niewielkie ilości węgla na Słowację, a także na Ukrainę - w miarę zgłaszanych potrzeb. 

Właścicielem większości akcji w podlubelskiej kopalni jest Enea. Ma ich ponad 60 procent. W listopadzie spółka ta przedstawiła założenia Strategii Rozwoju do 2035 roku. To właśnie ten dokument niepokoi związkowców z Bogdanki. Boją się likwidacji kopalni do 2035 roku, a co za tym idzie - zwolnień pracowników i trudnej sytuacji na rynku pracy. W strategii zapisano m.in. 'wygaszanie i zazielenianie bloków węglowych przy rozwoju technologii niskoemisyjnych'. 

Co się dzieje w Bogdance? Rusza protest głodowy

Związek Zawodowy "Przeróbka", który skupia ponad 600 pracowników (na ok. 6 tysięcy członków załogi) zapowiada protesty. W czwartek w firmie ma ruszyć protest głodowy - najpierw od jednej osoby, potem mają dołączać kolejne. Na znak protestu wobec działań Enei.

- Największym zagrożeniem jest dla nas widmo likwidacji kopalni - bardzo przecież rentownej i dochodowej, która przez lata przynosiła duże zyski Skarbowi Państwa, społecznościom lokalnym czy samorządom. I ta najlepsza kopalnia jest w tej chwili degradowana do roli na tyle słabego podmiotu, by można go było zlikwidować. Tak to odbieramy. Strategia jest dziwna, niezrozumiała i groźna dla gospodarki i polskiej, i naszego regionu - mówi TOK FM Jarosław Niemiec, przewodniczący związku "Przeróbka". 

Fragment oświadczenia Związku 'Przeróbka' z Bogdanki
Fragment oświadczenia Związku 'Przeróbka' z Bogdanki
Fot. printscreen z oświadczenia związku

Związek w swoim oświadczeniu pisze m.in.: 'Chcemy głośno i dobitnie wyrazić nasz gniew na brak jakiejkolwiek dbałości o dobro naszej firmy i jej pracowników, a wręcz działanie na naszą szkodę wszystkich, którzy decydują o losie Bogdanki, począwszy od zarządu spółki - poprzez zarząd GK [Grupy Kapitałowej] Enea - aż po przedstawicieli rządu i ministerstw. Jako załoga nie mamy już nic do stracenia, bo w obecnej sytuacji nie podjęto z nami żadnego dialogu na temat konkretnych rozwiązań, a nawet nie powiedziano nam uczciwie, co nas czeka'. Związkowcy piszą o arogancji władzy i ich lekceważeniu, dlatego - jak tłumaczą - podejmą protest głodowy. 

- Oczywiście wprost nikt nam nie powiedział: 'Do tego czasu [2035 r.] zostaniecie zlikwidowani', ale wystarczy spojrzeć na wolumen odbioru naszego węgla, który się w tej strategii przewiduje. W 2030 roku ma to być połowa tego, co jest teraz, a w 2035 roku - około dwóch milionów ton przy ośmiu milionach ton dziś. To wszystko nie pozostawia złudzeń. Każdy może sobie sam wyciągnąć z tych zapowiedzi wnioski - mówi nam Jarosław Niemiec. 

Protesty w Bogdance. Interweniują politycy

W poniedziałek związkowcy spotkali się z posłami z Lubelszczyzny, którzy zapowiadają, że będą walczyć o Bogdankę ponad politycznymi podziałami. Chcą, by spółka przetrwała, choć wiedzą, że wydobycie węgla będzie coraz mniejsze. - Tu nie chodzi o stawanie na barykadach i walkę o to, by dalej wydobywać węgiel. O tym w ogóle nie ma mowy. Następuje transformacja energetyczna i wszyscy musimy sobie z tego zdawać sprawę. Ale nie powinno się szukać wrogów i stawiać kontry między Eneą a Bogdanką. Chodzi o to, by transformacja odbyła się w sposób odpowiedzialny i przemyślany - mówi poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Bojarski, który pojechał do Enei, by rozmawiać o dalszych losach kopalni. 

Te rodziny muszą zwrócić nawet kilka tysięcy złotych. 'Tu można się pogubić'

W jego ocenie trudno przypuszczać, aby Enea - jako większościowy właściciel - działała na niekorzyść firmy, którą zarządza. - To nawet byłoby niezgodne z Kodeksem Handlowym - podkreśla poseł. - Oczywiście Enea przedstawiła swoją strategię, ale - jak zapewnił mnie prezes spółki - opisała ją tylko w zakresie swoich potrzeb do 2035 roku. Co nie znaczy, że Bogdanka nie może też później realizować wydobycia węgla na inne rynki - przekonuje polityk Koalicji Obywatelskiej.

Pracowników kopalni to nie uspokaja, zwłaszcza że - jak mówią - dziś 80 procent węgla idzie właśnie do spółek Enei (Kozienice i Połaniec). - Bardzo się obawiamy, że najlepsza w Polsce kopalnia zostanie zaprzepaszczona. Oczywiście trzeba odchodzić od węgla, ale w sposób zrównoważony i przemyślany, zmieniając działalność. A jak Enea wprowadzi u nas swój ład korporacyjny, to o niczym nie będziemy mogli - jako Bogdanka - sami decydować. O wszystkim będą rozstrzygać jakieś komitety w Enei. Zablokują nam pieniądze na inwestycje i leżymy - mówi nam jeden z pracowników.

Co na to wszystko zarząd Bogdanki?

W odpowiedzi zarząd Bogdanki przygotowuje własną strategię transformacyjną. Miała być gotowa do końca roku, ale terminy się przesunęły. Teraz można się jej spodziewać do końca pierwszego kwartału 2025 roku. - Trzeba przyznać, że sytuacja na rynku węgla kamiennego jest trudna, transformacja energetyczna wymusza na nas dostosowanie się do realiów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że za 15-20 lat wydobycia w Polsce nie będzie. To wszystko zmusza nas do szukania nowych rozwiązań i nowych perspektyw - mówi rzecznik Bogdanki Maciej Kujawiak. 

Przekonuje, że kopalni "zależy przede wszystkim na tym, by zabezpieczyć miejsca pracy". Z drugiej strony podkreśla, że Bogdanka chce "stworzyć nowoczesne przedsiębiorstwo w nowym otoczeniu, nowym środowisku, odpowiadające na wyzwania przyszłych czasów". - Oczywiście nie mogę mówić na razie o szczegółach, bo Bogdanka jest spółką giełdową i wszelkie istotne zmiany dla funkcjonowania spółki musimy publikować za pomocą raportów bieżących i to się na pewno w niedalekiej przyszłości stanie - zapewnia. - To, co mogę powiedzieć, to będziemy szukali sposobów na dywersyfikację naszej podstawowej działalności. Dziś naszym podstawowym źródłem jest sprzedaż węgla, będziemy poszukiwać nowych gałęzi biznesowych. Być może będą to m.in. rozwiązania związane z Odnawialnymi Źródłami Energii OZE - dodaje rzecznik kopalni. 

Na środę - 15 stycznia - związkowcy z Bogdanki dostali zaproszenie na rozmowy od marszałka Lubelszczyzny i wojewody lubelskiego. Liczą na wspólny front w walce o przyszłość węglowego giganta z Lubelszczyzny.