,
Obserwuj
Łódzkie

"PiS nas ograbił". Radni z Łodzi wystawili rządzącym rachunek

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
26.10.2023 06:19
2 miliardy 800 tysięcy złotych - tyle pieniędzy, zdaniem łódzkich radnych Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, straciła Łódź w ciągu ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości właśnie przez działania władzy. Radni PiS patrzą na te wyliczenia i pytają: jak oni to wyliczyli.
|
|
fot. zbiory własne łódzkich radnych

- Od rządu dostaliśmy ochłapy - rozkłada ręce Tomasz Kacprzak, radny z KO. - Zamiast przyznać subwencję rozwojową, dawali niewystarczające dotacje. Oczywiście cieszymy się, że cokolwiek dostaliśmy, ale te pieniądze nie wyrównują gigantycznych strat. Nie jest to uczciwa polityka wobec samorządu, który od lat ma bardzo liczne zadania do wykonania. Niestety PiS ograbił nas z finansów, które są potrzebne na inwestycje. Dlatego dzisiaj symbolicznie wystawiamy im rachunek - dodał.

Rachunek opiewa na 2 miliardy 800 tysięcy złotych. To kwota, jaką - w ciągu ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości - straciła Łódź w związku z działaniami władzami. Wśród głównych przyczyn samorządowcy wskazują zmiany dotyczące podatku PIT i niedoszacowaną subwencję oświatową.

Czarnek znowu dostaje od radnych

A skoro o edukacji mowa - łódzcy radni najbardziej krytykują Przemysława Czarnka. Zarzucają mu m.in. chaotycznie wprowadzane ideologiczne zmiany (jak choćby ta z podręcznikiem do historii i teraźniejszości) oraz wspomniane już niedofinansowanie edukacji. - Kwota subwencji jest niewystarczająca, a dziura w naszym budżecie z tego powodu systematycznie się powiększa - mówi Damian Raczkowski, radny KO. I wylicza, że chodzi już o ponad 2 miliardy złotych.

Znany nauczyciel został posłem. Ze szkoły nie odejdzie. 'Szybko stałbym się 'odklejką''

Radni szacują, że koszty dotyczące edukacji wynoszą 25 procent budżetu miasta. - Te pieniądze moglibyśmy zainwestować w zupełnie inne rzeczy, takie jak drogi albo termomodernizację. Mamy nadzieję, że kolejny rząd będzie traktował samorząd serio, a jeśli dostaniemy zadanie zlecone, to władza sfinansuje je w stu procentach kwoty subwencjonowanej - komentują radni.

Polski Ład nie okazał się cudem

Samorządowcy uważają też, że PiS przez ostatnie 8 lat traktował Łódź jako miasto trzeciej kategorii. - Wmawiano nam, że Polski Ład będzie cudem ekonomicznym. Okazał się niewypałem i rykoszetem uderzył w finanse naszego miasta - twierdzi radny z Nowej Lewicy Michał Olejniczak.

Jako przykład nieudolności rządów PiS radni podają zablokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Jak mówią, łodzianie nie otrzymali nic, a mogli dostać nawet 6 miliardów złotych na inwestycje i projekty. Liczą, że obecny rząd szybko upora się z problemem zablokowanych przez Unię Europejską środków i Łódź otrzyma należną jej część.

PiS odbija piłeczkę

Zupełnie inne dane przedstawia radny Prawa i Sprawiedliwości Kamil Jeziorski. Według niego w 2015 roku budżet miasta Łodzi wynosił 3,8 mld złotych, a subwencja 577 mln złotych. W tym czasie stopa bezrobocia wynosiła 9,4 procent. Dziś jest to nieco ponad 5 procent. Wpływy z podatku PIT i CIT kształtowały się na poziomie 931 mln. Zwiększyły do 1,290 mld złotych, a dodatkowo wypłacane było 160 mln jako wynagrodzenie strat.

Łódzkie chwali się niską liczbą bezrobotnych. 'Pani dyrektor każdego zna z imienia i nazwiska'

- W ten sposób rekompensowano zwolnienia podatkowe, na przykład zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy złotych czy brak PIT-u dla młodych. Tak naprawdę te pieniądze zostały w kieszeni mieszkańców Łodzi. Chodziło o to, żeby łodzianie mieli więcej pieniędzy i wydawali je w swoim mieście, a tym samym nakręcali gospodarkę. Obecnie powstaje dużo małych firm. Stosunek jest taki, że jedna działalność gospodarcza się zamyka, a w jej miejsce powstają dwie nowe. To oznacza, że ludzi stać na to i że zostawiają pieniądze w restauracjach, sklepach czy innych miejscach - mówi.

Radny PiS uważa, że dokładanie przez samorząd do subwencji oświatowej jest normalne. - Nigdy nie było tak, aby była ona w całości pokrywana z budżetu państwa. Uczniowie są mieszkańcami miasta, którym zarządza samorząd i radni też muszą coś do nich dokładać - wyjaśnia Jeziorski.

Do tego wylicza inwestycje sfinansowane w całości z budżetu państwa. To np. nowy budynek sądu, nowy budynek straży pożarnej, trasa Górna, wiele rzeczy w kulturze i na uczelniach wyższych. - Każde miasto i rządzący nim mają swoje priorytety. Pytanie jest takie - czy trzeba robić urodziny Łodzi za 80 milionów złotych? - podsumowuje radny PiS Kamil Jeziorski.