,
Obserwuj
Warmińsko-mazurskie

Smutny koniec wilka z psiej budy na Mazurach. "Przejaw największej desperacji"

zsz
3 min. czytania
20.02.2025 13:17
Wilk, który, jak odkryto w poniedziałek, zamieszkiwał psią budę we wsi Henrykowo na Mazurach, cierpiał na świeżb - wskazała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Sabina Pierużek-Nowak, prezeska Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Ekspertka wyjaśniła też, dlaczego jedynym sensowym wyjściem było uśpienie zwierzęcia.
|
|
fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • W poniedziałek we wsi Henrykowo (woj. warmińsko-mazurskie) na jednej z posesji odkryto obecność wilka. Drapieżnik przebywał w budzie dla psa;
  • Weterynarz, po konsultacjach z GDOŚ, podjął decyzję o uśpieniu zwierzęcia;
  • Jak wyjaśniła w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą' dr Sabina Pierużek-Nowak - prezeska Stowarzyszenia dla Natury 'Wilk', wilk cierpiał na świerzb, który doprowadził go do stanu, w którym nie mógł już normalnie funkcjonować. Dlatego oddzielił się od stada i schronił w psiej budzie;
  • Ekspertka wytłumaczyła także, dlaczego nie podjęto próby leczenia. "Takie zwierzę do końca życia jest nieszczęśliwe" - mówiła.

 

Dziki lokator w psiej budzie na Mazurach. Był w "stanie agonalnym"

Na facebookowym profilu wsi Henrykowo ( woj. warmińsko-mazurskie) opublikowano w poniedziałek wpis dotyczący wilka, którego znaleziono w budzie dla psa na jednej z tamtejszych posesji. "Zwierzę przez pewien czas przebywało na gospodarstwie, nie wzbudzając podejrzeń. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się zauważono jego wilcze cechy" - czytamy.

Jak dodał administrator profilu, "służby potwierdziły, że to wilk, który prawdopodobnie oddzielił się od stada". "Zwierzę zostało bezpiecznie odłowione i przewiezione do odpowiedniego ośrodka" - przekazano.

 

Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", służby, które zjawiły się z interwencją w sprawie wilka, to Straż Miejska w Ornecie. Na miejscu funkcjonariusze stwierdzili, że zwierzę było w bardzo złym stanie (straciło znaczną część sierści). O zdarzeniu poinformowano lekarza weterynarii, fundację zajmujące się ochroną zwierząt oraz Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Weterynarz, po konsultacjach z GDOŚ, podjął natomiast decyzję o uśpieniu wilka.

"(...) Zwierzę, będące w stanie agonalnym, ukryło się w budzie, znajdującej się na otwartej posesji, do której zwierzęta mają swobodny dostęp. Wilk nie był tam przetrzymywany czy też hodowany" - powiedział "Wyborczej" Kamil Nowicki, komendant Straży Miejskiej w Ornecie.

Dlaczego wilk schronił się w budzie? "Przejaw największej desperacji"

Zanim zdecydowano o uśpieniu, zdjęcia chorego wilka obejrzała dr Sabina Pierużek-Nowak - prezeska Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Według niej zwierzę cierpiało na świerzb - chorobę wywoływaną przez świerzbowca, powodującą potworny świąd. "To prowokuje zwierzę, które ma tego pasożyta, do ciągłego drapania się i rozdrapywania skóry do krwi. Przy tym zwierzę, traci sierść i jest niemal całkowicie łyse, a więc nieodporne na surowe warunki atmosferyczne" - wyjaśniła ekspertka.

Świerzb nie pozwala wilkom polować ani towarzyszyć reszcie stada. "Dlatego też szukają ciepłego miejsca i czegoś do zjedzenia. Wtedy najczęściej łupem pada psia karma, a za schronienie służą stodoły, czy tak jak w przypadku Henrykowa, psie budy. To jest przejaw największej desperacji (...) - mówiła "Wyborczej" dr Sabina Pierużek-Nowak.

Mimo że świerzb u wilka jest wyleczalny, prezeska Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" podkreślała, że uśmiercenie go było jedynym właściwym wyjściem.

"Kuracja trwa kilka tygodni, ale na tym pobyt w ośrodku rehabilitacji się nie kończy, bo wilka trzeba odżywić, doprowadzić do pełnej sprawności. W tym czasie zwierzę przyzwyczaja się do ośrodka, do ludzi i przede wszystkim do karmienia. Nie da się go już wypuścić na wolność, ponieważ staje się dużym problemem. Przychodzi do wsi się żywić i ze zwierzaka godnego politowania 'przeistacza' się w znienawidzonego przez ludzi drapieżnika. Wtedy jest od razu wniosek o odstrzał, bo ludzie zaczynają się go bać i nienawidzić, a te uczucia przelewają potem na jego pobratymców. Z kolei zostawienie wilka w ośrodku oznacza dla niego wieloletnią katorgę. Takie zwierzę do końca życia jest nieszczęśliwe" - tłumaczyła.

Ponadto - jak dodała ekspertka w rozmowie z 'Wyborczą', "świerzbowiec to jest naturalny czynnik śmiertelności dzikich zwierząt i nie możemy mu zapobiegać". "Trzeba pozwolić, by natura robiła swoje" - podsumowała.

Posłuchaj: