,
Obserwuj
Wielkopolskie

Byli na ustach całej Polski po głośnej akcji. Ksiądz obiecał i słowa dotrzymał

Maciej Szefer
3 min. czytania
31.12.2025 11:50

Defibrylator AED naprawdę pomaga ratować ludzkie życie. Przekonali się o tym mieszkańcy niewielkiej wsi Otorowo niedaleko Szamotuł w Wielkopolsce, kiedy podczas mszy w lokalnym kościele jeden z wiernych stracił przytomność.

|
|
fot. OSP Otorowo

Podsumowujemy rok 2025 w tokfm.pl. Dlatego przypominamy nasze najlepsze artykuły z minionych dwunastu miesięcy. Oto jeden z nich. Pierwsza publikacja artykułu miała miejsce w marcu 2025 roku.

  • Szybki bieg mieszkańca po AED w miejscowości Otorowo widziała już chyba cała Polska;
  • Defibrylator na ścianie jednej z firm w Otorowie to inicjatywa jej właściciela. Jarosław Ziętkiewicz zamontował je za własne pieniądze po rozmowach z dziećmi;
  • Proboszcz lokalnej parafii ksiądz Zbigniew Szlachetka nie kryje dumy z postępowania parafian;
  •  W rozmowie z TOK FM przyznaje, że rozważy montaż podobnego urządzenia na terenie parafii.

- Urządzenie wisiało na ścianie od kilku lat i w końcu trzeba było go użyć - mówi ratownik medyczny Damian Polcyn, który prywatnie uczestniczył w nabożeństwie. On i jeszcze kilka osób ruszyło z pomocą starszemu mężczyźnie, który stracił przytomność w świątyni podczas mszy.

- Po szybkim rozpoznaniu rozpoczęliśmy uciskanie klatki piersiowej i poprosiliśmy jedną z osób, która była tuż obok, aby jak najszybciej dostarczyła defibrylator. Po urządzenie pobiegł jeden z mieszkańców sąsiedniej wsi - dodaje ratownik.

Prawdziwy sprint po AED

Jarosław Buchwaldt odległość 120 metrów między kościołem i sprzętem AED pokonał w sprinterskim tempie. - Kiedy padło hasło "AED", to po prostu pobiegłem. Wiedziałem, jaka jest powaga sytuacji, więc zrobiłem to najszybciej, jak umiałem - mówi pan Jarosław. Jego działania zarejestrowały kamery lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Jarosław Buchwaldt wiedział, dokąd pobiec, bo urządzenie mija każdego dnia. Sporo o jego instalacji pisano także wcześniej w mediach społecznościowych. - Informacji nigdy nie za dużo, tak samo jak podobnych urządzeń. Powinny odbywać się regularnie kampanie informacyjne i szkolenia z obsługi tego typu sprzętu - dodaje.

Urządzenie na ścianie jednej z firm w Otorowie to inicjatywa jej właściciela. Jarosław Ziętkiewicz zamontował je za własne pieniądze po rozmowach z dziećmi. Przez kilka lat było niepotrzebne. Do ostatniej niedzieli (16 marca).

- Pomysł narodził się podczas rozmowy w gronie rodziny. Moje dzieci, które pracują w ochronie zdrowia, podsunęły mi to rozwiązanie. Wzięliśmy pod uwagę czas dojazdów karetek do sołectw, co niestety czasami skutkuje brakiem możliwości niesienia szybkiej pomocy - wskazuje przedsiębiorca.

Co to jest AED?

Skrót AED można rozszyfrować jako automatyczny defibrylator zewnętrzny. To małe urządzenie, którego zadaniem jest przywrócenie prawidłowej pracy serca podczas nagłego zatrzymania krążenia. Defibrylator wyposażony jest w dwie samoprzylepne elektrody, które przykleja się do klatki piersiowej. AED analizuje zapis rytmu serca i informuje za pomocą komend głosowych, czy wskazane jest wykonanie defibrylacji, czyli wyładowania prądu elektrycznego.

Proboszcz lokalnej parafii ksiądz Zbigniew Szlachetka nie kryje dumy z postępowania parafian. W rozmowie z TOK FM przyznaje, że rozważy montaż podobnego urządzenia na terenie parafii. - Na pewno będzie to jedna z pierwszych kwestii, o której będę rozmawiał z radą ekonomiczną parafii - zapowiedział duchowny.

I słowa dotrzymał. Jak udało nam się ustalić, urządzenie pojawiło się na terenie parafii. Podobny sprzęt jest też w kilku innych sołectwach. 

Firma, która montowała defibrylator we wsi zapowiedziała w rozmowie z przedsiębiorcą Jarosławem Ziętkiewiczem, że przeprowadzi szkolenia z obsługi urządzenia AED dla wszystkich mieszkańców. Mężczyzna, któremu udzielano pomocy powoli dochodzi do zdrowia.

Źródło: TOK FM