,
Obserwuj
Pomorskie

Parkowanie w Gdyni do poprawki? Opozycja grzmi po wyroku sądu

3 min. czytania
25.03.2024 16:24
Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził nieważność jednego z zapisów uchwały dotyczącej płatnego parkowania w Gdyni. Chodzi o sposób informowania kierowców o nałożeniu opłaty dodatkowej. Gdynia zrezygnowała z zostawiania zawiadomień za wycieraczką samochodów, odsyłając kierowców do internetu.
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Decyzja sądu zapadła po tym, jak zajął się sprawą kierowcy, który nie wiedział, że system naliczał mu kilka tysięcy złotych kar. - Był nieświadomy faktu, że upłynął mu wykupiony abonament parkingowy. Pozostawiał swój pojazd w strefie płatnego parkowania. Pojazd był fotografowany przez automatyczny system poboru opłat i mieszkaniec, po dwóch miesiącach, otrzymał upomnienie na ponad 6 tysięcy złotych z groźbą egzekucji administracyjnej po 7 dniach w razie braku wpłaty - opowiadał kandydat na radnego z Koalicji Obywatelskiej Łukasz Piesiewicz. Dodał, że sąd unieważnił postanowienia uchwały parkingowej dotyczące opłaty dodatkowej za parkowanie.

Kierowco, sprawdź się sam

Za funkcjonowanie strefy płatnego parkowania w Gdyni odpowiada Zarząd Dróg i Zieleni. Od momentu wprowadzenia automatycznego systemu kontroli, którego częścią jest uzbrojony w kamery i skanujący rejestracje samochód, kierowcy nie znajdują tradycyjnych zawiadomień o opłacie dodatkowej za wycieraczką. O tym, czy zostali przyłapani na parkowaniu bez opłaty, mogą dowiedzieć się na specjalnie przygotowanej stronie internetowej, po wpisaniu swojego numeru rejestracyjnego.

Słaby punkt tego rozwiązania widać w przypadku osób, które zostały "złapane" przez system, gdy na przykład stały w kolejce do parkometru albo gdy przedłużały parkowanie przez aplikację, gdy kończyła im się podstawowa opłata. W tych przypadkach kierowca ma prawo być przekonany, że uczciwie płaci za postój, ale system naliczy mu opłatę dodatkową. Można oczywiście złożyć reklamację, ale wcześniej trzeba o przyłapaniu przez system wiedzieć.

Obietnice, oczekiwania i groźby, czyli 'superwtorek' w kampanii w Gdyni

Rozwiązanie wadliwe?

Wojewódzki Sąd Administracyjny, jak przekonywali przedstawiciele KO, jednoznacznie wskazał braki merytoryczne w uchwale, zarzucając radzie miasta przyjęcie wadliwych rozwiązań.

- Choć ustawa o drogach publicznych nie nakłada obowiązku wprowadzenia regulacji przewidującej konieczność powiadomienia o powstaniu opłaty dodatkowej, to sąd jednoznacznie skrytykował gdyńskie rozwiązanie, stwierdzając, że kwestia powiadamiana lub niepowiadamiania o obowiązku uiszczenia opłaty dodatkowej przed przesłaniem upomnienia, nie powinna być pozostawiona trybowi informacji umieszczonej na stronie internetowej Zarządu Dróg i Zieleni, lecz powinna wynikać z regulacji dotyczącej sposobu uiszczenia opłaty zawartej w uchwale - przekonywał kandydat na prezydenta Tadeusz Szemiot.

- Każdy, do kogo ten obowiązek jest skierowany, winien znać zasady dotyczące sposobu jego realizacji. Materia ta powinna być zatem unormowana prawem miejscowym - tłumaczył polityk.

Tadeusz Szemiot i Łukasz Piesiewicz na briefingu dotyczącym strefy płatnego parkowania w Gdyni
Tadeusz Szemiot i Łukasz Piesiewicz na briefingu dotyczącym strefy płatnego parkowania w Gdyni
Paweł Radzewicz / TOK FM

- Sąd skrytykował praktykę ZDiZ, zgodnie z którą dochodzi do nagromadzenia mandatów za parkowanie bez opłaty w strefie - dodawał Łukasz Piesiewicz. - Działając lojalnie wobec członków wspólnoty samorządowej, właściwy organ nie powinien zwlekać z przesłaniem zobowiązanemu takiego upomnienia. Jako niewłaściwą ocenić należy sytuację prowadzącą do komasowania wielu należnych opłat dodatkowych przez długi okres i zwlekania z przesłaniem zobowiązanemu upomnienia, co prowadzi do naliczania kolejnych opłat dodatkowych - cytował treść wyroku aktywista. Jak dodał, sąd - w miejsce uchylonego zapisu - przywrócił jego poprzednią treść.

Odwołanie? Zobaczymy

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie jest prawomocny. Odpowiedzialny za działanie strefy płatnego parkowania wiceprezydent Marek Łucyk uzależniał reakcję miasta od jego treści.

- To jest wyrok, który zapadł niedawno, czekamy na oficjalne uzasadnienie i oczywiście podejmiemy decyzję, czy będziemy się odwoływać - oznajmił wiceprezydent.