"Każą wybierać lewą albo prawą nogę". Burza po komunikacie ministerstwa
- Rząd pracuje nad projektem ustawy o asystencji osobistej.
- Na stronie gov.pl pojawiły się uwagi Ministerstwa Finansów do tego projektu. Resort podaje, że 'brak jest uzasadnienia do tego, aby osobom otrzymującym świadczenie wspierające przysługiwała jednocześnie asystencja osobista'.
- Środowisko osób z niepełnosprawnościami nie kryje oburzenia. Nasi rozmówcy przekonują, że takie stanowisko przeczy całej idei wsparcia, o którą od lat walczą.
Pod koniec listopada 2024 roku projekt ustawy o asystencji osobistej został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Było to możliwe dzięki pracy pełnomocnika rządu do spraw osób z niepełnosprawnościami Łukasza Krasonia, ale przede wszystkim - dzięki ogromnemu zaangażowaniu całego środowiska, które wyszło w tej sprawie na ulice. Bardzo szybko ruszyły też konsultacje społeczne (obowiązkowe - gdy mamy do czynienia z rządowym projektem ustawy).
Asystencja osobista. Co zakłada projekt ustawy?
Projekt zakłada m.in., że to osoba z niepełnosprawnością - jeśli zechce - sama będzie mogła wybrać dla siebie asystenta, a liczba godzin asystenckich będzie szyta "na miarę" - indywidualne, w zależności od potrzeb danej osoby.
- Dzisiaj osoby z niepełnosprawnością mają dostęp do 40 czy 50 godzin asystencji osobistej miesięcznie, nie przez cały rok. My natomiast mówimy o nowym rozwiązaniu, które osobom z największymi potrzebami da 150, 200 i więcej godzin każdego miesiąca. Na bardzo stabilny okres, bo osoba, która już tę usługę uzyska, będzie mogła mieć ją przypisaną nawet na cztery lata. W OSR [ocenie skutków regulacji projektu - red.] opisaliśmy, że start projektu, czyli ten moment, kiedy usługa trafi do ludzi, to będzie połowa 2026 roku - mówił w grudniu w TOK FM minister Łukasz Krasoń. Konsultacje odbywały się stacjonarnie, ale też w formule online, z udziałem bardzo dużej grupy osób i właśnie się zakończyły.
Co dalej z asystencją osobistą? Krytyczne uwagi Ministerstwa Finansów
Na stronach rządowych opublikowano uwagi Ministerstwa Finansów do projektu ustawy o asystencji. - Są mocno zaskakujące. Ktoś, kto je pisał, chyba nie do końca zna temat asystencji - mówi TOK FM Monika Lewandowska, działaczka społeczna, członkini gdyńskiej Rady do Spraw Osób z Niepełnosprawnościami i ministerialnego Zespołu do Spraw Reformy Systemu Pomocy Społecznej.
Z opublikowanych uwag wynika, że resort finansów nie wyobraża sobie łączenia świadczenia wspierającego, które weszło przed rokiem (są to konkretne pieniądze na wsparcie osoby z niepełnosprawnością, w różnej wysokości, w zależności od tego, jak dana osoba funkcjonuje) z usługą asystencji osobistej. Według resortu - osoba z niepełnosprawnością powinna zdecydować, co wybiera: czy świadczenie wspierające, czy asystencję. "Przedmiotowy projekt ustawy co do swojego celu pokrywa się z celem wprowadzonego świadczenia wspierającego. Brak jest zatem uzasadnienia do tego, aby osobom otrzymującym świadczenie wspierające przysługiwała jednocześnie asystencja osobista" - czytamy w uwagach.
Wzburzenie w środowisku OzN. "Kompletne niezrozumienie tematu"
- To jest kompletne niezrozumienie tematu. Zarówno świadczenie wspierające, jak i asystencja mają doprowadzić do niezależnego życia. Od początku mówiono o tym, że mają być ze sobą połączone. Ten godny, podstawowy poziom życia osoby z niepełnosprawnością jest możliwy do realizacji tylko przy wprowadzeniu dwóch instrumentów. Pierwszy to świadczenie wspierające, które jest przewidziane - zgodnie z ustawą - na wyrównanie częściowych potrzeb wynikających z niepełnosprawności. A drugim ma być właśnie asystencja osobista. Nie ma czegoś takiego, że bierzemy jedno albo drugie. To jest komplet - tłumaczy społeczniczka z Gdyni.
Jak dodaje, jeśli ktoś dostaje maksymalną kwotę świadczenia wspierającego* - a dostają ją tylko nieliczni, z największą potrzebą wsparcia - może sobie "kupić" 65 godzin wsparcia asystenckiego miesięcznie. - Proszę mi powiedzieć, co ma zrobić osoba, która wymaga 24-godzinnej asystencji osobistej? Są to osoby z zanikiem mięśni, na respiratorach. Jak one mają żyć? Mają się zahibernować przez pozostałą część dnia, kiedy pieniędzy na opłacenie asystenta już im nie wystarczy? - pyta Lewandowska, nie kryjąc oburzenia. - Mam wrażenie, że Ministerstwa Finansów nie obchodzi systemowe wsparcie. Po prostu tną koszty, gdzie się da, na oślep i motywują to okrągłymi zdaniami zawartymi w swoich uwagach do projektu. Obawiam się, że chodzi tu o przeciąganie liny i zamrożenie projektu - dodaje.
Tomasz Przybyszewski z Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami przyznaje, że uwagi Ministerstwa Finansów również jego zaskoczyły. - Jeden z moich kolegów śmieje się, że resort każe mu wybierać lewą nogę albo prawą. Przecież założenie od początku było takie, że asystencja osobista miała dopełniać świadczenie wspierające - mówi pan Tomasz. Jak dodaje, chodzi o to, by osoby chorujące - np. na zanik mięśni - mogły pracować czy działać społecznie, przy wsparciu właśnie asystenta. Tak jak pracuje choćby minister Łukasz Krasoń. Pisze o tym również Krzysztof Kurowski z Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami:
Monika Lewandowska w rozmowie z TOK FM podkreśla, że uwagi Ministerstwa Finansów są co najmniej zaskakujące również w innych aspektach. Jest w nich mowa choćby o tym, żeby niewykorzystanych godzin asystenckich nie można było przesuwać na kolejny "okres rozliczeniowy". - Przepisywanie godzin z miesiąca na miesiąc jest niezbędne, ponieważ osoba z niepełnosprawnością może być np. w szpitalu, a po chorobie jej powrót do życia społecznego i zawodowego może wymagać wsparcia większej liczby godzin asystenckich. Co jest złego w tym, że te godziny miałyby przejść z jednego okresu na drugi? Ja tego nie rozumiem - rozkłada ręce społeczniczka.
W uwagach jest coś jeszcze. Zgodnie z projektem, osoba z niepełnosprawnością mogłaby sama zatrudnić dla siebie asystenta. - A ministerstwo mówi nam, że lepiej nie, bo taka osoba może sobie z tym nie poradzić i że to może sprzyjać nadużyciom. Jestem zaskoczona, że ministerstwo akurat osoby z niepełnosprawnością podejrzewa o jakieś nadużycia. Takie podejście jest niezgodne z Konwencją [ONZ o prawach osób niepełnosprawnych - red.] i pokazuje, że dalej jesteśmy w średniowieczu - mówi Lewandowska.
- Mamy do czynienia z kompletnym nierozumieniem tematu asystencji osobistej. Bo ta opowieść jest o tym, że osoby z niepełnosprawnością, chore, mają udowadniać, że w ogóle cokolwiek znaczą. Że mogą próbować i chcą normalnie żyć, pracować, działać. Świadczenie wspierające to jest pierwszy filar systemu, który budujemy, a drugą nogą jest asystencja osobista. Jedno bez drugiego nie działa - mówi TOK FM działaczka na rzecz osób z niepełnosprawnościami Małgorzata Szumowska.
I podkreśla, że "same pieniądze to nie wszystko". - Bo te osoby w dalszym ciągu potrzebują asystenta. I mam przekonanie, niestety, że instytucje, w tym Ministerstwo Finansów, nie rozumieją tego, czym jest niepełnosprawność, z jak różnymi potrzebami się ona wiąże. Utrwaliło się podejście: "Dajmy jakieś pieniądze i to wystarczy". No nie - musimy myśleć szerzej - że osoba z niepełnosprawnością też może być potencjałem, może pracować, działać społecznie i nie tylko zasługuje na to, ale ma prawo do włączenia społecznego - dodaje Szumowska.
"Należy podjąć działania sfinansowania projektowanych rozwiązań poprzez poczynienie większych oszczędności lub zwiększenie efektywności już realizowanych, innych zadań z tego obszaru polityki państwa" - pisze w swoich uwagach Ministerstwo Finansów.
Osoby z niepełnosprawnością i ich sojusznicy obawiają się, że te uwagi okażą się problemem, gdy projekt trafi pod obrady Rady Ministrów, a potem do Sejmu. - Obawiamy się, że to wszystko jest gra na czas. Obiecano nam asystencję i znów na obietnicach się skończy? - zastanawiają się przedstawiciele NGOsów.
*Świadczenie wspierające jest wypłacane od 2024 roku dla dorosłych osób z niepełnosprawnością. Wynosi od 40 do 220 procent renty socjalnej, w zależności od oceny poziomu potrzeby wsparcia. Jest to więc od 635 złotych zł do 3494 złotych brutto miesięcznie.