"Ola nie betonuj Oksywia". Mieszkańcy wygrali bitwę o leśny park
- Chodzi o teren między terenami portowymi a mieszkalną strefą Oksywia; "W okolicy to jedyny taki las, ostatni fragment zieleni" - mówią mieszkańcy;
- Prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek na konferencji zapewniał, że teren pozostanie niezabudowany - zgodnie z wolą mieszkańców;
- Lokalna społeczność zachowuje dystans do tych deklaracji. "Czyny, a nie słowa" - mówią.
Zielony trójkąt między terenami portowymi a mieszkalną strefą Oksywia jest traktowany przez mieszkańców jak azyl. Teren od lat był zagrożony zmianami, w kolejnych uchwałach dotyczących zagospodarowania przestrzennego zmieniał się z "leśnego" na "teren zielony" i wreszcie na "teren pod zabudowę". Po zmianie władzy w Gdyni, pomysł budowy w miejsce części lasu mieszkań komunalnych został podtrzymany, ale spotkał się z dużym oporem społecznym.
- Dla mnie, jako mieszkanki, to jest naprawdę enklawa i ostoja - mówiła stanowczo jedna z gdynianek. - To jest jedyne miejsce, gdzie jest cicho, spokojnie, nie ma ruchu, nie ma spalin. Dzieci tutaj mogą się bawić, psy mogą biegać. To serce i płuca Oksywia, bardzo cenne, niezbędne do życia - kontynuowała z pasją.
- W okolicy to jedyny taki las, ostatni fragment zieleni - wtórowała kolejna. Podkreśliła, że pod petycją w sprawie zmiany ochrony lasu podpisało się 6 tys. mieszkańców, czyli niemal połowa żyjących tam ludzi. Biorąc pod uwagę tylko dorosłych mieszkańców, sprzeciw wyraziło 3/4 dzielnicy.
"Decyzja zgodna z petycją"
Taki głos nie mógł być przez gdyński samorząd zignorowany. Prezydent - w towarzystwie przewodniczącego Rady Miasta i radnych - najpierw spotkała się z radą dzielnicy, później już na terenie leśnym z dziennikarzami i mieszkańcami.
- Rozpatrzyłam petycję dotyczącą terenu zielonego, otwartego, niezabudowanego zgodnie z wolą mieszkańców - mówiła oficjalnym tonem prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek. - Teren będący we władaniu gminy nie będzie terenem zabudowanym, pozostanie takim terenem, jakim sobie tego życzą mieszkańcy - dodała.
- Odwracamy złe decyzje sprzed dekady - dodawała Kosiorek. - Przez ostatnie lata działania poprzednich władz Gdyni skupiały się na tym, aby zmienić przeznaczenie tego terenu i doprowadzić do jego sprzedaży. To temat, który zastaliśmy i dążyliśmy do tego, aby przeprowadzić go z jasnym uwzględnieniem interesu mieszkańców. Naszym pomysłem było, aby ten teren pozostał we władaniu gminy. Rozważaliśmy różne scenariusze, jednak rozumiejąc argumenty mieszkańców dotyczące zagospodarowania tego terenu, podjęłam decyzję, aby ta przestrzeń pozostała nienaruszona - zapewniała.
"Chcemy czynów, a nie słów"
Obietnica miasta została przez mieszkańców przyjęta z zaskakującym dystansem. Jak tłumaczyli, poczucie satysfakcji miesza się z obawą o dotrzymanie słowa.
- Niestety już nie wierzę w słowa, będziemy wierzyć w czyny - mówiła jedna z mieszkanek, która na spotkanie z samorządowcami przyszła z napisem: "Ola, nie betonuj Oksywia". - Ta plansza nie trafi do śmietnika tylko do szuflady. Czekamy na finalne, oficjalne, formalne potwierdzenie tych zapisów. Jeśli do tego dojdzie, to będzie duża radość i może nawet wdzięczność wobec urzędników, że potrafili zrobić krok w tył i mimo wszystko wysłuchać głosów mieszkańców pomimo różnych innych aspektów biznesowych, które rozpatrywali - dodawała z powagą mieszkanka.
Co zresztą terenu?
Dystans mieszkańców jest spowodowany złożonością sytuacji i brakiem gwarancji na to, co stanie się w szerszej skali. Decyzja miasta dotyczy 7 hektarów terenu leśnego należącego do gminy, ale część znajdujących się tam działek jest własnością Skarbu Państwa w użytkowaniu wieczystym podmiotów prywatnych.
- Cały czas jesteśmy w trakcie procedury planistycznej, analizujemy obecne rozwiązania i będziemy rozważać wprowadzenie dalszych zmian. Projekt planu miejscowego będzie przedmiotem ponownych uzgodnień, w tym z Pomorskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Po uzgodnieniach nastąpi etap konsultacji społecznych i w tym czasie spotkamy się z mieszkańcami podczas dyskusji publicznej - zapowiedział wiceprezydent Gdyni Maciej Zielonka.