Dwa lata od Tęczowej Nocy. "Słuchając wypowiedzi Kaczyńskiego, nie wygląda na to, by PiS wyciągnął wnioski"
Dokładnie dwa lata temu na Krakowskie Przedmieście w Warszawie wyszło mnóstwo ludzi, by stanąć w obronie aktywistki kolektywu Stop Bzdurom - Margot. Miała być aresztowana w związku z podejrzeniem uszkodzenia furgonetki propagującej homofobiczne hasła i zaatakowaniem jej kierowcy. Mieszkańcy stolicy, aktywistki i aktywiści przyszli przed siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii, by pokazać swoją solidarność z Margot. Protest szybko przeniósł się na Krakowskie Przedmieście.
Było bardzo gorąco, wszystko działo się niezwykle dynamicznie. Ludzie byli szarpani, przewracani. Zatrzymano w sumie 48 osób. Wśród nich znaleźli się ci, którzy nie brali udziału w proteście, a jedynie przyglądali się wydarzeniu. Sądy potwierdziły, że zatrzymania były niesłuszne. Niektóre osoby mają za to zasądzone zadośćuczynienie. Na jednym z procesów policjant, który był świadkiem, zeznał, że funkcjonariusze dostali tego dnia polecenie, by zatrzymywać wszystkich z tęczowymi emblematami, torbami czy flagami. Jak mówił, 'polecenie to traktowaliśmy jako rozkaz, który należy wykonać'.
Na kanwie tamtych wydarzeń powstał film, pt. "7-My sierpnia". Opowiada historie pięciu osób, które wtedy zatrzymano. Film wyreżyserował Michał Bolland, a wyprodukowała go Kampania Przeciw Homofobii. Bohaterami są Kajetan, Kamila, Krem oraz Julia i jej partnerka. Ich historie pokazują, jaki koszt - za homofobię i transfobię rządzących - płacą osoby z tęczowej społeczności.
- Dokument pokazuje polskie Stonewall, kiedy to policja w bardzo brutalny sposób rozprawiła się z pokojową demonstracją solidarnościową aktywistów i osób LGBT. To historie pięciu osób, które były zatrzymane, przesłuchiwane, przewożone z jednego komisariatu do drugiego, również poza Warszawę. Jest to historia o solidarności, o sprzeciwie i o rodzeniu się nowego typu aktywizmu w Polsce - mówi Mirka Makuchowska z KPH.
W jej ocenie Tęczowa Noc - bo tak nazwano wydarzenia z 7 sierpnia 2022 roku - pokazała Polkom i Polakom, że przemoc wobec osób LGBT rzeczywiście istnieje. - Że krew na butach policjantów czy ciągnięcie ciał aktywistów przez ulicę to nie jest tylko opowiastka, ale realne życie wielu osób LGBT w Polsce - dodaje Makuchowska.
Przedstawicielka Kampanii Przeciw Homofobii nie ma wątpliwości, że władza nie odrobiła lekcji z tamtych wydarzeń. - Słuchając dzisiaj transfobicznych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w trakcie objazdu po Polsce, nie wygląda na to, by PiS wyciągnął jakieś wnioski, jeśli chodzi o ataki na naszą społeczność. I obawiam się, że osoby transpłciowe mogą być kolejnym wrogiem publicznym w kolejnej kampanii wyborczej - przyznaje w rozmowie z TOK FM.
Dodajmy, że film "7-My sierpnia" był już wcześniej pokazywany na najważniejszych polskich festiwalach, takich jak Millennium Docs Against Gravity, WATCH DOCS czy Dwa Brzegi. Teraz trafia do sieci i będzie ogólnodostępny - można go szukać na kanale Kampanii Przeciw Homofobii na YouTube - TUTAJ.
O tym, że niewiele się w Polsce zmienia, a ludzie LGBT są niejednokrotnie traktowani jak przestępcy, pisało w ostatnim raporcie Amnesty International. Mówiła o tym także w rozmowie z TOK FM dyrektorka organizacji Anna Błaszczak-Banasiak. Rozmowy można posłuchać tutaj: