"Zielona granica" zniknęła z repertuaru miejskiego kina. Część mieszkańców oburzona
Sprawa nabrała rozgłosu na lokalnych forach internetowych. W tym na facebookowej grupie "Otwock". Jeden z oburzonych mieszkańców zauważył, że z udostępnionego wcześniej repertuaru miejskiego kina "Oaza" zniknął najnowszy film Agnieszki Holland.
"Kino Oaza wycofało pokazy filmu 'Zielona granica'. Można film chwalić, można krytykować, ale najpierw wypadałoby obejrzeć. Dobrze byłoby móc to zrobić. Głośny i nagrodzony obraz nie powinien być cenzurowany. Zgadzacie się?" - czytamy we wpisie.
Post szybko wywołał lawinę komentarzy.
"Polityk ocenzurował film. Politycy będą nam teraz mówić, co mamy oglądać, czytać. To już kiedyś było. Naiwnie myślałam, że nie wróci. Kino Falenica będzie niezawodne jak zwykle" - napisała jedna z mieszkanek.
"To trzeba będzie do Warszawy jechać, skoro 'nasze' kino wycofuje się, nie wiedzieć czemu. Nawet lokalnie ograniczają wolność" - napisała inna użytkowniczka.
Pojawiły się też jednak głosy osób zadowolonych z takiej decyzji.
"Ten film to nie jest ukazanie prawdy, a wizja reżyserka. Dobra decyzja" - czytamy w jednym z komentarzy.
"Od kiedy to jest przymus wyświetlania filmów p. Holland?" - zapytał kolejny mieszkaniec.
'Zielona granica' na Filmwebie - obejrzała garstka, oceniły tysiące. 'Sytuacja bez precedensu'
Część mieszkańców sprawę powiązała bezpośrednio z przynależnością partyjną prezydenta Otwocka Jarosława Margielskiego. Polityk należy do Prawa i Sprawiedliwości. TVP INFO prezentuje go często - tylko w pozytywnym świetle, jako przykład dobrego gospodarza z PiS.
Jeden z miejskich radnych Ireneusz Paśniczek, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", wprost oskarżył władze miasta o ingerowanie w repertuar kina.
- Kino i ośrodek kultury podlegają bezpośrednio panu prezydentowi. Co więcej, dokładnie w tym samym miejscu Jarosław Margielski podejmował czołowych polityków PiS-u. Ktoś musiał więc zadzwonić do dyrektora domu kultury i zmusić go do zmiany repertuaru. Mamy więc do czynienia z początkami cenzury wprowadzonej przez polityka Prawa i Sprawiedliwości. (…) Ogranicza się nam wolność wyboru i próbuje odgórnie narzucić, co jest dobre, a co złe. (…) W Otwocku mamy partyjniaka zamiast samorządowca - twierdził bezpartyjny radny w rozmowie z "Wyborczą".
Miasto odpowiada. Będzie pozew?
O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do urzędu miasta. Jak poinformowała nas zastępczyni dyrektora do spraw kultury w Miejskim Ośrodku Kultury, Turystyki i Sportu Agata Zatyka, repertuar w miejskiej placówce często "ulega zmianie". - Dzieje się tak związku z tym, że sala kinowa jest współdzielona z salą teatralną. W tym terminie nie odbędą się seanse filmowe z uwagi na zaplanowane przygotowania i próby teatralne - przekazała nam urzędniczka.
Z kolei biuro prasowe miasta odniosło się do oskarżeń radnego Ireneusza Paśniczka.
"Trzeba powiedzieć wprost, że są to kłamstwa i pomówienia. Jeżeli radny nie zamieści sprostowania i przeprosin oraz nie uiści zadośćuczynienia w kwocie 30 tysięcy złotych na wskazany cel społeczny (wezwanie do rekompensaty skutków naruszenia dóbr osobistych zostało już wysłane), to sprawa zostanie skierowana na drogę sądową. Prezydent nie podjął i nie ma prawa do podejmowania żadnej decyzji odnośnie zmiany repertuaru w kinie Oaza" - przekazało nam biuro prasowe.