Bocheński ma szansę w Warszawie? "Sukcesem będzie, jeśli ludzie zapamiętają jego imię"
Prezes PiS Jarosław Kaczyński w sobotę ogłosił, że Tobiasz Bocheński będzie kandydatem PiS na prezydenta m. st. Warszawy w wyborach samorządowych, które odbędą się w kwietniu. - Trzeba człowieka, trzeba kogoś, kto to weźmie na siebie, kto podejmie się tak piekielnie trudnego, nie ma co tutaj ukrywać, zadania. Otóż mamy kogoś takiego (...) Tobiasz Bocheński - oświadczył Kaczyński.
PiS znalazło kandydata na prezydenta Warszawy. 'Pewnie nikt inny nie chciał'
Jakie szanse w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy ma kandydat PiS? - Tobiasz Bocheński ma po prostu ładnie przegrać w Warszawie. (...) On bierze na siebie porażkę - oceniła w TOK FM Agata Szczęśniak z OKO.press. Jak dodała, w Bocheńskim nie widać chociażby pewnej werwy i pomysłowości, którą miał poprzedni kandydat PiS na prezydenta Warszawy, obecny europoseł, Patryk Jaki. - Dlatego jego porażka może być jeszcze większa, niż PiS może zakładać. To polityk kompletnie nieznany - wskazała komentatorka.
Jeszcze bardziej surowy w ocenie szans Bocheńskiego był Patryk Słowik z Wirtualnej Polski. - Jego sukcesem będzie to, jeśli po wyborach chociaż połowa Polaków zapamięta, że on ma imię Tobiasz, a nie Tomasz. To trochę też o nim mówi - ironizował Słowik.
Ekspert stanowczo odrzucił pojawiające się w przestrzeni medialnej porównania, że Tobiasz Bocheński jest jak Andrzej Duda w 2015 roku. - Nie ma żadnego porównania. Nawet nie ze względu na popularność. W 2015 roku Duda był już po posłowaniu, miał świetny wynik w Krakowie. Pełnił szereg różnych funkcji. Bocheński jest politykiem kompletnie anonimowym. Może chodzi tutaj o to, żeby go przygotować, sprawdzić przed wyborami prezydenckimi w 2025 roku. Jednocześnie nic sensownego z tego nie wyjdzie. Tobiasz Bocheński nie przekona ludzi do tego, że mógłby być drugim Andrzejem Dudą - podsumował Słowik.