"Nie przyznaję się, że chciałem zabić". Ruszył proces ws. gwałtu i śmierci 25-letniej Lizy
Rozprawa w warszawskim sądzie rozpoczęła się po godz. 10. Na salę rozpraw z aresztu we Włocławku został doprowadzony oskarżony o tę zbrodnię Dorian S.
Jak doszło do śmierci 25-letniej Lizy? Tak Dorian S. tłumaczył się przed sądem
Składowi sędziowskiemu przewodniczy zastępca referenta sędzia Paweł Dobosz. 22 listopada zapadło postanowienie o wyłączeniu od rozpoznania sprawy dotychczasowej sędzi referent.
Na początku rozprawy obrona złożyła wniosek o wyłączenie jawności. Po rozpoznaniu wniosku sąd postanowił częściowo wyłączyć jawność na czas udzielania przez oskarżonego odpowiedzi na pytania obrońców oraz na czas przesłuchania biegłych psychiatrów, seksuologa, toksykologa oraz osób bliskich oskarżonemu, jeżeli do takich przesłuchań dojdzie.
Tutaj policji 'w zasadzie już nie ma'. 'To jest nie do uniknięcia'
Następnie prokurator odczytał akt oskarżenia. - Przyznaję się do popełnienia czynu, ale nie przyznaję się, że chciałem zabić - powiedział Dorian S.
Podkreślił też, że nie będzie odpowiadać na pytania sądu, prokuratora, ani składać wyjaśnień, a jedynie odpowiadać na pytania obrony.
Potem odczytano jego wyjaśnienia z protokołu z postępowania przygotowawczego. Wynika z nich, że zanim doszło do zbrodni pił w barze alkohol, a potem, gdy wracał do domu, zobaczył dziewczynę. Założył wtedy kominiarkę i podszedł do niej, żądając, by oddała mu pieniądze. Zeznawał wtedy, że "czuł się dziwnie", "nie potrafi tego opisać", "jakby był w amoku".
W swoich wyjaśnieniach z postępowania przygotowawczego stwierdził też, że ktoś mógł mu czegoś dosypać do alkoholu.
Rozprawa trwa. Na czas odpowiedzi Doriana S. publiczność i media musiały opuścić salę rozpraw.
Potem będą zeznawać świadkowie.
Mężczyźnie grozi dożywocie. Prokuratura podawała, że zlecone badania wykazały, że Dorian S. jest poczytalny.
Brutalny gwałt w centrum Warszawy
Elizawietę, gdyż tak brzmi pełne imię kobiety, nagą i nieprzytomną, znalazł 25 lutego wcześnie rano dozorca w bramie posesji przy ul. Żurawiej w Warszawie. Wezwał pogotowie i policję. Kobieta trafiła do szpitala, była w stanie krytycznym. Zmarła 1 marca, nie odzyskawszy przytomności.
Sprawcą, który został zatrzymany jeszcze w dniu napaści, okazał się 23-latek. Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci znaleźli m.in. duży nóż kuchenny i kominiarkę użyte do przestępstwa. Nie tylko zgwałcił kobietę, ale też zrabował jej dwa telefony komórkowe, kilka kart płatniczych i portfel. 23-latek usłyszał wtedy zarzuty rozboju, przestępstwa na tle seksualnym i usiłowania zabójstwa z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Decyzją sądu trafił do aresztu.
Po śmierci kobiety prokurator zmienił zarzut Dorianowi S. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa na tle seksualnym i rabunkowym.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>