,
Obserwuj
Mazowieckie

''Ulegli pokusie awansu. Mieliby nie ponieść konsekwencji?''. Co dalej z neosędziami?

3 min. czytania
05.12.2024 11:42
- Nie zgadzam się z tym, że neosędziowie powinni przechodzić indywidualną weryfikację. Oni w pełni świadomie podeszli do nielegalnych konkursów przed upolitycznioną KRS. Nie widzę przesłanek, by dziś oceniać, jaka była ich motywacja - mówi TOK FM sędzia Piotr Borowiecki.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Sędzia Piotr Borowiecki pracuje w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Orzeka od ponad 20 lat. Za 'dobrej zmiany' aktywnie zaangażował się w walkę o praworządność - brał udział w protestach, był też aktywny w mediach społecznościowych. Dziś - jak twierdzi - nie można dopuścić do tego, by tzw. neosędziowie nie ponieśli konsekwencji tego, w czym brali udział.

- Przez ostatnie lata awansowali, podejmowali bezczelne decyzje o startowaniu w konkursach przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa i teraz mieliby nie ponieść za to konsekwencji? Mieliby pozostać na obecnych stanowiskach? Nie wyobrażam sobie tego. Przecież neosędziowie doskonale wiedzieli, co robią i dlaczego - mówi w TOK FM sędzia.

Co dalej z neosędziami?

Borowiecki jest zwolennikiem koncepcji zaproponowanej przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, zgodnie z którą wszyscy neosędziowie - na mocy ustawy - mieliby wrócić na wcześniej zajmowane stanowiska. Czyli jeśli np. przed awansem orzekali w sądzie rejonowym, to powinni wrócić do rejonu, a jeśli w okręgowym - to do okręgu.

Ministerstwo Sprawiedliwości planuje zmiany w prawie, które obejmą sędziów, ale nie opublikowało jeszcze projektu. Wiadomo jednak, że cofnięcie wszystkich awansów na mocy ustawy nie wchodzi w grę, bo zakwestionowała to Komisja Wenecka. Obecnie ministerstwu bliżej jest raczej do tego, by - zgodnie z sugestią Komisji Weneckiej - neosędziów podzielić na grupy i w grupach przeprowadzać ich indywidualną weryfikację przed nową, już prawidłowo wybraną Krajową Radą Sądownictwa. Mówił o tym ostatnio w TOK FM minister Adam Bodnar.

Prawdopodobne jest, że nowa KRS w wielu przypadkach dokona pozytywnej weryfikacji i uzna, że nie ma podstaw prawnych ani przesłanek etycznych do cofnięcia awansu danego 'Kowalskiego' czy 'Nowaka'.

Sędziemu Borowieckiemu taki pomysł się nie podoba. - Nie zgadzam się z tym, że neosędziowie powinni przechodzić indywidualną weryfikację. Oni w pełni świadomie podeszli do nielegalnych konkursów przed upolitycznioną KRS. Nie widzę przesłanek, by dziś - w sposób zindywidualizowany - oceniać, jaka była ich motywacja, czy byli wspierani przez czynnik polityczny, czy nie - twierdzi nasz rozmówca. - Jasne jest, że zdecydowana większość z nich nie miała wsparcia w politykach, nie kolegowała się z nimi, nikt za nimi nie stał. Co nie zmienia faktu, że do konkursów podeszli świadomie, zdając sobie sprawę z tego, że były nielegalne. Co tu badać czy weryfikować? - pyta.

Sędzia Piotr Borowiecki (w środku)
Sędzia Piotr Borowiecki (w środku)
Fot. archiwum prywatne pana sędziego

Nasz rozmówca podkreśla, że jest duża grupa sędziów, którzy byli doskonali merytorycznie, z ogromnym doświadczeniem, ale w pełni świadomie - choć z żalem - nie startowali w konkursach.

- Dlaczego mówię, że z żalem? Bo awans dla wielu z nas - sędziów jest ważny. To pewien rodzaj rozwoju zawodowego, ale wielu z nas powstrzymywało się od tego, zdając sobie sprawę, że procedura jest nielegalna. Oni nie ulegli pokusie awansu i nie wykorzystali tego bezprawia, by piąć się po szczeblach kariery zawodowej. Darzę ich wszystkich ogromnym szacunkiem. I co im teraz powiedzieć? 'Byliście frajerami, bo nie wykorzystaliście możliwości?' - komentuje dalej Borowiecki. Jak mówi, w warszawskich sądach ma wielu takich kolegów i koleżanek.

Sędzia Piotr Borowiecki z prokurator Katarzyną Kwiatkowską
Sędzia Piotr Borowiecki z prokurator Katarzyną Kwiatkowską
Fot. archiwum prywatne pana sędziego

Według naszego rozmówcy wśród sędziów jest obawa, że 'wszystko skończy się bez rozliczeń'. - To dla mnie niedopuszczalne i nie chodzi o jakąś chęć odwetu. Chodzi wyłącznie o to, by przywrócić fundamentalną sprawiedliwość i praworządność. Jeśli dziś damy przyzwolenie na bezprawie, to jaki sygnał dajemy na przyszłość? Trzeba pokazać, że korzystanie z bezprawia nie popłaca - dodaje gość TOK FM.

Osiem lat wyjętych z życiorysu

Sędzia zaznacza też, że wielu przedstawicieli tego zawodu zapłaciło wysoką cenę za publiczną walkę o praworządność. - Nie ulega wątpliwości, że osiem lat ciągłych nacisków, poniewierania psychicznego przez przełożonych, wywierania presji na sędziów - to wszystko musiało pozostawić piętno na psychice każdego człowieka, nawet najbardziej twardego. Ten temat pojawia się niejednokrotnie w rozmowach z kolegami czy koleżankami, bo ta presja odbiła się na zdrowiu psychicznym wielu osób - podsumowuje sędzia Piotr Borowiecki.