Blokady Ostatniego Pokolenia. To jest "ważniejsze niż kawalerka Nawrockiego"
- W dniu rozpoczęcia matur aktywiści z Ostatniego Pokolenia zablokowali główne ulice Warszawy, po raz kolejny domagając się m.in. większych inwestycji w transport publiczny;
- Łukasz Stanek z Ostatniego Pokolenia na antenie TOK FM zarzucił politykom ignorowanie tematu kryzysu klimatycznego;
- Gość TOK FM liczy na powszechne 'wkurzenie' Polaków na ignorancję rządzących. - Wtedy być może posłuchają naukowców, którzy mówią o ważniejszych rzeczach niż kawalerki Nawrockiego - mówił Stanek.
W poniedziałek aktywiści klimatyczni z Ostatniego Pokolenia zablokowali kluczowe arterie komunikacyjne w Warszawie, w tym Wisłostradę, Aleje Jerozolimskie oraz mosty Świętokrzyski i Śląsko-Dąbrowski. Ich postulaty od początku pozostają niezmienne - to przeznaczenie pieniędzy na transport publiczny zamiast na kolejne autostrady oraz wprowadzenie ogólnopolskiego biletu miesięcznego za 50 zł.
Cel - jak podkreślił na antenie TOK FM członek organizacji Łukasz Stanek - także zawsze jest ten sam. - To realna i prawdziwa rozmowa o katastrofie klimatycznej i potężnych zjawiskach pogodowych, które zaczynają odbierać nam jedzenie, zdrowie i życie - powiedział gość 'Popołudnia Radia TOK FM'.
Są 'ważniejszy rzeczy niż kawalerka Nawrockiego'
W grudniu ubiegłego roku aktywiści ubiegali się o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, jednak bezskutecznie. Kolejnym krokiem - jak poinformował Stanek - było wysłanie listu do kandydata KO na prezydenta RP i prezydenta Warszawy. - Wybraliśmy Rafała Trzaskowskiego, bo traktujemy go jako najpoważniejszego kandydata do objęcia urzędu prezydenta, a więc osoby, która ma reprezentować interesy wszystkich Polaków. (...) Czekamy, bo pan Rafała Trzaskowski nie odezwał się do nas i nie zaproponował, że będzie mediatorem pomiędzy nami a rządem - wyjaśnił aktywista.
Prowadzący popołudniową audycję Paweł Sulik zasugerował, że postulaty Ostatniego Pokolenia pozostają niewysłuchane być może dlatego, że są kierowane pod niewłaściwy adres. - Prezydent miasta ani żaden samorząd na pewno nie rozpocznie z państwem rozmowy, dlatego że to nie jest w ich kompetencjach. Dlaczego państwo nie zmuszą do rozmowy np. Ministerstwa Klimatu czy GDDKiA, tylko czepiają się jednego samorządowca? - pytał dziennikarz TOK FM.
Łukasz Stanek nie zgodził się z tym. Nawiązał przy tym do politycznej afery, którą od poniedziałku żyje cała Polska. - Nasze działania przynoszą efekt, bo zaczynamy o tym rozmawiać. Na nasze blokady przyjeżdżają politycy PiS i Konfederacji i muszą się tłumaczyć z tego, dlaczego jednym z głównych przedmiotów debaty prezydenckiej nie jest katastrofa klimatyczna a kawalerka jakiegoś Nawrockiego. Wszyscy trąbią o tym od czterech dni, a nie rozmawiają o przyszłości mojej, mojej rodziny i Pana redaktora - zwrócił się aktywista do Pawła Sulika.
Jesteśmy ofiarami katastrofy klimatycznej
Gość TOK FM stwierdził, że społeczeństwo przyzwala politykom na ignorowanie ważnych kwestii. I liczy, że to się zmieni. - Wychodzimy na ulice, gdzie ofiary katastrofy klimatycznej blokują ofiary katastrofy klimatycznej, żeby doszło między nami do wkurzenia i żeby ludzie przy stole - wkurzeni nawet na nas - zaczęli rozmawiać, o co tu do cholery chodzi i dlaczego premier do tych ludzi nie wyjdzie. I wtedy być może posłuchają naukowców Polskiej Akademii Nauk, którzy mówią o ważniejszych rzeczach niż kawalerka Nawrockiego. Np. o tym, że w powodzi w zeszłym roku zginęło dziewięć osób, że nasi seniorzy zaczynają cierpieć na udary, a nasze dzieci będą i są poparzone na placach zabaw - mówił Łukasz Stanek.