Burza wokół eksmisji 6-latka na bruk. Władze Śródmieścia zabrały głos
- Prawicowe media i politycy PiS zarzucają Trzaskowskiemu, że eksmituje na bruk rodzinę z 6-letnim dzieckiem;
- Władze dzielnicy Śródmieście dementują sprawy i podają, że zarzuty są bezpodstawne;
- Chodzi o sprawę pana Artura, który przejął lokal komunalny po babci;
- Miasto podaje, że jako wnuk nie miał takiego prawa, a ponadto dochód jego rodziny przekracza wymagany próg.
Sprawę eksmisji pana Artura i jego rodziny (w tym 6-letniego dziecka) opisał portal Niezależna.pl, a 'podbił' podczas poniedziałkowej debaty prezydenckiej kandydat PiS Karol Nawrocki.
O co chodzi? Pan Artur w 2018 roku wprowadził się do mieszkania komunalnego przy ulicy Zakroczymskiej w Śródmieściu, które zajmowała jego babcia. Opiekował się nią. W tym mieszkaniu założył rodzinę. Babcia zmarła cztery lata temu. Śródmiejski Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami - po trzykrotnym wezwaniu do opuszczenia lokalu przez pana Artura i jego bliskich - skierował pozew do sądu.
Pozew został złożony w 2024 roku, a - jak podała niezależna.pl - pierwsza rozprawa ma odbyć się w lipcu tego roku. Ten sam pozew pokazał na portalu X Karol Nawrocki i zaapelował o jego wycofanie. - Czy w Pana emocji społecznej mieści się także składanie pozwu eksmisyjnego do rodziców sześcioletniego dziecka? - pytał podczas poniedziałkowej debaty.
Eksmisja 6-latka? Dlaczego pan Artur ma opuścić mieszkanie przy Zakroczymskiej?
Wiceburmistrz Śródmieścia Rafał Krasuski wyjaśnił, że sprawa prowadzona jest przez dzielnicę i Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami od 2021 roku. - Z momentem śmierci głównej najemczyni, obecna osoba, która jest w tym lokalu, nie mogła kontynuować najmu na podstawie artykułu 691. Kodeku cywilnego - podał.
W artykule tym wskazany jest krąg osób bliskich, które mogą kontynuować umowę najmu lokalu komunalnego. Wymienieni są w nim małżonek, były małżonek, zstępni, pasierb, zięć, rodzeństwo, ojczym, macocha, teść, a nie wnuk, jak w tym przypadku. - Informowaliśmy, że jeśli upiera się, że jest taką osobą, mógł wnieść pozew do sądu o ustalenie stosunku najmu - powiedział Krasuski.
Potwierdził też, że rodzina przekracza kryterium dochodowe - o 200 zł. - Została poinformowana, że może złożyć wniosek do TBS, gdzie kryteria dochodowe są wyższe. Nie skorzystała z tego prawa - zaznaczył wiceburmistrz.
'Zarzuty dotyczące eksmisji na bruk są bezpodstawne'
Wiceburmistrz podał, że "zarzuty dotyczące eksmisji na bruk są bezpodstawne". Podkreślił, że art. 15. ustawy o ochronie praw lokatorów nakłada na dzielnicę obowiązek poinformowania wszystkich osób zamieszkujących ten lokal. - Co się wiąże z ochroną tych osób, ponieważ sąd musi osobie małoletniej zapewnić lokal socjalny. To jest działanie zgodnie z prawem i na podstawie przepisów prawa - zaznaczył Krasuski.
Możliwa jest też sytuacja, że obecnie zajmowany przez rodzinę z 6-latkiem lokal komunalny zostanie zamieniony na lokal socjalny. Dodał też, że rodzina była trzykrotnie wzywana do opuszczenia lokalu i poinformowana, że może złożyć wniosek o ustalenie stosunku najmu i wtedy ten pozew byłby zawieszony.
Radca prawny ZGN Stanisław Cebula wyjaśnił, że jeśli chodzi o skierowany w tej sprawie pozew, to "w takich przypadkach sąd w pierwszym punkcie nakazuje eksmisję, a jednocześnie w punkcie drugim pisze, że do 'czasu wskazania lokalu socjalnego', te osoby mają prawo zamieszkiwać w tym lokalu, dopóki miasto nie wskaże innego lokalu". - Komornik nie może przeprowadzić eksmisji do czasu wskazania przez miasto lokalu socjalnego - podkreślił.
Portal niezależna.pl napisał, że rodzina ma zostać wyrzucona na bruk.
Awantura wokół Marszałkowskiej 66
To nie pierwszy raz, gdy sprawy z warszawskiej polityki mieszkaniowej przebijają się do kampanii prezydenckiej. Kilka dni temu głośna była sprawa kamienicy przy Marszałkowskiej 66. Miasto ma zamiar sprzedać udziały w nieruchomości w drodze przetargu. Ratusz podkreśla, że budynek jest wpisany do rejestru zabytków i wymaga generalnego remontu, którego koszt oszacowano na blisko 50 mln zł.
Politycy PiS i działacze Miasto Jest Nasze podkreślają, że mieszkańcy, którzy kilka lat temu zostali wykwaterowani z tego budynku, dostali zapewnienie, że będą mogli tam wrócić. Stało się inaczej.
W sprawie Marszałkowskiej 66 w środę odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Warszawy.
Burza wokół Marszałkowskiej 66. 'Próba sklejenia sprawy z kawalerką Karola Nawrockiego'
Sprawę komentowała przed dwoma dniami w Radiu TOK FM wiceprezydentka Warszawy Aldona Machnowska-Góra. - Rozumiem zainteresowanie polityką mieszkaniową miasta i to jest słuszne - stwierdziła. Uznała jednak, że sprawa Marszałkowskiej 66 próbuje być "sklejona" z historią dotyczącą kawalerki Karola Nawrockiego. - Pojawiają się sformułowania typu "dzika reprywatyzacja" czy "wyrzuceni na ulice", co jest nieprawdą - mówiła.
Dlaczego - mimo wcześniej składnych obietnic - mieszkańcy nie wrócili na Marszałkowską 66? Gościni TOK FM przyznała, że "to jest prawda, że dzielnica zmieniała decyzję". - Dlatego, że dostała opinie konserwatora zabytków, które wskazywały na to, że budynek będzie musiał przejść pieczołowitą rewitalizację konserwatorską. I muszą tam pozostać bardzo duże mieszkania. (?) Tam jest kilkanaście mieszkań powyżej 100 metrów [kwadratowych]. A nawet jeśli są mniejsze, to konserwator zaznaczył, że trzeba przywrócić przedwojenny stan - wyjaśniała Machnowska-Góra. Finalnie, jak dodała, ratusz zdecydował, że remont będzie nieopłacalny i lepiej nieruchomość wystawić na sprzedaż.