,
Obserwuj
Mazowieckie

"Powstanie było klęską. Za mało o tym mówimy". Historyk o faktach i mitach

MSZ-M
4 min. czytania
01.08.2025 16:45
Uzbrojenie powstańców warszawskich było fatalne - mówił w TOK FM w 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego prof. Andrzej Zawistowski. Historyk rozprawiał się z mitami na temat tego, co działo się w Warszawie w 1944 roku.
|
|
fot. Źródło: Przemysław Wierzchowski/REPORTER
  • W 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego historyk prof. Andrzej Zawistowski przypomniał w TOK FM, że pierwszy raz rozkaz do mobilizacji został wydany 27 lipca;
  • "Dzieci nie wysyłano do powstania" - wskazał historyk, dodając, że broni brakowało nawet dla starszych uczestników powstania;
  • "Za mało mówimy o tym, że powstanie było klęską militarną, polityczną" - podkreślił gość TOK FM.

 

Dziś przypada 81. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Prof. Andrzej Zawistowski, historyk z SGH i Instytutu Pileckiego, podkreślił, że opinie o spontanicznym wybuchu powstania są "absolutnie fałszywe". - To, co się stało 1 sierpnia, było planowane - mówił w TOK FM. Historyk zaznaczył, że wcześniej Warszawa nie była przewidziana jako miejsce walk, ale na krótko przed powstaniem dokładnie planowano, jakie punkty w stolicy zostaną zaatakowane, jakie zdobyte, a ile osób potrzeba, by je później utrzymać.

Powstanie Warszawskie. Co się nie powiodło?

 

- To, co zaplanowano na 1 sierpnia, miało objąć nie tylko Warszawę, ale też duży teren poza miastem. To się nie powiodło - podkreślił gość "Pierwszego programu". Historyk dodał, że powstanie rozpoczęło się od wydawania rozkazu przez wojsko. - Mało osób pamięta, że pierwszy raz rozkaz do mobilizacji do powstania został wydany 27 lipca i został odwołany. Powstanie nie wybuchło samo - zaznaczył rozmówca Szymona Kępki, dodając, że armia później zaczęła się rozrastać o ochotników.

Jak przypomniał historyk, powstanie miało trwać zaledwie 3-4 dni. - Uzbrojenie było fatalne - przyznał prof. Zawistowski. Wyjaśnił, że część broni z Warszawy wyjechała w 1944 roku na potrzeby akcji Burza, część magazynów konspiracyjnej broni było niedostępnych w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego.

- Niektórzy mieli broń zdobytą w czasie okupacji. Czasami kupowano ją po od Niemców za łapówki, czasami ich rozbrajano. Niektórzy byli uzbrojeni np. w broń myśliwską, niektórzy byli w butelki z benzyną - tłumaczył ekspert. I podkreślił, że wyposażenie powstańców było "bardzo ubogie" w stosunku do tego, czym dysponowali Niemcy.

Bąkiewicz kontra inni. Wspólny marsz dla powstańców? 'Nie ma mowy'

Dzieci w Powstaniu Warszawskim

 

Szymon Kępka przywołał silnie obecny m.in. w mediach obraz dzieci walczących z bronią w ręku, tzw. dzieci powstania.

- To jest obraz, który narósł w latach PRL-u. Przez kilka lat najbardziej znanym pomnikiem Powstania Warszawskiego był pomnik Małego Powstańca Jerzego Jarnuszkiewicza. Rzeźba, wykonana tuż po wojnie, została w 1983 roku powiększona i ustawiona na murach Starego Miasta - przypomniał prof. Zawistowski. Jak mówił historyk, rzeźba ta stała się "symbolem wykrzywiającym obraz powstania". - Powstańców, którzy nie przekroczyli 18 lat, było rzeczywiście sporo: ponad 5,5 tys. Ponad 600 zginęło. Jednak takich małych powstańców, którzy mieli 9 lat, to były raptem trzy osoby - przekazał gość TOK FM. W grupie niepełnoletnich powstańców przeważali siedemnastolatkowie.

- Dzieci nie wysyłano do powstania. Nie tylko dlatego, że to były dzieci, ale to byli też przecież po pierwsze młodzi chłopcy, młode dziewczyny, które mogły być wykorzystane zupełnie do innych zadań, takich jak przenoszenia meldunków czy poczty - stwierdził prof. Zawistowski. I dodał, że brakowało broni nawet dla starszych uczestników powstania.

Historyk skomentował też słynne słowa piosenki: "Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój". - Chodziło po prostu o mieszkańców Warszawy - wyjaśnił.

Powstanie dotknęło wszystkich mieszkańców Warszawy

 

Jak zaznaczył gość TOK FM, powstanie dotyczyło wszystkich mieszkańców Warszawy - również tych, którzy nie uczestniczyli w walkach. - Przed wybuchem powstania w Warszawie mieszkało ok. 950 tys. ludzi. Oni de facto znaleźli się na terenie frontu - stwierdził historyk, zaznaczając, że według szacunków grupa powstańców liczyła ok. 50 tys. osób.

- Powstanie dotknęło każdego - podkreślił gość Szymona Kępki.

Powstanie Warszawskie było klęską. Ale miało sens

 

Historyk próbował również odpowiedzieć na pytanie, czy Powstanie Warszawskie miało sens. - Ludzie oceniają to po latach, wiedząc, co się stało później. Ono miało sens - przekonywał. Ale dodał od razu, że "powstanie było klęską". - Nie można mówić, że to było zwycięstwo honorowe, moralne itd. Powstanie nie przyniosło żadnego z efektów, które zakładano w lipcu 1944 roku - mówił ekspert z SGH i Instytutu Pileckiego

- Za mało mówimy o tym, że powstanie było klęską militarną, polityczną. Nie dlatego, żeby się upajać tą tragedią, ale żeby popatrzeć na to, dlaczego do tego doszło. To powstanie nauczyło - przynajmniej część polskich polityków - żeby realnie, zimno oceniać sytuację i mierzyć siły na zamiary - ocenił prof. Zawistowski, podając przykłady działań prymasa Stefana Wyszyńskiego i Jana Nowaka Jeziorańskiego. - Myślę, że to jest ważna nauka, która nie uwłacza pamięci tych, którzy walczyli, ale daje nam pewną wiedzę na przyszłość - podsumował rozmówca Szymona Kępki.