advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Dolnośląskie

Biała flaga na dachu. Ten sygnał może ocalić człowieka podczas powodzi

Koprz
2 min. czytania
15.09.2024 15:41
W Kłodzku rozgrywa się dramat po tym, gdy wdarła się tam wielka woda. Trwają ewakuacje mieszkańców, którzy zostali uwięzieni w zatopionych domach. Rzecznik straży pożarnej w Kłodzku tłumaczył na antenie TOK FM, co powodzianie powinni robić, by zostali zauważeni przez załogi śmigłowców ratunkowych. Ważny jest jeden szczegół.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Sytuacja w Kłodzku na Dolnym Śląsku jest dramatyczna. Woda z Nysy Kłodzkiej wdarła się do miasta, przelała się również przez most. A wiele wskazuje na to, że najgorsze dopiero może nadejść - władze ostrzegają przed kolejną zbliżającą się do Kłodzka falą.

W Kłodzku ewakuowani są mieszkańcy z zalanych domów. Jak mówił w TOK FM rzecznik tamtejszej straży pożarnej, służby przyjmują coraz to nowe zgłoszenia od zrozpaczonych ludzi. - Prosimy państwa, którzy nie mają już możliwości ewakuować się samodzielnie, byście weszli na wyższe kondygnacje budynków czy na dachy. Tam sygnalizujcie, że potrzebujecie pomocy w ewakuacji - apelował Dominik Szymański.

Jak dodał, piloci śmigłowców, które krążą nad zalanymi terenami, powinni wtedy zauważyć powodzian. Ważny jest jednak pewien szczegół. - Najlepiej mieć ze sobą białą flagę, np. ubranie w tym kolorze, a najlepiej prześcieradło. Chodzi o to, by załoga śmigłowca mogła lepiej dostrzec, że tutaj zachodzi potrzeba ewakuacji - podkreślił.

Ewakuacja powodzian. Co oznaczają kolory 'flag' na dachach?

Zwrócił uwagę, że kolor "flagi" ma znaczenie. Czerwony bowiem oznacza, że ktoś przywołuje pomoc medyczną, a niebieski - że ktoś potrzebuje wody lub żywności.

Dominik Szymański zaznaczył, że można po prostu wzywać pomoc, machając rękoma, ale wtedy istnieje ryzyko, że załoga helikoptera nie zauważy tego sygnału. - W pierwszej kolejności śmigłowce są dysponowane do tych, którzy wywiesili białą flagę. Wtedy jednoznacznie wiadomo, że zachodzi potrzeba natychmiastowej ewakuacji - doprecyzował.

Gość TOK FM zapewnił, że strażacy robią, co mogą, by pomóc poszkodowanym. - Nie jestem nawet w stanie ich zliczyć w tej chwili. Zostali zadysponowani z wielu zakątków Polski. Współpracuje z nami też wojsko i policja. Cały czas zmierzają do nas posiłki - podkreślił rozmówca Przemysława Iwańczyka.