Gapie przeszkadzają ratownikom, bo chcą zrobić zdjęcia powodzi. "Turystyka klęskowa"
Reporter TOK FM Grzegorz Kozieł, który pojechał do zalanego powiatu bielskiego, informował, że ludzie przyjeżdżają tam, by obserwować tragedię jak ciekawostkę. Robią tam np. zdjęcia i filmiki - To takie gapiostwo, które - mam nadzieje - będzie tępione przez służby. Bo tym ostatnim to przeszkadza w pracy. Przedstawiciele rządu apelują, żeby gapie nie przychodzili, by oglądać miejsce tragedii - mówił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem w TOK FM.
W niedzielę apelowali o to minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Ten drugi zwrócił uwagę, że "wiele osób po uzyskaniu informacji medialnych (...) próbuje na własne oczy sprawdzić stan zagrożenia powodziowego". Przekazał, że m.in. "taką sytuację mamy na zbiorniku Racibórz, który od początku swojego powstania ma pierwszy w historii tego typu sprawdzian i wiele osób chciałoby to zobaczyć". - Do tragedii naprawdę nie jest daleko. Bardzo proszę, żeby nie ryzykować, a z drugiej strony nie utrudniać pracy służb i regionalnych zarządów Wód Polskich - dodał Klimczak.
Tomasz Siemoniak dodał, że taka "turystyka" jest ryzykowna, bo "wszystko jest nasiąknięte wodą, jest ślisko, jest błoto". Wskazał, że "przyjdzie czas na osobiste oglądanie różnych rzeczy". - Natomiast to nie jest moment, aby jeździć i uprawiać turystykę klęskową - zaapelował i dodał, że wydał polecenie komendantowi głównemu policji, aby policja zabezpieczała zbiornik w Raciborzu.
Dramatyczne wideo z zerwanej zapory w Stroniu Śląskim. 'Woda zabiera nam wszystko'
Turystyka powodziowa. "Nie zbliżajcie się"
O niezbliżanie się do obiektów hydrotechnicznych - jazów, zapór, śluz wodnych i wałów przeciwpowodziowych zaapelował także Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.
"Apelujemy, aby nie zbliżać się do obiektów hydrotechnicznych i nie wchodzić na wały przeciwpowodziowe. Prosimy zachować bezpieczną odległość minimum 200 metrów od infrastruktury hydrotechnicznej i rzek" - przekazał na platformie "X" Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Jak podkreślono w komunikacie, są to niebezpieczne zachowania, które utrudniają pracę służb.