advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Dolnośląskie

"Koledzy" donoszą na dr Jagielską. "To dla nas bulwersujące"

7 min. czytania
25.04.2025 06:41
Naczelna Izba Lekarska złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy na zabieg wykonany w szpitalu w Oleśnicy przez dr Gizelę Jagielską. Chodzi o aborcję w trzecim trymestrze ciąży. Kobieta przez kilka miesięcy była "łudzona", że wszystko jest w porządku, tymczasem płód miał bardzo poważną wadę.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • U płodu ciężarnej pacjentki wykryto wrodzoną łamliwość kości. Pani Anita zdecydowała się na aborcję ze względu na zagrożenie dla swojego zdrowia psychicznego;
  • Zabiegu odmówiono jej w szpitalu w Łodzi. Dopiero w szpitalu w Oleśnicy wykonano terminację ciąży; 
  • O sprawie aborcji w szpitalu Oleśnicy zrobiło się głośno po tym, jak Grzegorz Braun wtargnął do placówki, próbując dokonać "obywatelskiego zatrzymania" lekarki dr Gizeli Jagielskiej. Incydentem zajmuje się prokuratura; 
  • Na lekarkę, która podjęła się terminacji ciąży, zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej złożyli "koledzy" z Naczelnej Izby Lekarskiej. 

Historię pani Anity i jej walki o swoje prawa opisywała 'Gazeta Wyborcza'. W 34. tygodniu ciąży kobieta trafiła do szpitala, gdzie powiedziano jej, że musi w nim pozostać do porodu. Wcześniej była informowana, że wszystko z jej ciążą jest w porządku. Co prawda od 20. tygodnia pojawiały się sygnały, że sytuacja nie jest jednoznaczna i że może chodzić o wrodzoną łamliwość kości, ale lekarze uspakajali kobietę, że wszystko będzie dobrze. 

Sytuacja zmieniła się radykalnie w 34. tygodniu ciąży, gdy podczas badania USG przeprowadzanego w obecności studentów medycyny, pani Anita miała usłyszeć komentarze młodych medyków o poważnych deformacjach płodu. To był dla niej pierwszy realny sygnał, że wada może mieć ciężki, a nie łagodny przebieg. Kolejna konsultacja ze specjalistą potwierdziła te przypuszczenia. Lekarka wskazała, że dziecko może nie przeżyć porodu, a poważne nieprawidłowości były widoczne już od 20 tygodnia. Chodziło o wrodzoną łamliwość kości. Pani Anita była w trudnym stanie emocjonalnym, poprosiła o psychologa, ale zamknięto ją w izolatce na oddziale psychiatrycznym. Chciała aborcji, ale jej nie wykonano. Zrobiła to dopiero dr Gizela Jagielska w szpitalu w Oleśnicy. 

Ginekolodzy piszą, że nie wiedzą, do którego etapu ciąży można ją legalnie przerwać

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (na jego czele stoi prof. Piotr Sieroszewski, który był też bezpośrednio zaangażowany przy sprawie pani Anity w szpitalu w Łodzi) wystosowało pismo do ministry zdrowia Izabeli Leszczyny. Ginekolodzy zasugerowali w nim, że nie wiedzą, do którego dnia ciąży mogą ją legalnie przerwać. ''Jeżeli chodzi o przesłankę zagrożenia dla zdrowia lub życia kobiety ciężarnej, ustawodawca nie przewidział żadnego terminu, do którego upływu zabieg jest możliwy" - wskazał zarząd towarzystwa. 

Aborcja w szpitalu w Oleśnicy. RPO interweniuje i zwraca się do Ministerstwa Zdrowia

Towarzystwo wskazało przy tym, że "w doktrynie podnosi się, że w sytuacji, gdy płód osiągnął już zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki, przerwanie ciąży powinno być dokonane w sposób, który umożliwia także jego uratowanie, np. poprzez indukowanie wcześniejszego porodu lub wykonanie cesarskiego cięcia". "Innymi słowy, po osiągnięciu przez płód zdolności do samodzielnego życia i po zaistnieniu przesłanki w postaci zagrożenia życia lub zdrowia matki, zabieg przerwania ciąży, jakkolwiek całkowicie legalny, nie może jednak polegać na celowym uśmierceniu płodu" - wskazali w swoim liście medycy. 

Stanowisko PTGiP poparła Naczelna Izba Lekarska

"Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oczekuje od parlamentu uchwalenia przepisów, które w sposób jednoznaczny określą zasady postępowania lekarzy i prawa pacjentek. Do czasu uchwalania tej wyczekiwanej społecznie regulacji ustawowej duże znaczenie będzie miało oficjalne stanowisko Ministra Zdrowia w niektórych spornych kwestiach, dlatego samorząd lekarski w pełni popiera starania Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników oraz jego przedstawicieli, dążące do unormowania stanu prawnego [...]" - napisano w oświadczeniu. 

- Prawo dotyczące aborcji w Polsce, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku, jest mocno niedoskonałe i są bardzo różne jego interpretacje. I tutaj zarówno Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników, i my jako NIL stoimy na stanowisku, że chcielibyśmy, aby politycy wydali decyzje wprost, jak w danym wypadku postępować, albo żeby scedowali to na jakieś towarzystwo naukowe, by ustalić proces postępowania. Bo na dziś sytuacja jest taka, że każdy zamiast zająć się leczeniem, musi sam interpretować, co mu wolno, a czego mu nie wolno - mówi Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

W wytycznych dla lekarzy, wydanych przez Ministerstwo Zdrowia ponad pół roku temu, nie ma daty końcowej, do której można przerwać ciążę, nie ma terminu, do którego aborcja jest możliwa. - Wytyczne to tylko wytyczne, a nie twarde prawo. Ktoś może je zinterpretować tak, a ktoś inny inaczej - mówi Kosikowski. 

Kolektyw "Legalna aborcja", który współpracuje m.in. z prawnikami, odpowiada, że sprawa jest jasna i oczywista. W wytycznych nie ma terminu, bo aborcję z powodu zagrożenia życia i zdrowia kobiety, zgodnie choćby z międzynarodowymi standardami, można przeprowadzić na każdym etapie ciąży. - Praktyczne konsekwencje takiego rozumienia przepisów, jakie próbuje w tym momencie przeforsować Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników, przy wsparciu NIL, skutkowałoby de facto ograniczeniem ochrony zdrowia i życia kobiet w ciąży, które potrzebują aborcji. To jest naprawdę czarny scenariusz, dzieje się to poza ustawą i jest to bardzo groźna sytuacja. Bo, podkreślmy, w ustawie nie ma żadnych terminów - mówi Joanna Gzyra-skandar z Kolektywu "Legalna Aborcja".  

Hejt i nienawiść wobec lekarzy, w szczególności wobec dr Jagielskiej

Prezydium NIL (w jego składzie jest tylko jedna kobieta - przyp. red.) sprzeciwiło się również hejtowi i nienawiści, która dotyka lekarzy, po opisanej w mediach historii pani Anity. Nie wspomniano jednak o dr Gizeli Jagielskiej, która przeprowadziła zabieg aborcji i która na co dzień doświadcza nienawiści, grożono jej śmiercią, wyzywano od "morderczyń". W związku z tą sprawą, cztery osoby zostały już nawet zatrzymane. Ale w stanowisku NIL jest mowa głównie o "autorytetach medycznych".

"Nie do zaakceptowania są dla nas przejawy mowy nienawiści i internetowy hejt, kierowany w stosunku do autorytetów medycznych, w tym członków zarządu Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Wywołujący emocje społeczne temat przerywania ciąży nie może być powodem do bezprecedensowych ataków na lekarzy, sprawujących opiekę nad pacjentkami i kierujących się ich najwyższym dobrem, jak również dobrostanem płodu" - napisano w oświadczeniu. 

Aborcja w 36. tygodniu ciąży. Ministerstwo Zdrowia zabrało głos

Dr Jakub Kosikowski jako rzecznik prasowy NIL tłumaczy, że Izba swoje stanowisko w sprawie hejtu wobec lekarki, wydała już wcześniej, po tym jak w szpitalu w Oleśnicy pojawił się poseł Grzegorz Braun ze swoimi zwolennikami.

- Chcę powiedzieć, że od razu zaoferowaliśmy pani doktor Jagielskiej pomoc i od razu ze wszystkimi służbami i ministerstwami prowadziliśmy jeszcze tego samego dnia rozmowy i tego samego dnia ogłosiliśmy sprzeciw, wobec tego, co stało się w szpitalu w Oleśnicy - tłumaczy Kosikowski. 

Naczelna Izba Lekarska zawiadomiła o sprawie rzecznika odpowiedzialności zawodowej

To rzecznik ma zbadać, czy dr Jagielska postąpiła prawidłowo, wykonując aborcję u pacjentki w trzecim trymestrze ciąży. Po analizie sprawy, rzecznik może skierować do sądu lekarskiego wniosek o ukaranie pani doktor. Zawiadomienie złożono po doniesieniach medialnych. - To dla nas bulwersujące, choć, w kontekście oświadczenia NIL popierającego stanowisko Towarzystwa Ginekologów i Położników, nie ma w tym niestety niczego zaskakującego - mówi w TOK FM Joanna Gzyra-Iskandar z Kolektywu Legalna Aborcja.

- W naszej ocenie, wystarczyłoby dokładnie przeczytać reportaż opisujący historię pani Anity, by wiedzieć, że aborcja przeprowadzona w Oleśnicy była legalna i miała pełne uzasadnienie medyczne. Co ważne, gdyby nie to, co zrobili lekarze z Łodzi, którzy zbyt długo trzymali pacjentkę w niewiedzy, ta aborcja mogłaby się odbyć na zdecydowanie wcześniejszym etapie rozwoju ciąży. I chcę podkreślić, że przepisy są tutaj absolutnie jasne. Przy przesłance związanej z zagrożeniem dla życia i zdrowia kobiety nie ma żadnego limitu czasowego - mówi Joanna z Legalnej Aborcji. 

Są zarzuty dla hejterów Gizeli Jagielskiej, w tym dla księdza. 'To najbardziej obrzydliwa rzecz'

- Zmroziło mnie to, że Naczelna Izba Lekarska skierowała na mnie zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. To podróż w jedną stronę - powiedziała dr Gizela Jagielska, ginekolożka z Oleśnicy, w wywiadzie dla 'Polityki'. 

Co na to NIL?

Jakub Kosikowski wyjaśnia, że zawiadomienie o sprawie rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy nie jest niczym nadzwyczajnym. - Przy tego typu doniesieniach medialnych dzieje się tak niemal zawsze. Nie jest tak, że złożyliśmy zawiadomienie na dr Jagielską, tylko takie postępowanie wyjaśniające jest wszczynane niejako z automatu. Doniesienia medialne są kierowane do naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej i on bada, czy jest w ogóle jakakolwiek odstawa do wszczęcia postępowania (dyscyplinarnego - przyp. red.) - mówi w TOK FM Jakub Kosikowski. 

Gdy pytamy, co z lekarzami, którzy przez dłuższy czas mieli "łudzić" panią Anitę, że z jej ciążą wszystko jest w porządku, czy ich sprawą również zajmie się rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy, słyszymy, że na razie zebrano od nich wyjaśnienia. Będą one analizowane. Żadne rozwiązanie nie jest w tym momencie wykluczone.  

"Aborcja, czy też jak określa ustawodawca przerwanie ciąży, to zabieg polegający na ewakuacji tkanek ciążowych z macicy w taki sposób, by nie doszło do porodu żywego dziecka. Według Światowej Organizacji Zdrowia oraz takich towarzystw jak FIGO, bezpieczny zabieg aborcji jest możliwy do przeprowadzenia na każdym etapie ciąży. Zabiegi aborcji w trzecim trymestrze wykonywane są w wielu państwach europejskich i na całym świecie [...]. Uznane towarzystwa ginekologiczne i medyczne na świecie nie uznają cesarskiego cięcia za metodę aborcji" - piszą aktywistki z Legalnej Aborcji w liście do ministry Izabeli Leszczyny. 

- To, co proponuje Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników, czyli takie rozumienie przepisów, że przy zagrożeniu zdrowia czy życia kobiety można zrobić np. cesarskie cięcie, skutkowałoby de facto ograniczeniem ochrony zdrowia i życia kobiet w ciąży. To jest dla nas niedopuszczalne - dodaje Joanna Gzyra-Iskandar. 

Ordo Iuris i wniosek do TK?

W sprawę aborcji w Oleśnicy zaangażował się prawicowy Instytut Kultury Prawnej 'Ordo Iuris'. Przygotował petycję "Stop Zabijaniu dzieci" - chodzi o sprzeciw wobec rządowym wytycznym, które zdaniem prawników "Ordo Iuris", "tylnymi drzwiami wprowadziły aborcję do dziewiątego miesiąca życia płodu". Jak poinformowano, Instytut "Ordo Iuris" przygotował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności wytycznych minister Leszczyny, "z którego mogą skorzystać uprawnione do jego złożenia podmioty".

Posłuchaj: