Niespodziewany efekt wygranej Nawrockiego. "Postanowiła, że wypisze się z Kościoła"
- Strona apostazja.eu odnotowała dziesięciokrotny wzrost pobrań wniosków o apostazję dzień po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich;
- Twórca serwisu, Krzysztof Gwizdała w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą' wskazał, że ten wzrost może mieć związek z emocjonalną reakcją na wyniki wyborów i postrzeganym zaangażowaniem Kościoła w kampanię wyborczą;
- W kampanii wielu duchownych wprost popierało Nawrockiego, mimo oficjalnych zakazów Episkopatu, a to - zdaniem Gwizdały - wzmacnia społeczny sprzeciw wobec Kościoła.
Po wyborach wzrosło zainteresowanie apostazją. "To nie jest skomplikowana procedura"
Krzysztof Gwizdała, pochodzący z Bolesławca (woj. dolnośląskie) twórca serwisu apostazja.eu, dzień po II turze wyborów jego serwis odnotował dziesięciokrotny wzrost liczby generowanych oświadczeń o wystąpieniu z Kościoła katolickiego.
"Najpierw usłyszałem od znajomego, że jego znajoma była tak zdenerwowana wynikami wyborów, że postanowiła, że wypisze się z Kościoła i jeszcze będzie do tego namawiać całą rodzinę" - relacjonował dla wrocławskiej "Gazety Wyborczej". Następnie - jak zauważył - "zaczęły napływać do niego mejle z pytaniami dotyczącymi apostazji". Choć później liczby spadły, ruch wciąż pozostaje powyżej normy.
Gwizdała, który prowadzi również lokalny portal Istotne.pl, stworzył apostazja.eu, ponieważ - jak stwierdził - "większość z internetowych porad odnośnie do aktu apostazji jest nieaktualna i niezgodna z przepisami". Uruchomił tam automat generujący poprawne wnioski. "To nie jest skomplikowana procedura, trzeba tylko złożyć oświadczenie" - wyjaśnił.
Świeccy protestują przeciwko decyzji biskupów. 'Zaprzeczyli Ewangelii'
Jego zdaniem, wzrost zainteresowania apostazją nie jest efektem kampanii medialnej. "Sprawdziłem jeszcze, czy w internecie nie pojawiły się artykuły dotyczące tematu apostazji lub Kościoła, ale nic takiego nie miało miejsca. Jedyną rzeczą, która zmieniła się w otaczającej nas rzeczywistości, to wyniki wyborów" - zaznaczył.
Kościół zaangażował się w kampanię. Wbrew zakazom Episkopatu
Wielu, według Gwizdały, łączy wybór Nawrockiego z działaniami Kościoła. Mimo oficjalnych zakazów Episkopatu dotyczących agitacji politycznej, wielu duchownych zaangażowało się w kampanię - zarówno wprost, jak i pośrednio. Przykłady można mnożyć. W styczniu ks. Jan Jóźwiak, proboszcz parafii w Ciechanowie, podczas spotkania z Karolem Nawrockim wzywał go do pobicia historyka i politologa prof. Antoniego Dudka ("Bóg zapłać, księże dziekanie" - odpowiedział duchownemu przyszły prezydent). W Łaskarzewie odczytano list Nawrockiego podczas mszy , a w parafii w Szczawie pojawiło się wezwanie do głosowania wyłącznie na kandydatów przestrzegających "prawa Bożego".
W ocenie Gwizdały, "w Polsce bardzo sporo osób ma niskie poczucie własnej wartości, za co w dużej mierze odpowiada Kościół". "Religia katolicka jest oparta na przeświadczeniu, że człowiek jest mały i grzeszny, a bez Boga nic nie znaczy. (...) Nawrocki był przedstawiany jako kandydat z 'dołów społecznych', były 'dobry chuligan', chłopak, któremu udało się przebić. Z kolei Trzaskowski był tym wykształconym, czującym się lepszym od ludu. Myślę, że w jakiejś mierze z tego względu Polacy, którzy sami myślą o sobie źle i mają niską samoocenę, zagłosowali na kandydata PiS. Teraz część społeczeństwa zaczyna to dostrzegać i upatrywać przyczyn tych kompleksów we wpływie Kościoła. I jest na ten Kościół zła" - podsumował twórca serwisu apostazja.eu.
Posłuchaj: