,
Obserwuj
Gospodarka

8 zł za litr diesla. Dlaczego społeczeństwo nie protestuje? Ekspert podaje powody

3 min. czytania
25.03.2026 13:51

Ostatni raz tak wysokie ceny na stacjach paliw widzieliśmy w 2022 roku. Wtedy też obserwowaliśmy kolejki i dość nerwową atmosferę. - W tym roku, mam wrażenie, jakoś spokojniej do tego podchodzimy - mówił Rafał Hirsch w "Cotygodniowym podsumowaniu roku" w TOK FM. Dlaczego? 

Wysokie ceny paliw na stacjach benzynowych z 23.03.2026
Wysokie ceny paliw na stacjach benzynowych z 23.03.2026
fot. Oliwia Domanska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego społeczeństwo spokojniej reaguje na wysokie ceny paliw niż w 2022 roku?
  • Kiedy można spodziewać się odpowiedzi na rosnące ceny paliw?
  • Które czynniki mogą powstrzymać wzrost inflacji?

Rafał Hirsch w podcaście "Cotygodniowe podsumowanie roku" wskazał, że "jesteśmy blisko rekordów", jeśli chodzi o ceny paliw. Dotychczasowy rekord, przypomnijmy, pochodzi z 2022 roku. Wtedy średnia cena litra oleju napędowego dotarła do 8,08 zł. W tym tygodniu, według BM Reflex, ma przebić 8,19 zł. Co ważne, to średnia cena - nie jest więc wykluczone, że na poszczególnych stacjach może być dużo wyższa.

I co na to społeczeństwo? Hirsch przypomniał, że w 2022 roku nie brakowało paniki na stacjach paliw: mogliśmy obserwować długie kolejki, a w niektórych miejscach wręcz braki. - W tym roku, mam wrażenie, że jakoś spokojniej do tego podchodzimy. Być może to kwestia tego, że po drodze mieliśmy bardzo wysoką inflację, a po inflacji dość mocno wzrosły średnie wynagrodzenia - powiedział. - Jeśli wtedy średnia płaca w Polsce to było 5 tys. zł brutto, a teraz to jest 9 tys. zł brutto, to może troszeczkę inaczej patrzymy na te 8 zł za litr na stacji benzynowej? - zastanawiał się prowadzący podcast oraz "Magazyn EKG" w TOK FM.

Polacy oczekują działań rządu

Z drugiej strony Rafał Hirsch zwrócił uwagę na badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, z którego wynika, że prawie 70 proc. osób chce, by rząd aktywnie ingerował w ceny paliw i ulżył kierowcom.

Interwencji na razie nie ma, choć rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział w środę (25 marca), że rząd przygotowuje różne scenariusze. Jego zdaniem "na dniach" będzie zaproponowane rozwiązanie.

Ten przedłużający się brak działania jest - według Hirscha - dość odważny politycznie. - Bo ludzie mogą się zdenerwować, płacąc przez dłuższy czas tak wysokie ceny paliw - wskazał ekspert. Z drugiej strony zaznaczył, że gdyby Tusk zdecydował się na taki krok, jak Mateusz Morawiecki w 2022 roku i obniżył podatek VAT z 23 do 8 proc., to różnica w cenach paliw nie byłaby aż tak spektakularna (wyniosłaby ok. 1 zł), a wiązałaby się z potężnymi kosztami dla budżetu państwa. - Może więc rząd wyczuwa, że ma tu i tak niewiele do wygrania politycznie - zastanawiał się Hirsch.

Jak bardzo wzrośnie inflacja?

Jak ceny paliw mogą odbić się na inflacji? Prowadzący zwrócił uwagę na prognozę przygotowaną przez Bank ING. Według raportu w drugim kwartale tego roku inflacja - w scenariuszu negatywnym, czyli w tzw. scenariuszu długiej wojny w Iranie - może przekroczyć nawet 5 proc. 

Czy to odbije się na stopach procentowych? Analitycy ING zaznaczyli, że w ich prognozach Narodowy Bank Polski do końca roku nie zmieni poziomu stóp procentowych, a dopiero w przyszłym roku ewentualnie wróci do obniżek. - Inaczej niż Europejski Bank Centralny, u nas Rada Polityki Pieniężnej wytrzymuje napięcie, zagryza zęby i nie podnosi stóp. Czekamy, aż sytuacja się uspokoi, doczekujemy się tego i w przyszłym roku wracamy do obniżek stóp procentowych - wyjaśnił prowadzący "Cotygodniowym podsumowaniu roku".

Inflacja nie wystrzeli. Oto powody

- Są większe szanse na to, że biorący się z cen paliw i gazu impuls inflacyjny nie musi szeroko rozlewać się po całej gospodarce - stwierdził Hirsch, komentując opracowanie Banku ING. - Bank wskazuje, że popyt w polskiej gospodarce jest dzisiaj słabszy niż w latach 2019-2022, kiedy to mieliśmy wybuch bardzo wysokiej inflacji - przypomniał dziennikarz. Wówczas inflacja osiągnęła niemal 20 proc. - Dziś stopy procentowe są wyżej niż wtedy. Wtedy były blisko zera - dodał Rafał Hirsch.

Dodatkowo, nie mamy obecnie znaczącego napływu uchodźców z zagranicy, którzy - jak wytłumaczył ekspert - w 2022 roku podkręcali popyt na naszym rynku wewnętrznym. A płace minimalne rosną wolniej.

Jednym z głównych powodów, dlaczego - mimo rekordowych cen paliw - inflacja nie będzie tak wysoka, jak w 2022 r., to fakt, że nie jesteśmy tuż po pandemii. - Ludzie zaoszczędzili wtedy całą masę pieniędzy, więc jak się pandemia skończyła, mogli więcej wydać. W czasie pandemii Narodowy Bank Polski skupował obligacje z rynków, drukując pieniądze, co też było inflacjogenne - wyjaśnił Rafał Hirsch.

Źródło: TOK FM