,
Obserwuj
Gospodarka

Koledzy Trumpa kupują właściciela TVN. Jak doszło do tej transakcji?

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
05.03.2026 10:27

Z wyścigu o potentata w branży kina tradycyjnego, czyli Warner Bros., wycofał się gigant streamingu - Netflix. Teraz największą hollywoodzką wytwórnię z Warnerem będzie tworzyć Paramount, należący do jednej z najbogatszych i najbardziej ustosunkowanych rodzin w Ameryce. W grę wchodzą pieniądze o jakich nikomu na początku tego transakcyjnego wyścigu nawet się nie śniło.

Studia Warner Bros.
Studia Warner Bros.
fot. MARIO TAMA/Getty AFP/East News
  • Splot jakich wydarzeń doprowadził do powstania medialno-filmowego kombinatu, na czele z niespełnionym hollywoodzkim aktorem?
  • Kim jest szara eminencja tej transakcji, przez chwilę nawet najbogatszy człowiek świata?
  • O jaką stawkę w tej grze chodzi?

Zaczniemy od głównych bohaterów tej dramy. Ted Sarandos to współprezes Netflixa, firmą rządzi wraz z dyrektorem finansowym. W niektórych kręgach Hollywood uznawany jest za czarny charakter, bo jego zawodowa specjalność to cięcie kosztów produkcji. To za jego sprawą kwitną nie amerykańskie studia filmowe, poza Ameryką jest po prostu dużo taniej, od materiałów do budowy fizycznych scenografii począwszy, na wynajmie planów filmowych i zatrudnieniu specjalistów skończywszy. Dla fabryki snów taktyka oszczędnościowa oznacza brak pracy. Netflix jest największym producentem w branży, rocznie wydaje dziesiątki miliardów dolarów, a chciałby jeszcze więcej. Do tego potrzebne mu hollywoodzkie doświadczenie dinozaurów branży i wielka biblioteka filmowa, której dorobić się można na dwa sposoby - ciułając latami własną, lub kupując gotową na rynku.

W rodzinie siła

Szara eminencja w tej historii to Larry Ellison czyli Ellison senior. Choć należy za oceanem do wąskiego grona najpotężniejszych, w Europie opinia publiczna słyszy o nim rzadko. Amerykanom znany jest za to nie tylko z osiągnięć biznesowych, ale też z ekstrawaganckiego stylu życia i działalności publicznej. Ma 81 lat, jest jednym z założycieli firmy technologicznej Oracle, zajmującej się innowacyjnymi usługami informatycznymi, z których najważniejsze dzisiaj to przechowywanie danych w chmurze. W tej dziedzinie jest w pierwszej światowej piątce z perspektywami na przegonienie dotychczasowego lidera w tej dziedzinie, czyli Google'a. Latem Ellison stał się przejściowo najbogatszym człowiekiem na świecie: wartość jego majątku przebiła wartość majątku Elona Muska. Bo Oracle płynie na fali sztucznej inteligencji.

Każda firma, która chce stawiać na AI w swoim biznesie, szuka miejsca do składowania danych i możliwości technicznych ich przetwarzania. Miejsca i możliwości szuka wśród tak zwanych biznesów chmurowych, czyli korporacji, które oferują miejsce do wynajęcia na swoich serwerach. To właśnie robi Oracle i to na wielką skalę, bo cieszy się sympatią rządzących. Ellison od lat jest darczyńcą Partii Republikańskiej, należy do ścisłego grona biznesmenów najbliższych prezydentowi Donaldowi Trumpowi. I dlatego rodzina Ellisonów mogła szukać w Białym Domu poparcia dla projektu przejęcia Warner Bros, trzeciej najstarszej wytwórni filmowej w Hollywood, właściciela jednej z najbogatszych bibliotek wideo w branży, z Harrym Potterem, Batmanem, Śródziemiem, Matrixem, Królikiem Bugsem i Grą o Tron. A skoro o rodzinie Ellisonów mowa, to czas na bohatera numer trzy.

David Ellison, czyli Ellison junior. Niespełniony aktor, którego Hollywood odrzuciło jako pozbawione talentu dziecko biznesowego celebryty. Syn jednego z najbogatszych ludzi na świecie wraca do Fabryki Snów jako filmowy branżowy potentat, zarządzający branżowym gigantem. Tę potęgę zawdzięcza ojcu, który z branży technologicznej planował wyrosnąć. I dlatego Ellison junior najpierw dostał do zarządzania Skydance, firmę produkującą kinowe mega-hity jak "Mission Imposibble", "Terminator" czy "Star Trek". "Top Gun Maverick" zarobił dla firmy półtora miliarda dolarów i uratował kina po pandemii. David Ellison kupił dla Skydance innego potentata branżowego: Paramount Pictures zostało połączone ze Skydance z wykorzystaniem rodzinnego kapitału. Zanim ta transakcja została sfinalizowana, junior już postanowił sięgnąć po jeszcze więcej. Warner Bros. to nie tylko wielka tradycja Hollywood, to trzecia co do wielkości platforma streamingowa HBO Max, największa na świecie telewizja informacyjna CNN oraz wiele stacji kablowych i tradycyjnych, w tym polski TVN.

Na czele Warner Bros. Discovery od czterech lat stoi David Zaslav. Po 20 latach kierowania Discovery zarząd WBD objął po połączeniu obu firm. Branża uważa, że wyłącznie po to, by przygotować sprzedaż nowego kombinatu. Także dla osobistych korzyści, podpisanie kontraktu z Ellisonami może mu przynieść... ponad 700 milionów dolarów premii w postaci opcji na akcje. Analitycy rynku są zgodni - sposób prowadzenia negocjacji, wykorzystanie ambicji i determinacji jednej ze stron, by kontrakt przyniósł akcjonariuszom historyczną kwotę, to świadectwo zarządczego kunsztu. Dzięki niemu Warner Bros. sprzedaje się za rekordową w dziejach biznesu sumę: czterokrotnie wyższą, niż wart był zaledwie rok temu.

Do dziesięciu razy sztuka

I teraz o wydarzeniach, które rozegrały się w ciągu kilkudziesięciu godzin, doprowadziły do końcowego zwrotu akcji i zaskakującego finału. Zanim Ellisonowie szczęśliwie dotarli do transakcyjnego brzegu, dziewięć razy usłyszeli od sprzedających kategoryczne nie. I choć każda z kolejnych ofert zawierała dodatkowe korzyści dla Warnera, jego zarząd był nieugięty. Oferta Netflixa, bo to z nim ścigał się Paramount, wciąż była lepsza. Aż do chwili, gdy Ellisonowie obiecali szybką transakcję w gotówce z gwarancjami finansowymi Ellisona seniora, premię dla akcjonariuszy za każdy kwartał poślizgu w realizacji umowy oraz - najważniejsze - dzięki dobrym stosunkom z ludźmi Trumpa obietnicę administracyjnej zgody na rynkową fuzję gigantów. Plus gotówka: w sumie 110 miliardów dolarów zamiast 83, które oferował Netflix, który wycofał się z licytacji. Paramount kupuje więc Warnera w całości wraz ze wszystkimi stacjami telewizyjnymi, platformą streamingową i wielką biblioteką filmową.

W ten sposób powstaje filmowy kombinat, który swoją ofertą będzie mógł konkurować z najlepszą dzisiaj dwójką - Netflixem i Disneyem, nie porzucając przy tym ambicji produkcyjnych. Warner Bros. wyprodukował liderów tegorocznego wyścigu po Oscary - filmy "Grzesznicy" i "Jedna bitwa po drugiej". Co to oznacza dla miłośników dobrej rozrywki? Prawdopodobnie więcej dobrego kina, bo obie firmy, Paramount i Warner, zarabiają na kinowych biletach. I prawdopodobnie mniej za abonament streamingu.

źródło: TOK FM