,
Obserwuj
Gospodarka

To nie zmiana umów jest kluczowa. Główny inspektor o przyszłości Państwowej Inspekcji Pracy

Tomasz Setta
2 min. czytania
12.01.2026 12:16

Główny inspektor pracy Marcin Stanecki mówił w porannym "EKG" w TOK FM, że jest spokojny o dalsze losy reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Dodał przy tym, że głośno dyskutowane nowe uprawienia inspektorów do zamiany umów nie są wcale najważniejszą rewolucją szykowaną przez rząd.

Główny inspektor pracy Marcin Stanecki
Główny inspektor pracy Marcin Stanecki
fot. Adam Burakowski/East News
  • Główny inspektor pracy mówił w TOK FM, że jest spokojny o reformę PIP;
  • Marcin Stanecki wskazywał, że PIP chciałaby mieć podobne uprawnienia do ZUS;
  • Gość TOK FM wskazywał, że nie tylko zmiana umów ma kluczowe znaczenie w tej reformie, wprost przeciwnie.

Przed weekendem premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty uzgodnili, że koalicja wróci do tematu reformy inspekcji pracy. Kilka dni wcześniej szef rządu twierdził, że "sprawa jest zamknięta". Teraz, po raz kolejny, zmienił zdanie.

- Znajdziemy sposób, żeby szybko wypracować dobry projekt. Nie będzie on dawał pełnej, samowolnej władzy urzędnikowi, ale jednocześnie będzie chronił pracowników przed nadużywaniem elastycznych form zatrudnienia - zapewniał w piątek premier. - Myślę, że pójdziemy w tym kierunku, że do momentu, kiedy sąd nie wyda decyzji, to decyzja urzędnika nie będzie w tej sprawie obowiązywała - dodawał lider Nowej Lewicy. Nad szczegółami rozwiązań mają teraz pracować wspólnie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i resort sprawiedliwości.

"To nie będzie papierowe uprawnienie"

Główny inspektor pracy Marcin Stanecki mówił w TOK FM, że jest spokojny o dalsze losy reformy. I - jak twierdził - nowe przepisy w takim kształcie, o jakim mówią premier i marszałek Sejmu, nadal będą miały sens.

- To nie będzie "papierowe" uprawnienie. Uważam, że jeżeli będzie decyzja [inspektora, o przekształcenie umowy cywilnoprawnej - red.] i od niej będzie wniesione odwołanie, a decyzja będzie wstrzymana na czas odwołania, to i tak jest daleko idące uprawnienie i daleko idąca korzyść dla osoby, która pracuje w warunkach, w których powinna być zawarta umowa o pracę - przekonywał Stanecki. - Niezależnie, czy ta decyzja będzie super mocna, jak wynikało to z [poprzedniego - red.] projektu, czy będzie ona słabsza, to i tak będzie to spektakularna zmiana - podkreślał gość porannego "EKG".

Inspekcja walczy o większe uprawnienia

Szef Państwowej Inspekcji Pracy dodał przy tym, że "najbardziej medialny" element reformy - czyli możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty - wcale nie jest najważniejszy z punktu widzenia urzędników. Jego zdaniem kluczowe będą inne uprawnienia: do planowania precyzyjnych kontroli w przedsiębiorstwach.

- Mamy mieć analizę ryzyka, czyli takie narzędzie, które ma już dzisiaj ZUS, który chwali się 93 proc. skutecznością swoich kontroli. Oznacza to, że na dziesięć przypadków ponad dziewięć kończy się trafną kontrolą, czyli znalezieniem nieprawidłowości - tłumaczył główny inspektor pracy. - My też chcemy mieć takie narzędzia analityczne, żeby trafiać tam, gdzie są patologie i nadużycia - opowiadał gość TOK FM. - [Chcemy też] żeby ci pracodawcy, których jest większość i którzy ciężko pracują na swój sukces, są uczciwi, mogli odetchnąć z ulgą, a inspektora pracy spotkali tylko wtedy, kiedy będą potrzebowali jego pomocy - dodawał.

Źródło: TOK FM