,
Obserwuj
Gospodarka

Szał na sztuczną inteligencję. Bańka w końcu pęknie z wielkim hukiem?

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
21.06.2023 13:20
Wspaniała technologiczna siódemka - tak teraz nazywanych jest siedem spółek, na które trwa szał na nowojorskiej giełdzie. To podmioty z sektora big-tech, z Nvidią na czele. Jej akcje w kilka miesięcy wystrzeliły o 150 procent! Światowe media biznesowe publikują już jednak opinie ekspertów, którzy ostrzegają, że szał na akcje zaczyna powoli przypominać bańkę internetową sprzed 20 lat, kiedy inwestorzy napompowali spółki technologiczne, a balon pękł z wielkim hukiem.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Analitycy Bank of America właśnie ostrzegli, że taką bańką może być szał na spółki powiązane ze sztuczną inteligencją. To część sektora big-tech, nazywanego już wspaniałą technologiczną siódemką - są to Apple, Microsoft, właściciele Google’a i Facebooka, Tesla, Amazon i Nvidia. Wizja sztucznej inteligencji oraz możliwości, jakie może ona nam dać, rozpala wyobraźnię giełdowych inwestorów. Ci pompują w te firmy gigantyczne pieniądze, licząc na wspaniałe zyski. Zdecydowaną gwiazdą tej hossy jest ostatnia z wymienionych firm - Nvidia. Mówiliśmy o niej szeroko w naszym podkaście, więc teraz tylko przypomnienie najważniejszych faktów.

To czyste szaleństwo - tak szefostwo Nvidii mówi o tym, co dzieje się na jej akcjach. To firma założona przez emigranta z Tajwanu, produkująca mikroprocesory, w tym te potrzebne do rozwoju sztucznej inteligencji. Na fali światowego boomu na punkcie usługi ChatGPT, już zarobiła krocie. Jej akcje wystrzeliły - tylko w tym roku - o mniej więcej 150 procent, a wartość giełdowa w pewnym momencie przekroczyła bilion dolarów. Tylko w jeden dzień inwestorzy potrafili rzucić się na udziały tak bardzo, że ich giełdowe notowania rosły o 25 procent!

Drugi z tej wspomnianej wspaniałej siódemki jest Apple, którego wartość giełdowa sięgnęła ostatnio trzech bilionów dolarów - jako pierwszej spółki giełdowej świata. Inwestorzy wciąż widzą w Apple’u drukarkę pieniędzy, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że firma mocno odczuje obecny, przetaczający się przez świat, kryzys kosztów życia, w którym konsumenci wstrzymają się z zakupem telefonu za grube tysiące. Nic takiego się jednak nie dzieje. Firma idzie w górę, jej akcje na Wall Street w tym roku zyskały blisko 40 procent.

Analitycy ostrzegają, że światowa moda na sztuczną inteligencję już zaczyna przypominać początki bańki technologicznej, która pękła w 2000 roku. Wtedy szał był na wszystko, co związane z rozpędzającą się rewolucją internetu. Niektórzy mówią o bańce dotcomowej, bo wystarczyło że firma miała w nazwie 'kropka.com', jak końcówka adresu internetowego, żeby dołączyć do zakupowego szału. Szybko okazało się, że to puste pompowanie. Bańka pękła, powodując spadek technologicznego indeksu Nasdaq o niemal 70 procent. Straty te indeks odrabiał przez blisko 20 lat! Czy teraz mamy wskazówki pokazujące, że rośnie podobna bańka?

Światowe media biznesowe cytują w ostatnim czasie specjalistów, którzy twierdzą, że mamy. Wspomniana wspaniała technologiczna siódemka odpowiada za 90 procent tegorocznych wzrostów indeksu S&P500, a więc pięciuset największych spółek w USA, często uważanego za swoisty punkt odniesienia dla kondycji amerykańskiej gospodarki i tamtejszych firm. Udział siedmiu spółek z sektora to już ponad jedna czwarta całego indeksu - właśnie tyle było w 2000 roku, kiedy pękała bańka dotcomowa. Rajd jednak trwa, a na boczny tor zostały odstawione na przykład banki, które dla wielu giełd są solą ich działalności. Zresztą, niemrawo idzie też pozostałym spółkom z tego indeksu - teraz nowojorską giełdę ciągnie technologia.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do analizy ekspertów Bank of America. Obecny szał tylko na akcjach Nvidii i Microsoftu to już wzrost akcji sięgający właśnie poziomu, jaki rozwalił bańkę dotcomową. Natomiast jeśli rynek weźmiemy szerzej - i przyjrzymy się całej technologicznej siódemce - to jeszcze trochę do tego poziomu brakuje.

Do znacznie większych rozmiarów urosła poprzednia bańka na rynku, a więc szaleństwo wokół bitcoina, która przyniosła prawie 1300 procent wzrostu. Bańka pękła, bitcoin runął i teraz jest zaledwie cieniem swojej potęgi ze szczytów z 2021 roku. Wtedy kosztował ponad 60 tysięcy dolarów. Teraz - niespełna połowę. Inwestorzy liczą straty, a elektroniczny pieniądz próbuje podnieść się z desek.

A na koniec - trochę historii. Jedną z pierwszych baniek inwestycyjnych była bańka tulipanowa, kiedy siedemnastowieczni Holendrzy rzucili się do kupowania bezwartościowych w zasadzie cebulek tulipanów. Ale jedna z pierwszych giełdowych baniek pękła we Francji, nieco ponad 300 lat temu. To bańka Kompanii Mississippi, która miała eksplorować kolonię francuską w Luizjanie. Szał na akcje był tak potężny, że właściciel założył giełdę do obrotu tymi papierami, mimo że spółka ledwo trzymała się na nogach. Krach zatrząsnął całą ówczesną francuską gospodarką. I za każdym razem - nieważne czy chodzi o tulipany, elektroniczne pieniądze, czy wielką technologię - za bańkę odpowiadało jedno: żądza zysku.