,
Obserwuj
Gospodarka

Bitcoin wraca z zaświatów. Kryptowiosna trwa w najlepsze!

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
23.02.2024 12:25
Warren Buffet mówi o nim: "trutka na szczury". Bitcoin, najpopularniejsza kryptowaluta świata odradza się niczym Feniks z popiołów. Wraca do łask inwestorów i śmiało podąża w górę. Napędzany serią skandali krach sprzed roku-dwóch zostawia za sobą. Teraz napędzają go fundusze ETF, a popyt na bitcoina jest dziesięciokrotnie większy niż podaż. Dlaczego trzy litery: ETF przyniosły kryptowalutową wiosnę? Przy tym wszystkim trzeba pamiętać o jednym: inwestowanie w bitcoina jest ryzykowne i może skończyć się utratą pieniędzy. Wielu się już o tym przekonało.
|
|
fot. Envato elements

Ostatnie tygodnie zdecydowanie należały do bitcoina, który triumfalnie wraca z niebytu - i choć do jego historycznych szczytów jest jeszcze daleko, to od dołka sprzed ponad roku zyskał na wartości ponad 100 procent. W ostatnich trzech miesiącach - ponad 40 procent. Skąd ten triumfalny powrót aktywa, które guru światowego inwestowania Warren Buffet nazywał 'eksplozją hazardu' i 'trutką na szczury'?

Krach i skandale zakończyły dobrą passę

Najpierw jednak trochę historii. 20 listopada 2021 roku - to dzień, w którym bitcoin, napędzany potężnymi wzrostami, osiągnął swoje historyczne maksimum: był wart niemal 69 tysięcy dolarów, czyli jeden bitcoin kosztował - w przeliczeniu - grubo ponad ćwierć miliona złotych. Dokładnie rok później rynek mówił już o kryptokalipsie - wartość poleciała na łeb, na szyję: o 70 procent, a wszystko przez... jednego człowieka.

To Sam Bankman-Fried, założyciel i szef trzeciej co do wielkości giełdy kryptowalut na świecie. Na fali popularności bitcoina do giełdy FTX płynęły miliardy dolarów. Firma była żyłą złota: sponsorował zespół Mercedesa w Formule 1, reklamowała się podczas finału ligi futbolu amerykańskiego Super Bowl, gdzie reklamy kosztują tam krocie. Planowała też wprowadzić karty płatnicze powiązane z rachunkami swoich klientów. Miała, ale nie zdążyła.

Bo przyszedł krach i seria skandali, włącznie z największym, w którym oskarżono założyciela FTX, że potajemnie przeniósł 10 miliardów dolarów pieniędzy klientów do swojej własnej firmy, żeby sfinansować ryzykowne przedsięwzięcia. Pieniądze zniknęły. A inwestujący w kryptowaluty rzucili się do wypłat. Ale szybko okazało się, że nie mają czego wypłacać, a straty poszły w miliardy dolarów. Bitcoin runął, po drodze dobijały go kolejne skandale związane z giełdami kryptowalut. Bankman-Fried jest w więzieniu, za miesiąc ma zapaść ostateczny wyrok w jego sprawie.

Czym jest ETF

Rynek kryptowalut długo lizał rany po wstrząsie, jaki zafundował mu 'upadły król' elektronicznego pieniądza. Aż po kryptowalutowej zimie przyszła wiosna. Wiosna ma konkretne imię: ETF. Co to takiego?

'Trutka na szczury' mówił o bitcoinie Buffett. A to dzięki kryptowalutom tyle zarabia

ETFy to takie specjalne fundusze, które - mówiąc w ogromnym uproszczeniu - pozwalają inwestować w coś bez kupowania tego. Fundusz odwzorowuje zachowanie danego aktywa. Czyli: zamiast kupować akcje pięciuset największych spółek notowanych na nowojorskiej giełdzie, wystarczy kupić taki fundusz, który odwzorowuje zachowanie indeksu grupującego te spółki. Zamiast inwestować w bitcoina bezpośrednio - a dla laika to niełatwe zadanie - można kupić fundusz, który odwzorowuje jego zachowanie. I się zaczęło.

Pieniądze do tych funduszy zaczęły płynąć szerokim strumieniem - codziennie to setki milionów dolarów, szacuje się, że łącznie już prawie 10 miliardów dolarów. Kapitalizacja - czyli całkowita wartość wszystkich bitcoinów na świecie - przekroczyła astronomiczny bilion dolarów. Warto zauważyć, że codziennie produkowanych jest 900 bitcoinów, a fundusze chcą go nawet dziesięciokrotnie więcej. A skoro jest taki popyt, to rośnie cena. Notowania bitcoina wystrzeliły w okolice 50 tysięcy dolarów. Wciąż to mniej niż w szczycie z jesieni 2021 roku, ale trend jest wyraźny: kryptowaluty wracają do łask inwestorów. Dlaczego?

Ryzykowna inwestycja 

Bo światowy kapitał, w obliczu nadchodzących obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, szuka innych niż coraz mniej opłacalny dolar możliwości zarobku. Z tego powodu ostatnia hossa na giełdach, na które płyną pieniądze inwestorów, z tego powodu również rajd bitcoina. Apetyt na ryzyko rośnie, bo inwestorzy nie boją się już globalnej recesji. To raz, a dwa: fundusze ETF to prosty sposób inwestowania w kryptowaluty, w dodatku regulowany przez nadzór kapitałowy. Nie trzeba logować się na owiane tajemnicą giełdy kryptowalut - wystarczy kupić jeden papier w biurze maklerskim. A po trzecie, popyt wzmaga spodziewane w kwietniu wydarzenie, tak zwany halving, w wyniku którego wytwarzanych każdego dnia ma być mniej bitcoinów, a przy utrzymującym się popycie może to jeszcze bardziej wywindować cenę. Tak działo się przed każdym takim wydarzeniem, które ma miejsce co cztery lata.

Są nawet analitycy, którzy wieszczą, że bitcoin może dotrzeć powyżej 110 tysięcy dolarów - teraz jest wart połowę tej kwoty. Ale kluczowe jest tu słowo 'może'. Bo również dobrze ta bańka może pęknąć, znowu zostawiając inwestujących w kryptowaluty na lodzie z potężnymi stratami. Trochę racji wspomniany na początku Warren Buffet ma, mówiąc o hazardzie. Ci, którzy na krachu bitcoina sprzed ponad roku stracili, zapewne zgodzą się z nim w pełnej rozciągłości.