W Nowym Jorku telepią się szklanki, w Warszawie płonie skuter. Wieżowce to same problemy?
Wieżowce, które zdominowały panoramy wielkich miast i stały się często oznaką prestiżu i luksusu wywołują w ostatnich latach coraz więcej dyskusji. Jak przyznała w TOK FM historyczka architektury Anna Cymer, 'to trudny temat'. Choć sama należy raczej do przeciwników wieżowców, w audycji 'Poza sezonem' oceniła, że nie da się jednoznacznie przyznać racji w tym sporze.
- Nie możemy zapominać, że jest nas coraz więcej w miastach i wysokie budynki są nam potrzebne, bo my się po prostu nie mieścimy - powiedziała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.
Wieżowce z drewna
Cymer opowiadała, że 10-15 lat temu w periodykach architektonicznych na Zachodzie pojawiło się sporo tekstów pod hasłem: 'Odchodzimy od wieżowców'. Krytykowano koszty, wpływ na nadciągającą katastrofę klimatyczną, problemy z podciąganiem wody, prądu, klimatyzacji, zużywanie ton szkła i stali. Powstawały pomysły, że może budować wieżowce z drewna. Ale średnio się to sprawdzało, tak do szóstej kondygnacji. - Dużo wyżej to nie za bardzo - mówiła. Z czasem okazało się jednak, że trend miał niewielki wpływ na rzeczywistość. Czyli dalej buduje się wieżowce. - Na Wschodzie buduje się ich o wiele więcej - tłumaczyła historyczka architektury.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Choć i na Zachodzie są miejsca, w których wieżowce stawia się uparcie, często i gęsto. To choćby Nowy Jork. - Co więcej, ze względu na to, że jest tam coraz mniej miejsca, wieżowce są coraz chudsze, w związku z czym gibią się na boki przepotwornie - stwierdziła Cymer. Przytoczyła przykład jednego ze słynnych luksusowych apartamentowców, który wybudowano kilka lat temu. Z racji małej działki był tak chudziutki, że na wyższych piętrach zgłaszano mnóstwo awarii.
Wszystko się sypało, lało się z okien, szklanki telepały się w kredensach od podmuchów wiatru. - A jednak to jest cały czas prestiż, nawet w Nowym Jorku - przyznała.
'Poszliśmy za daleko'. Burdż Chalifa to nieudana inwestycja?
Przykładem nieudanej inwestycji - jak mówiła gościni TOK FM - jest słynny wieżowiec Burdż Chalifa w Dubaju (828 metrów). Zwróciła uwagę na to, że choć od budowy najwyższego budynku świata minęło już kilkanaście lat, jakoś nikt nie próbuje pobić rekordu. - Coś się wypaczyło po drodze - oceniła Cymer.
- Jak to utrzymać? Jak tam te windy mają dojechać? Woda tam nie dochodzi, Kanalizacja tam nie dochodzi. Ścieki spadają tam do jakichś zbiorników w piwnicy i są wywożone cysternami, ponieważ przy tak wysokim budynku nie da się tego zrobić, tak jak to działa normalnie - tłumaczyła historyczka architektury.
- Z pasją do wieżowców poszliśmy za daleko - uważa gościni TOK FM. Jak mówiła, widać to w Londynie, który niegdyś był miastem w dobrym stylu. - To, co tam się wydarzyło w ostatnich kilkunastu latach, to jest zgroza - uważa gościni TOK FM. Dodała, że dziś spoglądając na panoramę Londynu, łzy same płyną do oczu. - Zdewastowany został krajobraz tego miasta. Nie samymi wieżowcami, ale ohydnymi wieżowcami - podkreśliła.
Wieżowiec 'podpalił' skuter
Wieżowce bywają też po prostu niebezpieczne. Ich konstrukcja może na przykład doprowadzić do wywołania pożaru. Cymer opowiedziała o tym, jak elewacja jednego z wieżowców nagrzała się do tego stopnia, że odbijając i koncentrując światło jak w soczewce, trzy ulice dalej zapalił się od tego samochód. Zresztą ten przykład z Londynu nie jest jedynym. - U nas w Warszawie też była tego sytuacja, kiedy daszek nad wejściem jednego z wieżowców na Woli stopił zaparkowany skuter dostawcy jedzenia - przypomniała. Do zdarzenia doszło w 2018 roku.
Wygląda jak budynek z okładki płyty Pink Floyd. 'To arcydzieło architektury'
Według ekspertki to pokazuje oddziaływanie wieżowców na miasto od zaskakującej strony, której nie bierze się pod uwagę. Innym przykładem są porywy wiatru, które między wieżowcami bywają tak silne, że można dosłownie odlecieć. - Marząc o wieżowcach, nie myślimy o tym, że będzie ciężko przejść obok, bo tak będzie wiało - podkreśliła historyczka architektury.
Nie zmienia to faktu, że z perspektywy firm wieżowiec to wciąż bardziej prestiżowa siedziba. - To wpływa na to, że takie budynki ciągle powstają - wyjaśniała Cymer. Jesteśmy więc na wieżowce skazani. - Problem polega na tym, że kompletnie nielogicznie je do miast wsadzamy - podsumowała w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.