,
Obserwuj
Śląskie

Wygląda jak budynek z okładki płyty Pink Floyd. "To arcydzieło architektury"

Bogdan Widawka
5 min. czytania
15.04.2023 08:00
Staramy się, żeby obiekt zabytkowy - zwłaszcza taki, który jest bardzo znany - był promowany i użytkowany publicznie. Bo po co nam obiekty zabytkowe, które są niedostępne dla ludzi? - pyta Łukasz Konarzewski, Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, z którym rozmawiamy o przejętej niedawno przez prywatnego inwestora Elektrociepłowni Szombierki.
|
|
fot. Archiwum Urzędu Miejskiego w Bytomiu - Arkadiusz Janocha/Grzegorz Goik

Świadomość społeczna - jeśli chodzi o zabytki poprzemysłowe na Górnym Śląsku - jest coraz większa. To zasługa m.in. Industriady, czyli festiwalu dziedzictwa przemysłowego. Gdyby nie praca pasjonatów, wiele zabytków zwyczajnie zarosłoby trawą. Przykład? Parowozownia Bytom Karb, która głównie dzięki społecznikom i przy wsparciu samorządów Bytomia, Tarnowskich Gór i Miasteczka Śląskiego, odżyła i cieszy się popularnością. Pod znakiem zapytania do niedawna stała też przyszłość jednej z ikon Bytomia - Elektrociepłowni Szombierki. Przez lata dostarczała ona prąd i ciepło do pobliskich kopalni oraz osiedli. Z czasem jednak produkcja malała, aż w końcu całkowicie wygasła.

Obiekt niszczał. W 2020 roku został uznany przez Fundację Europa Nostra za jeden z siedmiu najbardziej zagrożonych obiektów europejskiego dziedzictwa kultury. W połowie ubiegłego roku pojawiła się szansa na ratunek. EC Szombierki zyskała nowego inwestora - Grupę Arche - która kupiła obiekt od dotychczasowego właściciela obiektu za kwotę 10 mln zł. Co dalej? Co z innymi zabytkami? Między innymi o tym rozmawiam z Łukaszem Konarzewskim, Śląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.

Bogdan Widawka: W jakim stopniu Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków jest decyzyjny w kwestii nabycia praw własności do tego typu obiektów jak Elektrociepłownia Szombierki?

Łukasz Konarzewski, Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków: Urząd Konserwatorski udziela pozwoleń na przejęcie, na zakup, zbycie czy podział zabytku. Przy czym pozwolenia na zbycie konserwator wydaje jedynie w przypadku zabytków stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Oczywiście może się różnie ustosunkować do właściciela, ale jeśli ten rokuje na to, żeby zabytek miał się lepiej, to takiej zgody udzielamy.

Ustawa o ochronie i opiece nad zabytkami jest podzielona na dwie części: ochrona zabytków leży po stronie służb konserwatorskich, czyli po naszej. Stwarzając warunki prawne i możliwość dofinansowania opieki nad zabytkiem ze strony Skarbu Państwa, udzielamy dotacji lub refundacji na opiekę nad tym zabytkiem.

I tak jest m.in. w przypadku Elektrociepłowni Szombierki. To bardzo cenny zabytek, ikona Bytomia i Śląska. Porównuję ją do londyńskiej Battersea [pierwsza tego typu opalana węglem elektrownia, znajdująca się w Londynie - red.], która znana jest między innymi z okładki płyty 'Animals' grupy Pink Floyd. Battersea to arcydzieło architektury i podobnie jest z Elektrociepłownią Szombierki.

Cieszymy się, że EC Szombierki udało się przejąć właścicielowi, który jest opiekunem takich miejsc. Firma Arche zamienia dawne artefakty poprzemysłowe na hotele, biura czy usługi. Najznamienitszym przykładem tego w ostatnich latach może być Cukrownia Żnin. Obiekt wygląda znakomicie. Jest nietknięty, jeśli chodzi o substancję zabytkową - o to, co jest autentyczne. Jest zabezpieczony, jeśli chodzi o okna i dachy. To wszystko jest zrobione bardzo pięknie i mamy nadzieję, że tak samo będzie z EC Szombierki.

Jakie są plany inwestora?

Mury na pewno zostaną - to co jest na zewnątrz, cała skorupa i to co jest najcenniejsze, pozostanie. Natomiast zakładam, że w środku będą jakieś moduły hotelowe i usługi. Być może będą tam sprawy związane z historią przemysłu, techniki, a może biura, które będą o technice - tej najnowszej - decydować. To powinno być coś, co połączy usługi publiczne z usługami naukowymi i muzealnymi.

Czy jest jakaś data graniczna na sfinalizowanie prac przez właściciela EC Szombierki?

Na razie jeszcze nie. W dużej mierze będzie to zależało od stanu finansowego firmy Arche. To są bardzo poważne inwestycje. Rozmawiamy o kwotach rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Trudno więc dziś mówić o jakiejś ścisłej dacie, ale myślę, że to będzie kilka lat.

Rozumiem, że EC Szombierki - mimo przejęcia przez prywatnego inwestora - będzie obiektem dostępnym dla społeczności Bytomia, Śląska czy gości z zagranicy? Czy taki wymóg obowiązuje inwestorów prywatnych w tego typu przypadkach?

Staramy się, żeby obiekt zabytkowy - zwłaszcza taki, który jest bardzo znany - był promowany w różny sposób i żeby był użytkowany publicznie. Bo po co nam obiekty zabytkowe, które są niedostępne dla ludzi? Żeby się rozkoszować tym zabytkiem, sam obiekt musi żyć. A żeby żył, musi mieć takie funkcje, które umożliwiają dostępność publiczną, chyba że mówimy o obiektach militarnych, które aktualnie spełniają wymogi obronności.

EC Szombierki w Bytomiu
EC Szombierki w Bytomiu
Archiwum Urzędu Miejskiego w Bytomiu - Arkadiusz Janocha/Grzegorz Goik

Mieszkałem dość długo w Bytomiu. Szombierki to nazwa nie tylko dzielnicy Bytomia, ale też dawnej kopalni i elektrociepłowni. Przyznaję jednak, że nie wiem, skąd wzięła się ta nazwa.

Jest to nazwa części Bytomia, ale etymologii również nie znam. Pewnie jest to nazwa gwarowa, bo raczej nie od nazwiska. W Rudzie Śląskiej mamy dzielnicę od nazwiska Godula, ale w przypadku Szombierek to raczej nazwa zwyczajowa. Tak samo jak ze Śląskiem - jego nazwa jest bardzo różnie etymologicznie wyjaśniana. Jest przypuszczenie, że pochodzi od śliskości - duże opady, śliskość gleby itd. Ale są to jedynie hipotezy i nie chciałbym w nie wchodzić.

Na czym polega wyjątkowość kompleksu EC Szombierki?

Śląsk kojarzy nam się z cegłą i ceglanym, czerwonym kolorem. Myślę, że kunszt architektoniczny, jaki wyraża sobą EC Szombierki, jest tak wielki - nie tylko z uwagi na tę cegłę - ale ze względu na detal architektoniczny, na proporcje i bryłę. Nawet kominy elektrociepłowni są proporcjonalne, niezwykle wyraziste i po prostu świetnie zaprojektowane.

Jakie możliwości - głównie finansowe - ma Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, żeby zadbać o tego typu zabytki?

Te możliwości są bardzo ograniczone, ponieważ mamy w tej chwili 2,5 miliona złotych na dofinansowanie prac przy zabytkach. Niestety kwota ta nie ulega zmianie od wielu lat. Są też środki Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego - to około 2 miliony złotych rocznie.

Bardzo różnie się to kształtuje w całej Polsce. Te możliwości są nierówne. Na przykład województwo mazowieckie tych środków ma znacznie więcej niż śląskie, a oba te województwa są do siebie podobne w skali liczby ludności, jak też nasycenia zabytkami czy obiektami historycznymi. Oczywiście nie będziemy konkurować z Pałacem w Wilanowie ani z Łazienkami Królewskimi, ale mamy na Śląsku inne zabytki, bardzo cenne i nie tylko przemysłowe. Są to wspaniałe pałace, stare kościoły, układy staromiejskie, np. w Raciborzu, w Rybniku, w Żywcu, w Cieszynie czy w Bielsku, a także w Białej, która była kiedyś osobnym miastem. To są miejsca, do których stale się wraca i powinniśmy o nich pamiętać.

Mamy na Górnym Śląsku sporo kopalń, które są już nieczynne, sporo hut czy innych obiektów poprzemysłowych, którymi możemy się pochwalić. Co trzeba zrobić, żeby takie miejsca pokazać?

Przede wszystkim promować te miejsca - myślę głównie o mediach. Dobrze promować, nie narzekać i nie utyskiwać, że mamy zabytki w bardzo złym stanie, bo to nie wystarczy. Jeżeli będziemy o nich mówić wyłącznie źle, to nic nie zrobimy. Po stronie Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków leży zgoda na to, jakie funkcje się w tych miejscach mają się znaleźć. Im bardziej będą one publiczne, tym lepiej.

Ważne, żebyśmy mieli te zabytki w komplecie. Żeby były zachowane artefakty, żeby te zabytki w dalszym ciągu trwały i żeby były autentyczne. Żebyśmy ich nie odbudowywali, bo to różnie się kończy. Zresztą zawsze to domniemanie piękna czegoś, co zostało w jakiś sposób okaleczone, jest lepsze niż odbudowa tego. Tym bardziej, kiedy nie mamy dokumentów i dowodów na to, jak zabytek rzeczywiście wyglądał w przeszłości.

***

Elektrociepłownia Szombierki została oddana do użytku 29 listopada 1920 roku. Wówczas nosiła nazwę 'Kraftwerk Oberschlesien' (Elektrownia Górnośląska). Pierwotnie w budynku miała być fabryka prochu. Jej lokalizacja nie była przypadkowa, gdyż wynikała z obowiązującego wówczas w Niemczech prawa o obronności strategicznych obiektów. Zakład został ulokowany na terenie zbliżonym do trójkąta, którego granice wyznaczały tory kolejowe.