,
Obserwuj
Gospodarka

Potwór inflacji przestał już straszyć? Konsekwencje obniżki stóp procentowych, które odczujemy w kieszeni

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
23.09.2024 06:27
Amerykański bank centralny wreszcie zdecydował się na długo oczekiwaną obniżkę stóp procentowych. Decyzje, które zapadły w zaciszu gabinetu bankierów centralnych największej gospodarki świata, ten świat odczuje. Choćby w słabszym dolarze, co dla nas akurat jest dobrą informacją.
|
|
fot. Bartlomiej Magierowski/East News.

Pierwszy raz od czterech lat, amerykański bank centralny obniżył stopy procentowe, a cięcie sięgnęło aż 50 punktów bazowych. Dla Amerykanów oznacza to ulgę w spłatach kredytów na największym na świecie rynku hipotecznym. Dla nas wszystkich to również niezła informacja, bo osłabia dolara. A słabszy dolar, to nie tylko tańsze wyjazdy do Stanów, ale też tańsze zakupy zagranicznych towarów oraz tańsze paliwa.

Mocna obniżka stóp procentowych

Mocna obniżka stóp procentowych to - jak mówią analitycy - ogłoszenie zwycięstwa w długiej walce z wysoką inflacją w największej gospodarce świata. Tej obniżki rynki oczekiwały już na początku roku. Później, z miesiąca na miesiąc, oczekiwania się przesuwały, a prezes Fedu twardo powtarzał, że lepiej żyć z wysokimi stopami procentowymi, niż z bardzo wysoką inflacją. Ta w swoim szczycie sięgała w USA niemal 10 procent. W porównaniu z inflacyjnymi szczytami w wielu krajach europejskich mogło wydawać się niewiele, ale jak na gospodarkę wielkości Stanów Zjednoczonych, był to szokujący poziom. Teraz to nieco ponad 2,5 procent - i choć to wciąż powyżej poziomu uważanego za optymalny - to jednak Fed zdecydował się na cięcie stóp procentowych. A dlaczego tak mocne?

Bo Fed czekał najdłużej spośród dużych banków centralnych świata. Niektórzy mówią, że zdecydowanie za długo, bo w walce z inflacją - a stopy procentowe są głównym narzędziem tej walki - już wcześniej poluzowały Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, Bank Kanady czy Szwajcarski Bank Narodowy. Być może teraz Fed próbuje to opóźnienie nadrobić skalą obniżki.

Początek agresywnego i długiego cyklu obniżek stóp procentowych?

Ulży to Amerykanom, przygniecionym inflacyjnymi podwyżkami cen oraz potężnymi ratami kredytów na mieszkania i samochody. O ile kredyty hipoteczne starali się spłacać w miarę sumiennie, o tyle w przypadku innego rodzaju kredytów - na samochody, studia czy w kartach kredytowych - odsetek tych, z którymi jest problem w czasie wysokich stóp procentowych, rósł. Teraz Amerykanie trochę odetchną z ulgą. A z kolejnymi miesiącami ten oddech będzie jeszcze głębszy.

Prawdopodobnie, jest to dopiero początek agresywnego i długiego cyklu obniżek stóp procentowych w największej gospodarce świata. Teraz 50, do końca roku może być kolejne 50, a w przyszłym roku cała kaskada obniżek. Takie są prognozy rynków, ale gdyby się spełniły - nie zostanie to bez wpływu na rynki.

Konsekwencje dla Kowalskiego

Pierwsza reakcja była dość umiarkowana, ale jeśli nadejdą kolejne - analitycy nie mają wątpliwości, że będą to dla dolara kolejne ciosy. A im słabszy dolar, tym lepiej dla nas.

Im słabszy dolar, tym mocniejsze euro, a złoty zachowuje się jak euro, tylko bardziej. Uciekający od dolara inwestorzy będą szukali innych możliwości zysku - i tu, cały na biało, wchodzi polski złoty. Bo u nas stopy procentowe wciąż są wysoko i na razie jeszcze tak zostaną - prawdopodobnie do przyszłego roku - więc w złotego opłaca się inwestować.

Mocny złoty, to tańsze towary sprowadzane z zagranicy. To tańsze nasze zagraniczne wyjazdy - co zresztą już zobaczyliśmy w minione wakacje, kiedy realna wartość złotego od dawna nie była dla nas tak korzystna. I wreszcie - słabszy dolar, to tańsze paliwa, bo właśnie w dolarach rozliczane są zakupy ropy naftowej do produkcji paliw.

Ale reakcję widać było nie tylko na dolarze. Także złoto wystrzeliło do kolejnego, najwyższego poziomu w historii - kosztuje już 2600 dolarów za uncję. Od początku roku, także w oczekiwaniu na niższe stopy procentowe w USA, ale też na fali niepokojów przetaczających się przez świat, złoto zdrożało już o jedną czwartą.

Decyzje, które zapadają w gabinetach bankierów centralnych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, na końcu odczujemy więc we własnych kieszeniach. Rozpoczęte na świecie obniżki stóp procentowych dają jednak dobry sygnał: potwór inflacji przestał straszyć i udało się go okiełznać. I oby do nas nie wracał.