Ceny na stacjach wystrzelą po Nowym Roku? "Prawdziwy test bojowy"
Jesteśmy w samym środku sezonu świąteczno-noworocznych wyjazdów. Niektórzy wracają ze świąt, inni wybierają się na Sylwestra. Co wyjeżdżający zobaczą na pylonach?
- Ceny na stacjach będą trochę wyższe niż te, które notowaliśmy przed samymi świętami, bo w świątecznym tygodniu widzimy podwyżki. Przy czym najmocniej w górę poszła średnia cena 95-oktanowej benzyny. I tu niestety coraz trudniej znaleźć stację, gdzie jest poniżej 6 zł za litr - mówił w TOK FM Grzegorz Maziak, ekspert e-petrol.pl.
Jak dodał, średnio za litr benzyny 95-oktanowej płacimy 6,4 zł , czyli o 5 gr więcej niż tydzień wcześniej. Z kolei za diesla trzeba zapłacić 6,11 zł, czyli o 2 gr więcej, a za gaz 3,18 zł.
- Na poprawę nastrojów można powiedzieć, że to ciągle są lepsze ceny niż rok temu - dopowiedział rozmówca Wojciecha Kowalika. Przypomniał, że w przedświątecznym tygodniu 2023 roku benzyna kosztowała 6,29 zł (25 gr więcej), a olej napędowy 6,49 zł (blisko 40 gr więcej). - Tańszy, ale nie tak dużo, jak mogłoby się wydawać po wzrostach z ostatnich tygodni, był autogaz. Kosztował blisko 3 zł, dokładnie 2,95 zł - zastrzegł Grzegorz Maziak.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Test bojowy"
W ocenie gościa TOK FM tydzień od wprowadzenia unijnego embarga na gaz LPG z Rosji pokazał też, że zapowiedzi importerów: 'Damy sobie radę', nie były jednak na wyrost. - 20 grudnia, od kiedy formalnie embargo obowiązuje, to tylko data wejścia w życie nowych przepisów. Właściwie już od początku grudnia napływ gazu rosyjskiego do Polski był bardzo ograniczony. Widać było, że logistyka była już niemal w całości przestawiona na alternatywne kierunki - zwrócił przy tym uwagę ekspert e-petrol.pl.
W jego ocenie może się to jednak zmienić. - W pierwszych tygodniach stycznia przejdziemy prawdziwy test bojowy, bo zapasy w gazie są ograniczone - wskazał.
Inna rzecz, jak od razu dodał, że gaz importowany teraz w całości z kierunków zachodnich, będzie mocno wrażliwy na wahania walutowe. Tym bardziej, że w ostatnim czasie złotówka osłabiła się w relacji do dolara amerykańskiego. I tak np. na początku października płaciliśmy 3,85 zł za dolara, teraz to ok. 4,1 zł.
Nowe zakupy dla wojska to 'porywanie się z motyką na słońce? 'Duże wyzwanie'
Prognozy na 2025 r. Paliwo poniżej 6 zł za litr?
- A co przyniesie kolejny tydzień? - dopytywał prowadzący.
- Wydaje się, że przełom roku będzie spokojny, bo nie było większych ruchów na rynkach bazowych - odpowiedział Grzegorz Maziak.
Wskazał przy tym, że okres świąteczny, nawet dla rynku naftowego, jest okresem świątecznym, co rzadko się zdarza. W praktyce ograniczona była liczba sesji zarówno na rynku naftowym, jak i na rynku walutowym.
Jeśli chodzi z kolei o cały 2025 r. to, jak przyznał gość TOK FM, pojawia się dużo znaków zapytania. Te dotyczą przede wszystkim tego, co będzie się działo na rynku naftowym. Przy czym, jak na razie prognozy dużych banków inwestycyjnych wskazują raczej na stabilizację - dla ropy brent prognozowane są przydziały 70-75 dolarów za baryłkę, teraz to 73 dolary. - Ale jak patrzymy na sytuację międzynarodową, to jest parę elementów, które dają nadzieję na niższe ceny na stacjach. Takim podstawowym jest trwałość OPEC plus i nowy lokator Białego Domu - ocenił ekspert.
W tym kontekście przypomniał, że Trump dosyć zdecydowanie zapowiedział, że będzie dążył do zakończenia konfliktu Rosji z Ukrainą, a to byłoby czynnikiem, który mógłby wpływać na niższe ceny na rynku naftowym.
Innym czynnikiem stabilizacji cen może być także słabość popytu w Chinach. - Są co prawda zapowiedzi działań ze strony chiński władz, które chcą luzować politykę monetarną, ale na razie nie są one do końca skuteczne. Gospodarka chińska ma poważne problemy, więc nawet jeżeli uda się ją rozruszać, to nie jest powiedziane, że bezpośrednio przełoży się to na wzrost zapotrzebowania na paliwa naftowe - przekonywał Grzegorz Maziak.
A to tym bardziej, jak podkreślił, że w Chinach coraz większą popularność zyskują auta na prąd i na gaz. - Jeżeli dalej tendencje te będą się utrzymywać, to może się okazać, że w Chinach szczyt popytu na paliwa naftowe mamy już za sobą albo jest on bardzo blisko, co dla rynku naftowego może oznaczać mniejszą presję na wzrost cen. Innymi słowy: wyhamowanie tego silnika, będzie spowalniać cały rynek - przekonywał.
Zastrzegł też na koniec, że jest szansa na to, by koszty tankowania w 2025 r. nie były wyższe niż w 2024 r. - A przy korzystnym układzie zmian na rynku walutowym ceny paliw mogą znów znaleźć się poniżej poziomu 6 zł - skwitował w TOK FM.