,
Obserwuj
Gospodarka

Tańsze wycieczki i paliwa. Co daje nam mocny złoty i ile to jeszcze potrwa?

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
08.03.2025 17:00
To były dni prawdziwej huśtawki na rynkach, które nie wytrzymały serii złych wiadomości. Ale jeszcze gorsza okazuje się nieprzewidywalność związana ze zmieniającą się politykę Trumpa. Przy okazji obrywa się dolarowi. Akurat dla nas to dobra wiadomość - bo słabszy dolar to rosnące euro i silniejszy złoty. Nasza waluta w całym rynkowym sztormie stoi z boku i spokojnie patrzy na rzeczywistość. Jest stabilnie mocny, a czy taki zostanie?
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Przez światowe giełdy przeszło w tym tygodniu trzęsienie ziemi;
  • Przez zmienne decyzje Donalda Trumpa osłabia się też dolar;
  • Słaby dolar to mocniejsze euro. Na rynku popularne jest powiedzenie, że złoty zachowuje się jak euro - tylko bardziej;
  • W ostatnich rynkowych zawirowaniach złoty trzyma się mocno;
  • Mocny złoty to: tańsze wyjazdy zagraniczne, tańsze paliwa, tańsze importowane towary;
  • Jakie są perspektywy dla złotego?

 

Początek tygodnia przyniósł falę czerwieni na światowych giełdach, a na głowy rynków spadła ciężka paczka złych wiadomości. Najpierw kłótnia prezydentów Stanów Zjednoczonych i Ukrainy, której efektem było wstrzymanie wojskowej pomocy dla Kijowa i niepewność co do dalszych losów wojny. Potem cła nałożone przez Trumpa na towary z Kanady, Meksyku i Chin. Giełdy zaliczały najgorsze sesje od wielu miesięcy. Zaraz później przyszło jednak odreagowanie - równie gwałtowne. Ale razem z nim rosnąca niepewność. Z czego wynika?

Rynkami steruje teraz jeden człowiek. Decyzje Donalda Trumpa nie zmieniają się już z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę. Spójnej wersji, której rynki mogłyby się złapać, brak. Wprowadzanie ceł - po czym ich luzowanie, umowa z Ukrainą (z której na razie nic nie wyszło), sygnały dotyczące rozmów z Rosją... A to wszystko dopiero początek prezydentury. Rynki do takich huśtawek mogą zacząć się przyzwyczajać.

Problemy dolara i mocne euro

Giełdy to jedno. Drugie to dolar. Donald Trump nie sprzyja na razie swojej walucie. Tak spektakularnego osłabienia dolara dawno nie było. Zresztą mamy tu powtórkę z rozrywki. Gdy Trump poprzednio zasiadł w Białym Domu (w 2017 roku), dolar zaliczył cały rok osłabienia. Rynek - po pierwsze - zastanawia się czy polityka amerykańskiego prezydenta jest aby na pewno dobra dla amerykańskiej gospodarki. A po drugie - w siłę rośnie euro. Ostatnio pchnęły je w górę zapowiedzi płynące z Niemiec.

Niemcy zapowiadają duże zmiany. Mająca kłopoty największa gospodarka strefy euro zamierza poluzować hamulec zadłużenia i wprowadzić przełomowe reformy fiskalne. Niemcy chcą rocznie pompować po 50 miliardów euro w transport, energię, mieszkalnictwo i na armię. To spodobało się na rynkach, bo daje szansę na wyrwanie gospodarki Niemiec ze stagnacji, a to pomogłoby całej Unii Europejskiej - zwłaszcza strefie euro, którą ciągnie niemiecka lokomotywa. Ale też Polsce, bo przecież Niemcy to największy odbiorca naszej produkcji.

W rezultacie euro umocniło się do poziomów mniej więcej z czasu, kiedy Donald Trump wygrywał wybory. Choć są też wątpliwości: ekonomiści zastanawiają się, czy europejskie państwa - zmuszone do zwiększenia wydatków na obronność - mogą ograniczyć finansowanie innych sektorów gospodarki. Bo przecież skądś pieniądze na zbrojenia trzeba znaleźć.

Słaby dolar to mocniejsze euro. Na rynku popularne jest powiedzenie, że złoty zachowuje się jak euro - tylko bardziej. A zatem mocne euro to jeszcze mocniejszy złoty, który zyskuje od dłuższego czasu. Dlatego wielki światowy kapitał znów bardziej łaskawie patrzy na naszą część świata i kupuje złotego.

Co dalej z polskim złotym?

W ostatnich rynkowych zawirowaniach złoty trzyma się mocno - wydaje się oazą stabilności, dość odporną na globalne wstrząsy. Nawet straty, jakie złoty zaliczył po prezydenckiej kłótni w Białym Domu, szybko odrobił i ze spokojem patrzy na rzeczywistość.

Dlaczego Trump jest wrogiem Europy? 'To jest początek'

A jak może spojrzeć w przyszłość? To oczywiście trochę jak wróżenie z fusów, bo sytuacja geopolityczna zmienia się przecież z dnia na dzień. Ale spece walutowi dość zgodnie mówią, że złoty ma spore szanse dalej trzymać wysoki poziom. Choć na jeszcze większe umocnienie już nie bardzo liczą, chyba że doszłoby do pokojowego zwrotu w wojnie w Ukrainie.

Z drugiej strony pamiętajmy, że złotego wspierają bardzo wysokie stopy procentowe, ale i te kiedyś będą musiały spaść. Możliwe, że już latem tego roku. Niższe stopy to zwykle nie jest dobra informacja dla żadnej waluty. Ale na razie możemy się cieszyć.

Mocny złoty to: tańsze wyjazdy zagraniczne, tańsze paliwa, tańsze importowane towary. I tylko polscy eksporterzy zgrzytają zębami, bo za swoje (wysyłane za granicę) towary realnie dostają mniej pieniędzy.

Na koniec prognozy dla rynków. Może bujać, jak na wzburzonym morzu - ostrzegają eksperci. Jeśli dalej będzie tak jak w ostatnich dniach, to giełdowym inwestorom przydadzą się tabletki na uspokojenie. I tylko polski złoty może okazać się tym, który ten sztorm w miarę dobrze wytrzymuje.