Stopy procentowe w dół. Czy to koniec obniżek? Glapiński zabrał głos
- Rada Polityki Pieniężnej w środę obniżyła stopę referencyjną do 5,00 proc. z 5,25 proc. Większość ekspertów przewidywało, że do obniżki dojdzie dopiero po wakacjach;
- Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński powiedział w czwartek, że 'przy sprzyjających danych obniżka stóp procentowych we wrześniu jest możliwa'.
- Glapiński ostrzegał też, że 'w 2026 roku dług publiczny po raz pierwszy w historii przekroczy unijny próg 60 proc.'.
RPP zdecydowała o już drugiej w tym roku obniżce stóp procentowych. To zaskoczenie, bo eksperci - przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej - przewidywali, że do obniżki dojdzie dopiero po wakacjach. Jak ocenił w czwartek Adam Glapiński, niebawem może nas czekać kolejna obniżka.
- Rzeczywiście po poprzedniej Radzie (posiedzeniu RPP - PAP) tak większościowo z dyskusji wynikało, że większość członków Rady jest przekonana, że będzie obniżać (stopy procentowe - PAP) po wakacjach, czyli we wrześniu, na jesieni. Ale potem, te napływające dane były dużo lepsze, niż się spodziewaliśmy, dotyczące właśnie dynamiki płac, samej inflacji, jak się kształtowała. I one zachęciły do tego, żeby nie zwlekać z tą decyzją - powiedział prezes NBP Adam Glapiński.
Pytany przez dziennikarzy, czy obniżka nastąpi we wrześniu, odparł, że jeśli "będą sprzyjające okoliczności", nie ma co do tego "żadnych przeciwwskazań".
Co z inflacją?
- W kolejnych kwartałach inflacja CPI może nieco wzrosnąć z powodu odmrożenia cen energii - mówił Glapiński. Dodał, że "inflacja w tzw. średnim okresie będzie zgodna z celem inflacyjnym NBP".
Ceny rosną, ale Polacy nie rezygnują z wakacji. Ile wydamy w tym roku?
W jego ocenie są jednak czynniki, które będą wpływać na procesy inflacyjne w średnim czasie. - Po pierwsze jest to polityka fiskalna, wydatki i dochody rządowe, po drugie kształtowanie się koniunktury, po trzecie sytuacja na rynku pracy i po czwarte - ceny energii - wyliczył szef banku centralnego.
W ocenie Glapińskiego polityka fiskalna rządu jest "bardzo luźna, najluźniejsza w Europie obok Rumunii", więc pozostaje silnym czynnikiem proinflacyjnym. - Przypomnę, że w ubiegłym roku deficyt sektora finansów publicznych wzrósł do 6,6 proc. PKB. Jednocześnie - według prognoz Komisji Europejskiej - w bieżącym roku deficyt wyniesie 6,4 proc. PKB i znów będzie niemal najwyższy w Unii Europejskiej. To są najwyższe wskaźniki w naszej historii. Prognoza Komisji sygnalizuje, że uwzględniając aktualny stan prawny, również w przyszłym roku nie będzie zacieśniania fiskalnego - ograniczenia deficytu i wydatków, a deficyt strukturalny pozostanie wysoki - podkreślił.
Prezes NBP wskazał, że co prawda projekt budżetu zostanie opublikowany we wrześniu, ale jak dotąd ze strony rządu nie ma zapowiedzi działań ograniczających deficyt. - Wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku dług publiczny po raz pierwszy w historii przekroczy unijny próg 60 proc. PKB - stwierdził. I dodał, że bardzo szybkie narastanie długu jest niepokojące, ponieważ stwarza ryzyko niestabilności makroekonomicznej, w tym dla długookresowej stabilności cen.
Prezes NBP zauważył też, że koniunktura gospodarcza pozostaje nadal dobra. - Po wzroście PKB o 3,2 proc. w I kwartale, w II kwartale dynamika aktywności prawdopodobnie nieco przyspieszyła - zauważył.
Posłuchaj: